Jednych zatapia, innych wynosi na szczyt. Rewolucyjny lek na nowo mebluje świat
Skuteczna walka z otyłością to miliardy dolarów zaoszczędzone na leczeniu chorób z otyłością powiązanych. Ubezpieczyciele i służba zdrowia zacierają ręce, producenci sprzętu sportowego, zdrowej żywności, ubrań, linie lotnicze - również. Włosy z głowy rwą natomiast producenci używek, kalorycznej gotowej przetworzonej żywności, słonych i słodkich przekąsek - bo lek skutecznie zmniejsza na nie ochotę. Tę rynkową układankę widzą inwestorzy, którzy sprzedają udziały w firmach mogących na rewolucji w odchudzaniu stracić, za to kupują akcje tych, które mogą na niej sporo zarobić. I tak lek skopiowany z gadziej śliny urządza globalny biznes na nowo.
Wspomnianą już globalną rewolucję spowodował lek, który świat zawdzięcza pewnemu niezbyt urodziwemu, ale niezwykle uzdolnionemu fizjologicznie zwierzęciu. Jak to się stało, że odkrycie sprzed 30 lat zdrowej głodówki na pustyni, doprowadziło dzisiaj do giełdowego załamania wielu branż?
Zaskakująca rewolucja
Ozempic, Mounjaro i Wegovy. Tych nazw możecie nie znać, ale wszystkie od kilku miesięcy wywołują w światowym biznesie dreszcze emocji. Lub ciarki przerażenia. Leki stworzone z myślą o leczeniu cukrzycy stały się światowym przebojem. Najpierw szturmem wzięły TikToka, a teraz meblują od nowa światowe giełdy. Doniesienia o ich skuteczności studiują producenci sprzętu sportowego, marki odzieżowe, handel i branża spożywczą. Oraz, oczywiście przemysł farmaceutyczny. Ale nie dlatego, że widząc sukcesy rynkowe producentów leku, zamierzają szybko powtórzyć ich sukces. Ale dlatego, że muszą prognozować swoje straty.
Chodzi o nowy lek stosowany do niedawna przeważnie w kuracji cukrzycy. Lek 'udaje' hormon uwalniany po jedzeniu i zmniejszają apetyt. W rezultacie odchudza pacjentów. Zrzucanie wagi z jego pomocą jest wyjątkowo mało wymagające. Pacjenci do niczego się nie zmuszają. Po prostu jedzą mniej, pozbywają się nadmiarowych kilogramów bez systematycznych treningów wymagających konsekwencji i czasu. Lek miał pomagać w cukrzycy, ale jego cudowne właściwości odkrył... TikTok a wraz z nim świat celebrytów i celebrytek. Lek pojawił się więc w drugim obiegu, stał się światowym przebojem i na sam koniec Ozempiku zabrakło w aptekach. A duńska firma produkująca preparat stała się najcenniejszą marką w Europie. Tak wielką, że jej sukces wpływa na stan gospodarki Danii. A to jeszcze nie koniec ozempikowej rewolucji.
Wyleczenie z otyłości sprawia, że ludzie na nią cierpiący są w ogólnie lepszym zdrowiu. Są mniej narażeni na choroby serca, zawały i udary, wszystko wskazuje na to, że leki cukrzycowe mają zbawienny wpływ na układ krążenia, nerki i wątrobę. Wspierają kurację w uzależnieniach, bo osoby przyjmujące Ozempic i Mounjaro mówią o niechęci do alkoholu czy papierosów. Gdy wcześniej regularnie sięgały po jedno lub drugie. Mało tego - trwają badania nad skutecznością leków cukrzycowych w chorobach Parkinsona oraz Alzheimera. Może się więc okazać, że jeden lek zastępuje całą apteczkę innych. Pamiętajcie jednak, by - jak w przypadku każdego leku - skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem stosowania leku.
