Co się wydarzyło w Teatrze Dramatycznym? "Spiskowa teoria Strzępki musi przejść coś na kształt weryfikacji"
- Kiedy wszyscy zdążyli już trochę zapomnieć o wielkiej aferze w Teatrze Dramatycznym z 2023 roku, gdy ledwo odzyskany z rąk "potwornego" Tadeusza Słobodzianka przez "dobrą" Monikę Strzępkę, wnet pogrążył się w organizacyjnym chaosie i konfliktach, gdy wszyscy zdążyli trochę ochłonąć - temat wraca. A wraca dlatego, że na dobrą sprawę nigdy nie był do końca wyjaśniony - mówił Jakub Janiszewski w audycji "Dłuższa rozmowa".
Przypomnijmy - Monika Strzępka została odwołana na chwilę przed premierą Heks, czyli adaptacji powieści Agnieszki Szpili, w atmosferze zarzutów o przemocowe zarządzanie, arbitralne zwalnianie aktorów z poprzedniej, słobodziankowej ekipy, tudzież zatrudnianie tylko takich, którzy pasują jej do światopoglądowej układanki. Ale jak do tego doszło, że premiera nigdy nie doszła do skutku, że na chwilę przed nią aktorki obsadzone w głównych rolach zaczęły brać zwolnienia lekarskie - to właściwie pozostawało niejasne. Ostatecznie ratusz odwołał Strzępkę za to, że nie realizuje własnego programu.
Z czasem jednak doszło do ugody, a chwilę temu sama zainteresowana zdecydowała się o wszystkim publicznie opowiedzieć. I opowiedziała po swojemu, z charakterystyczną dla niej swadą i bez ogródek - że spisek przeciwko niej zawiązało miasto, że dołożyła się do tego jej zastępczyni i członkini kolektywu Monika Dziekan przy współudziale Agaty Adamieckiej, że aktorki, które de facto rzuciły rolami przy pomocy zwolnień zdrowotnych były z nimi w zmowie, że media pełniły rolę instrumentalną, itp. Brakuje w tym wszystkim tylko bezpośredniego zaangażowania Donalda Tuska, a może i Donalda Trumpa, gdyby już wtedy rządził Stanami Zjednoczonymi.
Teraz jednak spiskowa teoria Strzępki musi przejść coś na kształt publicznej weryfikacji - i przechodzi. W chwili gdy nagrywaliśmy z moim gościem wydanie "Dłuższej rozmowy", nie było jeszcze oświadczenia Agaty Adamieckiej, która kontruje wypowiedzi Strzępki, twierdząc, że spisku nie było, było za to pospolite złe zarządzanie. Ale to wciąż za mało. Odpowiedzi na najważniejsze pytania wciąż nie mamy, bo kluczowy aktor - czyli miasto - jednak milczy. Jak grób. Ale to w końcu teatr, a z grobów teatralnych mogą wylatywać różne upiory - więc, jak to mówią w mediach, stay tuned - kto wie, czy to już koniec tego widowiska.
Źródło: TOK FM