Gala rozdania Oscarów w pigułce. Podsumowanie w TOK FM
Za nami 98. gala wręczenia Oscarów. Za co ją zapamiętamy? Na czym polega fenomen filmu "Jedna bitwa za drugą"? Kto był wielkim przegranym gali? Ile było w tegorocznych Oscarach polityki? Na antenie TOK FM zdaliśmy obszerną relację z tego, co działo się w nocy z niedzieli na poniedziałek w hollywoodzkim Dolby Theatre. Posłuchaj!
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co o Oscarach piszą zagraniczne media?
- Dlaczego "Jedna bitwa po drugiej" zgarnęła sześć statuetek?
- Kto jest największym przegranym?
W nocy z 15 na 16 marca czasu polskiego w Dolby Theatre w Hollywood odbyła się 98. gala wręczenia Oscarów. Jej gospodarzem był amerykański aktor, komik i scenarzysta Conan O'Brien.
Najwięcej statuetek zgarnął film "Jedna bitwa po drugiej" Paula Thomasa Andersona. Otrzymał sześć Oscarów - za najlepszy film, reżyserię, scenariusz adaptowany, dla najlepszego aktora drugoplanowego (Sean Penn), najlepszy casting i montaż. Za scenariusz oryginalny do "Grzeszników" statuetkę dostał Ryan Coogler. W kategoriach aktorskich triumfowali Michael B. Jordan ("Grzesznicy") oraz Jessie Buckley za rolę w "Hamnecie".
Podczas tegorocznej gali pojawił się także polsko-kanadyjski akcent. Duet reżyserski Maciek Szczerbowski oraz Chris Lavis otrzymali statuetkę za animację krótkometrażową "The Girl Who Cried Pearls".
"Liberalni wyborcy w Kaliforni - epicentrum przemysłu rozrywkowego, w zdecydowanej większości uważają, że aktorzy, reżyserzy i inni wybitni hollywoodzcy profesjonaliści powinni otwarcie mówić o swoich poglądach politycznych, podczas gdy niewielu konserwatystów podziela to zdanie" - pisze portal Politico, przytaczając wyniki zrealizowanego przed ceremonią rozdania Oscarów sondażu Centrum Badań Opinii Publicznej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Co jeszcze o najważniejszym wydarzeniu filmowym roku piszą zagraniczne media? Sprawdzał to Filip Kekusz.
"Jeżeli ktoś ma adaptować Pynchona, to jest to właśnie Paul Thomas Anderson" - komentowała dziennikarka TOK FM Patrycja Wanat niekwestionowane zwycięstwo "Jedna bitwa po drugiej". Luźno oparta na powieści Thomasa Pynchona "Vineland" historia o grupie byłych rewolucjonistów jednoczących się, by uratować córkę swego towarzysza, zdobyła sześć statuetek.
Największymi przegranymi tegorocznych Oscarów wydają się być reżyser "Wielkiego Marty'ego" Josh Safdie i odtwórca roli tytułowej Timothée Chalamet. Film uzyskał aż dziewięć nominacji, ale nie otrzymał żadnej statuetki. Nie pomogła afera wokół Timothée'go Chalameta którego słowa o operze i balecie, które "nikogo nie obchodzą", wywołały medialną burzę. Z tego powodu młody aktor kilka razy padł ofiarą żartów prowadzącego uroczystość rozdania Oscarów Conana O'Briena.
O tym, z czego jeszcze zapamiętamy 98. ceremonię rozdania Oscarów, mówił w "Pierwszym Programie" Aleksander Włodkowski, współautor kanału "Trochę Krytycznie".
- Oglądając Oscary w telewizji mamy przed oczami piękną galę i wszystko dużo lepiej widać. Będąc na miejscu, nie jest to do końca takie ewidentne - mówiła w poniedziałek w TOK FM Dorota Puzio, aktorka i producentka, która miała okazję przyglądać się ceremonii rozdania Oscarów od kulis.
W porannej audycji wróciliśmy do wątków politycznych tegorocznej ceremonii. Zdaniem Jakuba Majmurka film "Jedna bitwa po drugiej" nie otrzymał aż sześciu Oscarów tylko ze względu na swoje walory artystyczne. - To zajęcie przez filmowców stanowiska w sprawie tego, co dzieje się w Stanach. Trudno nie zauważyć analogii między tym, co pokazywała "Jedna bitwa po drugiej", a działalnością ICE w zeszłym roku i tym, co działo się w Minnesocie - mówił krytyk filmowy i publicysta Krytyki Politycznej.
Jak zauważyła Diana Dąbrowska w "OFF Czarku" "Jedna bitwa po drugiej" i "Grzesznicy" Ryana Cooglera szli "łeb w łeb". - Ostatecznie tę oscarową bitwę wygrał Paul Thomas Anderson i ja jestem fanką tego filmu - mamy tu historię, która jest jak dla mnie połączeniem opery i koncertu jazzowego - komentowała filmoznawczyni w TOK FM.