'Krwawa jatka' w branży farmaceutycznej
Tylko w Stanach Zjednoczonych leczenie chorób serca i układu krążenia - najczęstszych przyczyn śmierci Amerykanów - kosztuje rocznie ćwierć biliona dolarów. Tyle pacjenci i ubezpieczyciele płacą za leki, operacje oraz zabiegi kardiologiczne w tym na przykład wstawianie stentów czy operacje by-passów. Włączenie do kuracji kardiologicznych leków używanych do tej pory na cukrzycę zmniejszy tę gigantyczną kwotę o ponad 10 procent. Gdy producent Ozempicu ogłosił, że zawiesza wstępne badania kliniczne, bo skuteczność leku w chorobach nerek jest oczywista - na akcjonariuszy firm prowadzących dializy padła blady strach. Pozbywali się akcji w rekordowym tempie i sprzedali papiery za 4 miliardy dolarów. Analitycy opisują to co dzieje się na rynku farmaceutycznym dwoma słowami: krwawa jatka. Korki od szampanów strzelają natomiast w firmach, które już produkują cudowny lek. I poszerzają jego stosowanie. Bo sprawa jest prosta - kto pierwszy, ten lepszy, przynajmniej do czasu, gdy po wygaśnięciu patentów lek będzie mogło produkować wiele fabryk. Na razie producentów jest dwóch. Żaden z nich na starcie badań nie sądził, że staje się właścicielem kury znoszącej złote jajka.
Jaszczurka, której niestraszny głód
Czterdzieści lat temu badania nad mało znanym hormonem jelitowym GLP-1 rozpoczęła grupa endokrynologów w Toronto. Naukowcy szybko ustalili, że hormon ten stymuluje wydzielanie insuliny u szczurów. Postanowili opracować lek, obniżający poziom cukru we krwi u ludzi. W swoich badaniach natrafili jednak na przeszkodę - hormon jest nietrwały, rozkłada się za szybko w ludzkim organizmie, by zaczął skutecznie działać. I w tym punkcie byłoby po zawodach, gdyby nie... heloderma arizońska, czyli największa amerykańska jadowita jaszczurka. Na czym polega jej talent? Otóż heloderma koncertowo głoduje. Potrafi wytrwać bez odżywania się rekordowo długi czas. Skutecznie spowalnia przemianę materii i utrzymuje stabilny poziom cukru we krwi bez szkody dla zdrowia. Jak to robi? Ano wykorzystuje hormon podobny do tego, który odkryli naukowcy. Tyle, że bardzo trwały. Badacze postanowili zatem zbadać skład gadziej śliny, a konkretnie składnika regulującego apetyt. Zaczęli się rozglądać za kodem genetycznym. Była połowa lat 90., więc o internetowych bibliotekach nikt wtedy nawet nie śnił. Potrzebny więc był żywy okaz. Na wolnym rynku nie do zdobycia. Na szczęście znalazło się Zoo w Utah, które po wielu namowach podpartych argumentami o dobru całej ludzkości, zgodziło się helodermę wypożyczyć do badań, wysyłając ją samolotem. Wydzielany przez zwierzę hormon został zbadany i skopiowany chemicznie. I w końcu stać się nowym przełomowym lekiem na cukrzycę.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Odchudzanie ciała i... portfela
Teraz więc - wyniki badań medycznych, które do niedawna interesowały tylko świat nauki, z zapartym tchem śledzą globalne fimy ze wszystkich branż. I próbują zgadywać, co znaczą dla nich efekty tych badań. W Ameryce pacjenci zażywający leki z semiglutydem kupują mniej napojów gazowanych, słodkich i słonych przekąsek oraz wysoko przetworzonych gotowych dań, za to więcej jogurtów i zdrowej żywności. Na efekty zmiany cywilizacyjnej czekają już marki odzieży sportowej. Eksperci zapowiadają sukces Adidasa czy Pumy. Ale też odzieżowych sieciówek, bo szczuplejsi klienci prędzej znajdą w nich coś dla siebie. Ten sam wzrost sprzedaży ma czekać producentów sprzętu sportowego. Oraz suplementów diety. Bo pacjenci, którzy jedzą mniej, wciąż muszą dostarczać organizmowi niezbędnych witamin i minerałów.
W tej beczce miodu jest łyżka dziegciu. Cena. Miesięczna kuracja lekiem na odchudzanie kosztuje za oceanem tysiąc dolarów. W Europie trzy razy mniej, ale to wciąż niemało. Podobnie w Polsce, gdzie apteki oferują Wegovy za 1200 do 1700 złotych. Cena ma spaść, gdy na rynku pojawi się konkurencja dla dzisiejszego duopolu. Ale zanim się to stanie światowy przebój farmaceutyczny odchudzi... miliony portfeli.