Alarm dla ziemniaków, czereśni i kur. Nadciąga prawdziwy rollercoaster i cenowa katastrofa
Ogłaszamy alarm dla ziemniaków. Alarm jest paneuropejski, a sytuacja jest poważna. Europa przeżywa w tym roku niezwykłą huśtawkę pogodową, która może się kończyć katastrofą owocowo-warzywną. Wiele zależy od tego, co w pogodzie wydarzy się w najbliższym czasie. A tu zdaniem meteorologów czeka nas prawdziwy rollercoaster.
Na ziemniaczanych plantacjach tej porze roku praca zwykle wre, bo wiosna, to czas sadzenia. Ale nie w tym roku. Kartoflane pola w Irlandii, Wielkiej Brytanii i częściowo na Starym Kontynencie znajdują się... pod wodą. W ubiegłym miesiącu miejscami spadło tam nawet 5 razy więcej deszczu niż normalnie. Pola nie nadają się do uprawy, więc maszyny rolnicze, które zwykle pracowały już nad spulchnianiem ziemi, stoją w garażach na kołkach. Trwa gorączkowa operacja osuszania pól oraz oczekiwanie na to, aż bagna wyschną. W zachodniej Europie tej wiosny spadło tyle deszczu, że ziemia nie była w stanie jej przyjąć. Ziemniaków w błocie, bez przygotowania ziemi maszynami, sadzić się nie da.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Możliwe więc, że w Irlandii - kraju kartoflami stojącym - z powodu spóźnionego sadzenia, plony będą rekordowo niskie. Większość tamtejszej produkcji to lokalna czerwona odmiana, która stała się prawdziwym przebojem handlowym, wymaga długiego czasu, by dorosnąć do odpowiedniego rozmiaru. Późna, zimna, mokra wiosna to wyklucza. Statystycznie o tej porze roku pola powinny być obsadzone w ponad połowie, a są w ułamku procenta. Irlandzka Izba Ziemniaczana już bije na alarm: jesienią zabraknie ziemniaków, a zapasów nie ma. Namawia rolników do przestawienia się na odmiany o krótszym czasie dorastania, by w ten sposób ratować przyszłe zbiory. Tym bardziej że z danych z handlu wynika, że po ubiegłorocznych podwyżkach cen, gdy ziemniaki podrożały o ponad połowę, konsumenci przestawią się na ryż i makaron.
A teraz o dalszych przygodach warzyw i owoców
Bo z tegorocznym bagnem na zachodnioeuropejskich polach, rolnicy będą musieli oswoić. Z powodu anomalii pogodowych błoto po pas należy wziąć w przyszłości za pewnik. Naukowcy uważają, że tak długi, jak obecny czas niestandardowo mokrej i zimnej pogody, na zmianę z okresami rekordowej suszy, stanie się standardem. Jego ofiarą padną nie tylko ziemniaki. W Europie zachodniej część gospodarstw warzywniczych z powodu rekordowo mokrego sezonu wiosennego, w ogóle wstrzymała się z sadzeniem.
Część ziemi będzie leżeć ugorem, nie będzie nie tylko ziemniaków, ale też innych warzyw korzeniowych oraz brukselki czy sałaty. Część, zamiast warzywami, zostanie obsadzona roślinami przemysłowymi. Warzyw w tym sezonie ma być zatem mniej. Braków nie uzupełnią dostawy z afrykańskiej części basenu Morza Śródziemnego, które jest europejskim magazynem podręcznym. Bo w Maroku panuje historyczna susza, do zera wysechł drugi co do wielkości sztuczny zbiornik, z którego czerpano wodę do podlewania pól. Podobnie ekstremalnie sucho jest też w Hiszpanii, południowej Francji oraz części Grecji.
