,
Obserwuj
Gospodarka

Najcenniejsza firma świata padnie ofiarą własnego sukcesu? Pokazała wyniki

Michał Janczura TOK FM
4 min. czytania
28.02.2025 16:36
Ta spółka dźwiga na swoich barkach całą rewolucję sztucznej inteligencji. Nic dziwnego, że na wyniki NVidii rynki czekają jak dzieci na Świętego Mikołaja. Tyle tylko, że Mikołaj nie zawsze przynosi wymarzone prezenty, podobnie firma nie pokazuje zawsze wymarzonych liczb. Czy firma padnie ofiarą własnego sukcesu?
|
|
fot. Seth Wenig/Associated Press/East News

 

  • NVidia dostarcza na rynek 90 procent mikroprocesorów, które są wystarczająco mocarne, żeby napędzać sztuczną inteligencję;
  • Firma pokazała właśnie wyniki za ostatni kwartał i cały ubiegły rok - są fenomenalne;
  • Prognozy też są bardzo dobre, ale nie tak, żeby zaspokoić apetyty inwestorów - żądnych dalszych finansowych fajerwerków;
  • Firma w dwa lata urosła na giełdzie o 500 procent! Dlatego na rynkach coraz głośniej rozbrzmiewa pytanie: czy gwiazda rewolucji sztucznej inteligencji dalej będzie w stanie tak mocno świecić?

 

NVidia bez dwóch zdań pobiła oczekiwania rynków, generując w ubiegłym roku rekordowe ponad 130 miliardów dolarów przychodu, czyli dwukrotnie więcej niż rok wcześniej. Firma sprzedaje swoje mikroprocesory jak szalona, w tym coraz więcej tych najnowocześniejszych - nazywanych Blackwell, które zapewniają gigantyczną wydajność w obliczeniach sztucznej inteligencji. Popyt jest więc ogromny, kasa płynie szerokim strumieniem, a prezes firmy podkreśla, że to dopiero początek rewolucji sztucznej inteligencji.

Pełnia szczęścia? Otóż - wcale nie! Wszystko wydawałoby się w porządku, gdyby nie prognozy, jakie pokazała firma. Te są - trzeba przyznać - bardzo dobre. Ale w nich jest właśnie pies pogrzebany.

Bo firma przyzwyczaiła rynki do bicia kolejnych rekordów, czym sama sobie zawiesiła poprzeczkę bardzo wysoko. A te prognozy, choć fenomenalne, są najsłabsze od dwóch lat. Inwestorzy zaczynają więc zadawać pytania, jak długo jeszcze spółka będzie w stanie tak dynamicznie rosnąć.

W dodatku - rynek dojrzewa, a zatem rosnąć w takim tempie jak dotychczas - czyli o 500 procent w dwa lata - może się już nie udać, a na horyzoncie pojawiają się przeszkody: polityka celna Donalda Trumpa, obawy o kondycję amerykańskiej gospodarki, rosnącą inflację czy możliwe ogólne ochłodzenie sentymentu inwestorów do spółek-gwiazd sztucznej inteligencji.

DeepSeek nie zaszkodził NVidii, wręcz przeciwnie

Nvidia polega na zamówieniach z innych dużych firm z tak zwanej Wspaniałej Siódemki: Microsoft, Amazon, Apple, Meta, Alphabet. Jeśli one są optymistycznie nastawione - zamawiają więcej. Ale w sytuacji gospodarczych wstrząsów - zamówienia mogą ograniczyć. Mogą też to zrobić, żeby przeanalizować, czy dotychczasowe miliardowe nakłady na AI miały sens. To może oznaczać bardziej zrównoważone tempo wzrostu dla Nvidii.

Co ciekawe, NVidii w ogóle nie zaszkodziła chińska sztuczna inteligencja. Tu musimy cofnąć się w czasie o miesiąc, kiedy Chińczycy pokazali swój model DeepSeek. Mówili, że powstał w ciągu zaledwie dwóch miesięcy, a w dodatku podobno kosztował... mniej niż 6 milionów dolarów! Taka kwota wydała się śmieszna w porównaniu z miliardami dolarów, jakie na rozwój sztucznej inteligencji wydają amerykańskie firmy z tak zwanej Wspaniałej Technologicznej Siódemki, na czele właśnie z NVidią.

Świat sztucznej inteligencji zatrząsł się w posadach. Na akcjach amerykańskich gigantów polała się krew, sama NVidia w dzień straciła astronomiczne 600 miliardów dolarów! Teraz na rynkach już nikt o tamtych wydarzeniach nie pamięta. Obawy okazały się na wyrost, co więcej - szef NVidii mówi, że DeepSeek pomógł, ponieważ całe zamieszanie jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie technologiami AI, a to może w przyszłości jeszcze zwiększyć popyt na produkty NVidii.

Czy chińska sztuczna inteligencja musi być dobrym komunistą? [TECHSTORIE]

Ale wróćmy na chwilę do giełdy. NVidia ma za sobą pasmo ciągłych sukcesów. Od ponad dwóch lat, od debiutu ChataGPT, który uznaje się za początek rewolucji sztucznej inteligencji, akcje spółki na giełdzie wzrosły o blisko 500 procent! Po drodze szturmem wdarła się na pierwsze miejsce największych giełdowych firm świata, teraz spadła na drugie miejsce, ustępując tylko Apple'owi i wyprzedzając Microsoft.

Inwestorzy na tym wszystkim zarabiają, ale też coraz więcej płacą za ten wzrost: aktualnie, mocno obserwowany wskaźnik ceny do zysków dla spółki to jest już około 50 punktów, gdzie średnia dla branży, w której operuje Nvidia, to jest około 30. Co to znaczy? Że już teraz rynek wycenia spółkę z dużą premią. I jest na nią bardzo wyczulony, co pokazuje lodowate przyjęcie najnowszych wyników na nowojorskiej giełdzie.

Co więcej - jak wyliczają analitycy - przy kapitalizacji rynkowej przekraczającej 3 biliony 200 miliardów dolarów, działa już efekt "prawa wielkich liczb" - by akcje wzrosły o kolejne 10 proc., wartość rynkowa musiałaby wzrosnąć o ponad 300 mld USD - to wykonalne, biorąc pod uwagę poprzednie osiągi NVidii, ale niełatwe.

Firmie będzie ekstremalnie trudno zaspokoić apetyty inwestorów, którym dalej marzą się niebotyczne wzrosty z dwóch poprzednich lat. Ale dzieje się coś dla rynków naturalnego: branża sztucznej inteligencji dojrzewa, a razem z tym może pojawić się stagnacja, której inwestorzy wybitnie nie lubią. A biorąc pod uwagę, że NVidia jest nie tylko królową sztucznej inteligencji, ale też królową hossy na nowojorskiej giełdzie, to jej problemy nie będą tylko problemami jednej spółki. Ale całej gigantycznej branży. Tym bardziej, że tylko jedna NVidia jest większa od całych giełd we Frankfurcie, Paryżu i Londynie.