Zamiast odkładania na emeryturę, "zetki" wolą "miękkie oszczędzanie"
Młodzi ludzie inwestują w siebie i swoje przyjemności, rozwój osobisty, pasje i zainteresowania. Bo widzą po swoich rodzicach i dziadkach, że odkładanie przez całe życie wcale nie gwarantuje emerytury pod palmami.
Dziś będzie o młodych ludziach, którzy nie przejmują się emeryturą. Wśród tak zwanego pokolenia Z - a więc urodzonych po 1997 roku - coraz wyraźniejszy jest trend nazywany 'miękkim oszczędzaniem'. Mocno zyskuje na popularności na TikToku, do którego młodzi ludzie są przyklejeni, wpisując się w lansowany tam trend 'miękkiego życia' - na własnych zasadach, wolnego od stresu i problemów, w którym na pierwszym miejscu jest rozwój osobisty i dobre samopoczucie psychiczne. Finansową odpowiedzią na to jest 'miękkie oszczędzanie'. Jak młodzi ludzie sobie je wyobrażają? To jest Codzienny Podcast Gospodarczy, zaczynamy.
'To, co tu i teraz'
Dla starszych pokoleń celem było: pracować ciężko, odkładać jak najwięcej pieniędzy i jak najszybciej przejść na emeryturę - i na niej cieszyć się życiem. Wchodzące na rynek pracy pokolenie Z myśli inaczej, bo widzi, że ich rodzice i dziadkowie za ciężką pracę przez całe życie, na stare lata w luksusy nie opływają. Młodzi myślą więc tak: zamiast odkładać pieniądze na nieznaną, daleką, emerytalną przyszłość, wolimy wydawać je tu i teraz - na własne przyjemności. Ale niekoniecznie rozumiane tylko jako zachcianki, bo wśród tych przyjemności jest realizacja własnych marzeń, rozwój osobisty, swoje hobby. Chętniej inwestują pieniądze w to, co odzwierciedla ich poglądy i przekonania. Dlatego mniej pieniędzy 'zetki' odkładają na przyszłość, a więcej na to co tu i teraz. I to właśnie nazywa się 'miękkim oszczędzaniem'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych badania pokazują, że trzy czwarte 'zetek' woli lepszą jakość życia od pokaźnej sumy leżącej tylko na koncie. A pieniądze do tej lepszej jakości życia mają prowadzić, nie są natomiast celem samym w sobie. Trend 'miękkiego oszczędzania' potwierdzają już twarde dane.
Amerykańskie Biuro Analiz Ekonomicznych podaje, że Amerykanie w tym roku oszczędzają mniej. Tak zwana stopa oszczędności osobistych – czyli odkładana część dochodu do dyspozycji - w sierpniu wyniosła niecałe 4 procent i cały czas spada, jeszcze dwa lata temu było to prawie 10 procent. Swój szczyt, ze zrozumiałych względów, stopa oszczędności osobistych osiągnęła w pandemii, kiedy zamknięci w domach Amerykanie odkładali jedną trzecią swojego dochodu. Po pandemii widać ciągły spadek - wpływ na to na pewno ma kryzys kosztów życia w czasach wysokiej inflacji, ale też podejście dwudziestokilkulatków do oszczędzania.
Zresztą, młodzi dużo chętniej biorą odwet po latach pandemicznych lockdownów niż starsi - w ten sposób, jak tłumaczą eksperci - chcą nadrobić stracony czas. Choć wysoka inflacja skutecznie im w tym przeszkodziła, to i na niej chcą wziąć odwet, nie oglądając się na oszczędzanie.
No dobrze, skoro młodzi nie chcą odkładać na emerytury, a wolą życie tu i teraz, to jak wyobrażają sobie życie na starość?
Dodatkowe zajęcie na emeryturze
Otóż dwie trzecie z nich boi się tego, że nie będzie ich stać na wygodną państwową emeryturę. Liczą się więc z tym, że będą musieli pracować. Ponad 40 procent 'zetek' i 'millenialsów', a więc dwudziesto- i trzydziestolatków chce podjąć jakąś formę pracy zarobkowej na emeryturze. To wyraźnie więcej niż przedstawiciele starszych pokoleń: bo pracę na emeryturze dopuszcza co trzeci X - to pokolenie obecnych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków oraz zaledwie co piąty zbliżający się już do wieku emerytalnego. Widać więc wyraźnie, że chęć do pracy maleje z wiekiem - i obecnym młodym 'miękko oszczędzającym' też pewnie będzie się to zmieniać.
Chociaż młodsze pokolenie oszczędza mniej, nie oznacza to, że żyje od wypłaty do wypłaty. Eksperci komentujący przytoczone już badania wskazują, że młodzi żyją w granicach swoich możliwości, a wydawanie pieniędzy na realizację własnych przyjemności i pasji nie ma nic wspólnego z życiem w luksusie. Tym bardziej że inflacja mocno to utrudnia. Dlatego zachęcają do znalezienia balansu: wydawanie pieniędzy na rzeczy, które cię uszczęśliwiają jest fajne, ale o oszczędnościach na przyszłość też warto myśleć. Tak jak myśleli rodzice i dziadkowie obecnych 'zetek', którzy z kolei przesadzali w drogą stronę: tylko co piąty z nich przyznaje, że wydawał ciężko zarobione pieniądze na własne pasje i zainteresowania.