Klimatolodzy uważają więc, że miejscami na południu kontynentu ziemia przestanie się nadawać do uprawiania. Na północy, z powodu wody stojącej na łąkach, na pastwiska nie wyszły krowy, więc mniej będzie też mleka. W stadach owiec pada rekordowo dużo młodych, spadnie produkcja jagnięciny czy wełny. Nie wszędzie też udało się w terminie zasiać zboże. Spóźniona jest na przykład Francja, największy producent rolny w Europie. W tej sytuacji nieoczekiwane sukcesy w rolnictwie może zacząć odnosić Europa Środkowa ze swoim umiarkowanym klimatem. Zanim jednak polscy farmerzy zaczną uprawiać pomarańcze i melony, muszą ratować czereśnie i truskawki przed trzaskającym mrozem w kwietniu.
W Polsce szukają ratunku
Polskie sady przeżywają właśnie najzimniejsze kwietniowe noce od 20 lat. W zachodniej Polsce przy gruncie było nawet minus 10 stopni. W lubuskiem wymarzły plantacje winorośli. Na Mazowszu, Kujawach i Pomorzu ucierpiały sady wiśniowe i czereśniowe. Nietrudno przewidzieć, co to znaczy. Czereśnie po 50 złotych za kilogram na progu sezonu, to rzecz pewna. A i później może nie być tanio. No, chyba że polski handel sięgnie po import z Turcji, gdzie rosną owoce słodsze i dorodniejsze od polskich. Ale nie tylko o czereśnie tu chodzi. Nie najlepiej kwietniowe mrozy obeszły się z kwitnącymi śliwami. Przemarzły też plantacje truskawek gruntowych. Sytuacja jest tym trudniejsza, że z powodu upalnego początku miesiąca drzewa i krzewy owocowe okryły się kwiatami miesiąc wcześniej niż zwykle, gorzej przechodzą więc falę nocnych mrozów. I tym gorzej wygląda perspektywa letniego owocowego urodzaju.
Katastrofa klimatyczna w praktyce
Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem. W ubiegłym roku w ciągu 11 z 12 miesięcy odnotowano temperaturę powyżej średniej. Historyczne upały dręczyły kontynent od czerwca do września. Upalne lato trwało niemal do połowy października. Niespotykaną suszę przerywały katastrofalne w skutkach deszcze, których nie była w stanie przyjąć spieczona ziemia. Pomiędzy październikiem a grudniem największe europejskie rzeki toczyły rekordowe ilości wody. To, co wcześniej niemal ugotowało się na polach, jeśli nie zostało zebrane, zgniło w błocie. Grecja przeżyła największe w historii pożary lasów, w Hiszpanii władze wprowadziły w wielu miastach reglamentację wody. W Alpach w rekordowym tempie topiły się lodowce, woda w Oceanie wokół Wysp Brytyjskich miała temperaturę aż o 5 stopni przekraczającą wieloletnią średnią. Europejska agencja do spraw klimatu ocenia, że w tym roku zmieni się niewiele. Pogodowy rollercoaster zaczął się od rekordowo ciepłego stycznia, początek wiosny przyniósł letnie upały, a kwiecień zimowe mrozy. To jednak nie koniec pogodowej wyliczanki, której skutki konsumenci na całym świecie widzą na swoich rachunkach spożywczych. I teraz dwa słowa o jajkach.
Bo ceny jaj systematycznie rosną od Indonezji po Norwegię. W Meksyku kury nioski padały z powodu historycznych upałów. Padały dosłownie. Na udar cieplny. W połowie miesiąca meksykańskie meteo zanotowało najwyższą w historii temperaturę dla kwietnia, a kurniki nie są klimatyzowane. W ciągu tygodnia cena jaj w Meksyku, drugim na świecie konsumencie jaj na mieszkańca, wzrosła o jedną trzecią. Gdy hodowcy mają nadzieję, że może maj przyniesie kurom i cenom choćby chwilową ulgę, władze apelują o spokój, bo na rynku pojawili się jajeczni spekulanci, którzy skupują jaja w ilościach hurtowych, planując zarobić na dalszym wzroście cen. Mogą mieć rację, bo w marcu w Japonii jajka podrożały o 20 procent, a w Norwegii prawie dwa razy tyle. W mediach społecznościowych pojawiły się więc poradniki na temat właściwego magazynowania jaj w warunkach domowych. W tym ich mrożenia. Podobno odpowiednio zamrożone mogą leżeć nawet rok. Nie jesteśmy pewni, czy warto tej metody spróbować.