,
Obserwuj
Gospodarka

Picie wina w weekendowy wieczór odchodzi do lamusa? Napoje wyskokowe w kryzysie

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
5 min. czytania
25.11.2023 13:36
Na świecie będzie mniej wina! A winna temu jest katastrofa klimatyczna, która suszą, przymrozkami i nawałnicami przetrzebiła światowe winnice. Stało się tak w Hiszpanii, we Włoszech i w Chile. Czy biorąc pod uwagę możliwą zagładę ziemniaków, jaką niosą zmiany klimatu, także wódka wpadnie w tarapaty? Przy okazji weekendu sprawdzamy, jak się miewa rynek napojów wyskokowych.
|
|
fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl

 

Koniec tygodnia, więc czas na temat lżejszy, chociaż biznes z nim związany jest wielki, a jego zasięg globalny. Będzie więc o najnowszych przypadkach napojów wyskokowych. Jednym wiedzie się lepiej, innym zdecydowanie gorzej. Jednym procentom szkodzi rozwijająca się katastrofa klimatyczna, innym sprzyjają... seriale. Wszystko to ma znaczenie dla kieszeni miłośników aperitifów.

Winne anomalie pogodowe

 

Tę historię rozpoczniemy od pogody. Bo za produkcyjną katastrofą stoi fatalny zbieg okoliczności, nazywany z angielska "perfect storm". Dosłownie i w przenośni. Uprawy zostały "przeorane" niespodziewanymi przymrozkami, katastrofalnymi ulewami a na sam koniec najdotkliwszą w historii suszą. I dlatego świat będzie mieć w tym roku rekordowo niską produkcję wina. Najniższą od ponad 60 lat i to niemal we wszystkich krajach Unii Europejskiej, które odpowiadają za ponad połowę globalnej produkcji. We Włoszech i Hiszpanii plony w winnicach spadły aż o jedną siódmą, bo południe Europy zmagało się w tym roku z katastrofalnymi upałami i brakiem deszczu. Tak dotkliwym, że nie dawały mu rady nie tylko winorośle, ale nawet drzewa oliwne uznawane przecież za jeden z najodporniejszych na suszę gatunków na świecie. Nie lepiej było na półkuli południowej. Więc teraz przenosimy się do Chile.

Tam nastroje są równie ponure, jak w Europie. Chile wyprodukuje o 20 procent mniej wina niż rok wcześniej. Plantatorzy przeżyli najpierw koszmarny początek roku, gdy winnice zostały spustoszone przez katastrofalne pożary. Zwykle to właśnie one stanowiły naturalną zaporę dla pożarów lasów. Tym razem katastrofa ogniowa była tak wielka, że z dymem poszły winorośle, instalacje do produkcji oraz piwnice i magazyny. Dla Chile to tragedia narodowa, bo winorośl jest dla kraju historycznym dziedzictwem. Produkuje się tu najbardziej markowe wina półkuli południowej, wiele najcenniejszych kulturowo winnic rodzi owoce nieprzerwanie od ponad 100 lat. Ale to nie był koniec dramatycznych wydarzeń. W sierpniu przez kraj przeszły tak ulewne deszcze, że to, co nie spłonęło w lutym, spłynęło w sierpniu. W ciągu tygodnia na plantacje spadło tyle deszczu, ile spada zwykle przez cały rok. Podobnie katastrofę produkcyjną przeżywają winiarze w Australii, lepiej było tylko w Ameryce Północnej. Tę alkoholową przygodę kończymy pytaniem: czy zatem będzie drożej? Odpowiedź brzmi: nie, nie będzie. Bo konsumenci trzymają się za kieszenie. Szczególnie ci w Chinach. A skoro tak, to podnoszenie cen byłoby dorzynaniem branży. Wniosek: ceny się nie zmienią.

