,
Obserwuj
Gospodarka

Zwolnienia lekarskie po nowemu. "Jest ukryty haczyk"

4 min. czytania
10.07.2024 06:31
Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiada rewolucyjne zmiany w L4. Zwolnienie może być płatne w wysokości nawet 100 proc. pensji. - Fundusz chorobowy, z którego wypłacany jest zasiłek, już ma deficyt. Dostrzegam natomiast bardziej palące potrzeby, na które warto przeznaczyć wysiłek organizacyjny i finansowy - mówił tokfm.pl dr Tomasz Lasocki z Uniwersytetu Warszawskiego.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała, że jej resort rozważa wprowadzenie zwolnienia lekarskiego płatnego w 90 albo w 100 procentach. Obecnie chory pracownik otrzymuje na L4 80 procent pensji. - Jest dla nas jasne, że za chorobę nie powinno się karać (...). Jaki jest tego skutek? Ano taki, że pracownicy przychodzą chorzy do pracy, bo nie chcą tracić części wynagrodzenia - wskazała Dziemianowicz-Bąk w wywiadzie dla 'Dziennika Gazety Prawnej'.

L4 płatne w stu procentach? Ekspert ocenia pomysł ministry Dziemianowicz-Bąk

Entuzjastą tego pomysłu nie jest dr Tomasz Lasocki z Katedry Prawa Ubezpieczeń Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Trzeba by było wykazać, dlaczego taka zmiana jest niezbędna dla systemu. Konstytucja mówi: Jeśli z powodu choroby nie jesteś zdolny do pracy, to masz prawo do zabezpieczenia społecznego. To oznacza prawo do pokrycia podstawowych potrzeb socjalnych, a nie do kompensaty dotychczasowego zarobku - powiedział w rozmowie z tokfm.pl.

Ekspert wyjaśnił, że w związku z tym nie zgadza się, że 80-procentowe wynagrodzenie to 20-procentowa "kara" dla pracownika za chorobę. - Nie, to 80-procentowa "nagroda" w postaci wypłacania środków pomimo tego, że się nie pracuje. Czy powinno to być 70, 80, 90 czy 100 procent, to już kwestia badań socjologicznych i ekonomicznych, które miałyby na celu zweryfikowanie, czy pracujący z 80 procent zarobków może zaspokoić podstawowe potrzeby. Nie znam badań, które wykazywałyby, że dopiero 90 czy 100 procent pozwoli na realizację konstytucyjnego celu. Więc skoro osiągnąłem cel, to po co mam wkładać więcej pieniędzy w coś, co już zostało zapewnione? - pytał retorycznie dr Lasocki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

I dodał, że fundusz chorobowy, z którego wypłacany jest zasiłek, już ma deficyt. - Dostrzegam natomiast bardziej palące potrzeby, na które warto przeznaczyć wysiłek organizacyjny i finansowy. To na przykład uporządkowanie zasad ustalania zasiłków dla kobiet w ciąży i okresie macierzyństwa - wskazał prawnik.

Nasz rozmówca mówił więc wprost: "Z perspektywy podatnika, który musiałby dopłacić do funduszu chorobowego, chciałbym usłyszeć, dlaczego ja mam za to zapłacić. Bo wiem, dlaczego mam dopłacić, kiedy jakaś współobywatelka urodzi dziecko. Wiem, dlaczego mam dopłacić do 80 procent, jeśli ktoś choruje, ale nie wiem, dlaczego miałbym mu płacić 100 procent".

- I tak samo z mojej perspektywy, dlaczego ktoś miałby pokrywać 100 procent moich zarobków, skoro 80 procent dla osiągnięcia tego najważniejszego celu wystarczy. Powiem więcej - jeśli dzisiaj wypłaty stuprocentowych zasiłków za okres ciąży wywołują całkiem liczne spory z ZUS, to co się wydarzy, jeśli nowe rozwiązanie trafi do nieprzygotowanego pod nie systemu? - pytał dr Lasocki.

Pełnopłatne L4 zwiększy liczbę wyłudzeń?

Korzystając z popularnych wyszukiwarek internetowych, łatwo można znaleźć chociażby oferty uzyskania zwolnienia lekarskiego on-line w 15 minut. Jak informował rzecznik ZUS Paweł Żebrowski, w 2023 roku ZUS zakwestionował 28,9 tys. świadczeń chorobowych na kwotę 29 mln 273 tys. złotych. W trakcie L4 "chorzy" brali udział m.in. w regatach, w pikiecie czy remontowali swoje mieszkania. Łącznie ZUS skontrolował w zeszłym roku 461,2 tys. zwolnień.

Czy więc w pełni płatne L4 nie doprowadzi do wyłudzeń zasiłku na większą skalę? - Nie podnoszę tego argumentu, bo nie wiem. Ministerstwo nie pokazało jednak badań, że system byłby przygotowany na taki scenariusz. Można odwołać się do doświadczeń policjantów, gdzie ta 100-procentowa stawka miała duży wpływ na odsetek korzystających ze zwolnień. Inicjatorzy zmian powinni to dokładnie wyjaśnić - zaznaczył dr Lasocki.

Ekspert zauważył przy tym, że wprawdzie są państwa, w których zasiłek wynosi 100 procent, ale - jak mówił - "zawsze jest tam ukryty jakiś haczyk". - Na przykład do ustalania tego zasiłku bierze się kwoty z pełnego poprzedniego roku kalendarzowego - zaznaczył.

Zmiany w L4. "Fundusz chorobowy już w tej chwili jest deficytowy"

Trudno nie zadać sobie pytania, czy na wypłaty pełnopłatnych L4 znajdą się pieniądze. Zwłaszcza, że szefowa MRPiPS zapowiedziała jednocześnie przeniesienie finansowania w całości zasiłku chorobowego na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS), czyli już od pierwszego dnia choroby. Obecnie pracodawca płaci wynagrodzenie chorobowe za pracownika na L4 za okres do 33 dni w roku, a w przypadku pracowników powyżej 50. roku życia - do 14 dni.

W ocenie dr. Lasockiego taka zmiana powinna zostać wdrożona, bo będzie z korzyścią nie tylko dla pracodawców, ale również dla zatrudnionych. Może bowiem pomóc w ograniczaniu fikcyjnego zatrudnienia na umowach śmieciowych. - Dziś w zasadzie tylko zatrudnienie kogoś na etacie oznacza obowiązek wypłacania wynagrodzenia chorobowego. Bo za każdego innego ubezpieczonego, już od pierwszego dnia finansowanie przejmuje FUS. Więc zatrudnienie kogoś na b2b albo na zleceniu to oszczędność dla zatrudniającego. Powinniśmy - tam, gdzie się da - niwelować dodatkowe obciążenia przy zatrudnianiu etatowym - stwierdził rozmówca tokfm.pl.

Z drugiej strony podkreślił, że "fundusz chorobowy już w tej chwili jest deficytowy". - Nakładamy nowe zobowiązania, ale składka chorobowa i jej stopa nie zmieniła się od 1999 roku. Nie mylić tego ze składką zdrowotną - na NFZ. Jeśli nie zapewnimy dodatkowego finansowania, w jeszcze większym stopniu budżet państwa będzie musiał uzupełnić brakujące środki - mówił dr Lasocki. Jak wskazał, mówimy tu o kilkunastu miliardach złotych. - "Czystą" finansowo sytuacją byłoby to, gdybyśmy podnieśli składkę chorobową. Może to być rozwiązanie neutralne dla portfeli, jeśli zmniejszymy w taki sam sposób składkę rentową, bo w tym funduszu mamy nadwyżkę - podsumował.