Do jabłuszka wlazł robaczek i podgryza pozycję giełdowego króla. Skutecznie, bo Apple traci koronę!
Tak złego początku roku największa - do niedawna - giełdowa firma świata nie miała jeszcze nigdy. No właśnie, największa do niedawna, bo król został ostatnio zdetronizowany. Być może czytacie właśnie ten artykuł na: iPhonie, Macbooku albo iPadzie. Na producenta tych urządzeń - amerykańskiego giganta Apple, spada już nie deszcz, ale prawdziwa ulewa problemów. W efekcie na początku nowego roku jego giełdowa wartość spadła o prawie 200 miliardów dolarów i król stanął właśnie twarzą w twarz z detronizacją. Dlaczego? I jakie perspektywy rysują się przed gigantem światowego big-techu?
Zeszły rok, to był zdecydowanie na giełdach czas wielkiej technologii napędzanej boomem na sztuczną inteligencję. Notowania spółek technologicznych rosły jak na drożdżach: NVidia, Alphabet - właściciel Google'a, Meta - właściciel Facebooka, Amazon, Tesla Microsoft i właśnie Apple były na ustach inwestorów jak świat długi i szeroki. Zyski akcjonariuszy puchły, a Apple stało się największą spółką giełdową świata z kapitalizacją przekraczającą kosmiczne 3 biliony dolarów. Po piętach deptał mu Microsoft. I na początku roku Apple dostał zadyszki.
Na wielkiej giełdzie rządzi wielka technologia. Gigant goni giganta. Microsoft w wyścigu z Apple
Długa lista problemów
Bo złe wiadomości, jakie spadły na tę spółkę trudno już zliczyć. Swoje rekomendacje dla akcji Apple'a jeden po drugim obniżają duże amerykańskie banki inwestycyjne i biura maklerskie. Tajwański podwykonawca Iphone'ów informował, że sprzedaż spadła o jedną czwartą w grudniu i o ponad 5 procent w ostatnim kwartale ubiegłego roku - a to kwartał szczególny, bo naznaczony sprzedażą świątecznych prezentów. Podobnie źle ze sprzedażą iPhone'ów, zwłaszcza najnowszego modelu 15, jest prawdopodobnie w Chinach. Pojawiły się doniesienia mówiące, że pierwszy tydzień nowego roku przyniósł 30-procentowe tąpnięcie sprzedaży. A to potężny, kluczowy rynek. Możliwe, że Chińczycy przestawiają się na rodzimą produkcję - hitem jest tam nowy produkt Huaweia, którego sprzedaż napędza jeszcze państwowa propaganda. I tu ciekawostka: model Mate60Pro został zaprojektowany po to, żeby konkurować z iPhone'ami. Wyprzedał się w kosmicznym tempie. Od razu oczywiście przyjrzeli mu się Amerykanie - i złapali się za głowy. Bo urządzenie potrafi rzeczy, których nie miało prawa umieć. Ale wracamy do kłopotów Apple'a - bo ta lista jest długa.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Do tego dochodzą problemy na krajowym rynku. Pojawiła się informacja o możliwym postępowaniu antymonopolowym, które może gigantowi z Cupertino wytoczyć amerykańska administracja. Jak pisze Bloomberg, potencjalna sprawa antymonopolowa 'zwiększyłaby mnóstwo problemów, przed którymi stoi firma, od spowolnienia sprzedaży iPhone’a po problemy z patentami na zegarki'.
Nieświetlana przyszłość
Nadchodzący rok nie zapowiada rewolucji. Analitycy zgodnie mówią, że na pewno nie będzie nią nowy produkt, który do sprzedaży ma trafić z początkiem lutego. Apple Vision Pro, czyli okulary do rozszerzonej rzeczywistości. Zabawka będzie droga - 3500 dolarów za urządzenie. Co więcej, osoby z wadami wzroku będą musiały dopłacić za dopasowanie odpowiednich soczewek.
A to wcale nie koniec kłopotów Apple'a, bo tym najważniejszym wydaje się teraz sztuczna inteligencja. Na tym polu, uważany za ojca innowacji koncern zostaje zdecydowanie w tyle. Na przykład za swoim konkurentem, Microsoftem, który potencjał drzemiący w AI odkrył dużo wcześniej. Sztuczna inteligencja to jest to, w co Microsoft pompuje teraz potężne pieniądze - i to napędza jego wartość. Firma zainwestowała miliardy dolarów w Open AI, twórcę Chata GPT. No i cóż - gonił, gonił i dogonił - w ostatnich dniach Microsoft zdetronizował Apple'a i został największą firmą giełdową świata. Ubiegły rok akcje Microsoftu zakończyły wzrostem o solidne 57 procent, podczas gdy Apple - niecałe 50 procent. Ale za tą giełdową zamianą miejsc kryje się za tym znacznie poważniejsze zjawisko.
Bo taka zmiana pokazuje nie tylko warunki rynkowe i giełdowe sympatie inwestorów. Wskazuje na szersze trendy w technologii i innowacjach. Rosnący w siłę Microsoft to odzwierciedlenie rosnącej pozycji sztucznej inteligencji i jej wykorzystania na wszystkich polach: od biznesu przez rynek pracy po rozrywkę. I tutaj Apple zostaje o kilka długości w tyle. A tylko na wiernych fanach gotowych wymieniać co roku swojego Iphone’a za grube tysiące daleko nie zajedzie. A pomysłu na rewolucję na miarę iPhone’a na razie w firmie nie widać.