 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Piwo odchudzania się nie boi. Ale sprawa jest tak poważna, że największe koncerny piwne musiały to ogłosić w oficjalnych komunikatach dla swoich akcjonariuszy. O co chodzi? O rosnącą w szalonym tempie popularność nowych leków służących do odchudzania. Bo Ozempic i Wegovy oraz świeżo zarejestrowany Mounjaro przemeblowują właśnie szereg branż. W tym żywności i napojów, odzieży, sprzętu sportowego oraz ubezpieczenia, usługi medyczne i ochronę zdrowia. Bo wszystkie te preparaty działają na apetyt, a słone i słodkie przekąski, napoje gazowane i alkoholowe wypadają z menu. Czyli wypadają z listy zakupów. Na największym rynku spożywczym na świecie taka perspektywa może przyprawia producentów o ból głowy. I dlatego Carlsberg oraz koncern AB pilnie śledzą doniesienia o rewolucyjnych lekach odchudzających. Ale zachowują zimną krew.

Jak klimat wpływa na jakość piwa

 

Po pierwsze w sprzedaży mają też piwa niskokaloryczne i nisko gazowane. A po drugie działają także na rynkach, gdzie otyłość nie jest tak wielkim problemem, jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie do leczenia może trafić co trzeci Amerykanin. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że otyły jest co dziesiąty mieszkaniec globu, nadwagę ma co szósty, wliczając w to ubogie kraje afrykańskiej i azjatyckie. I na koniec ostrzeżenie dla piwoszy. Eksperci ostrzegają przed spadkiem jakości piwa. Przyczyna? Nie będziecie zaskoczeni: zmiana klimatu. Globalne ocieplenie zagraża uprawom chmielu i jęczmienia. Szkodzi im susza i zmiana okresów wegetacji. Naukowcy oceniają, że w ciągu najbliższych dwóch dekad produkcja chmielu spadnie w Europie o blisko 20 procent. I straszą pożegnaniem z tanim piwem. Ale to zupełnie oddzielna historia.

 

Nieoczekiwana zmiana smaków

 

Teraz o przygodach Aperolu i Campari. Bo oba przeżywają swój złoty wiek. I po raz pierwszy w historii, zmieszane jako spritz znalazły się w dziesiątce najczęściej zamawianych drinków. Zamawianych całorocznie, podczas gdy wcześniej kojarzyły się z latem i wakacjami. Teraz spritz cieszy się popularnością także w listopadzie i grudniu aż po kwiecień, gdy znów staje się drinkiem letnim. Z oficjalnych statystyk wynika, że jego sprzedaż wzrosła w ostatnim roku o blisko połowę. Jak to się stało? Dwie pierwsze odpowiedzi są w świecie cyfrowym. Po pierwsze włoskie likiery są fotogeniczne. Ich zdjęcia szturmem wzięły więc media społecznościowe. Po drugie wystąpiły w niemal wszystkich odcinkach popularnego serialu White Lotus. A to - jak mówią specjaliści - "uwiarygodniło je kulturowo". Po trzecie zmieszane dają drinki o niskiej zawartości alkoholu. Co pozwala konsumentom trzymać pion nawet po wypiciu kilku. Po czwarte stały się realizacją włoskiego modelu "aperitivo" czyli spędzania czasu na luzie z przyjaciółmi. I po piąte: z badań wynika, że światowy konsument przesiada się ze słodkiego na gorzkie. Wszystko to sprawiło, że Aperol w ciągu ostatnich 5 lat podwoił sprzedaż, a Campari sprzedaje się o połowę lepiej niż przed pandemią.

Na koniec przegląd potencjalnych walorów smakowych. Europejskie wino z tegorocznych zbiorów -podobno - będzie miało większą zawartość cukrów. A więc będzie słodsze. Wina kalifornijskie mogą mieć dymny posmak, bo region pustoszyły pożary. Piwo ma być słabsze i mniej chmielowe, czyli mniej gorzkie. Bo chmiel miał za mało wilgoci, by mógł rozwinąć intensywny smak. Anomalie pogodowe zagrażają też uprawom trzciny cukrowej, z której produkuje się rum. Dobrze trzyma się natomiast wódka. Chociaż z drugiej strony biorąc pod uwagę możliwą zagładę ziemniaków, jaką niesie im katastrofa klimatyczna - i ona może wpaść w kłopoty. Ale na temat jej losu badacze na razie milczą.