,
Obserwuj
Kultura

Kto jest największym przegranym tegorocznych Oscarów? "Znacznie lepszy od 'Jednej bitwy po drugiej'"

Paweł Soszyński, oprac. AS tokfm.pl
3 min. czytania
16.03.2026 09:13

Najwięcej nagród podczas tegorocznej oscarowej gali zdobył film "Jedna bitwa po drugiej". - Lęki - zwłaszcza liberalnej Ameryki - znalazły swoje odzwierciedlenie na ekranie - tak triumf filmu komentował w TOK FM Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej". Jego zdaniem "znacznie lepiej amerykańską rzeczywistość" z ubiegłego roku opowiada jednak "Eddington", czyli film, który nie był nominowany w żadnej z kategorii. 

"Jedna bitwa po drugiej" z sześcioma Oscarami, w tym za najlepszy film
fot. Jordan Strauss/Invision/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaki film okazał się triumfatorem zakończonej w nocy gali Oscarów
  • Kogo można uznać za przegranych tegorocznej edycji nagród

"Jedna bitwa po drugiej" Paula Thomasa Andersona otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek sześć Oscarów, w tym za najlepszy film, reżyserię i scenariusz adaptowany. Opowieść o grupie byłych rewolucjonistów jednoczących się, by uratować córkę swego towarzysza, zapewniła także grającemu rolę drugoplanową Seanowi Pennowi trzeciego Oscara w karierze. Andy Jurgensen odebrał statuetkę za montaż, a Cassandra Kulukundis jako pierwsza osoba w historii nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej została uhonorowana w kategorii najlepszy casting.

"Idealnie wpisuje się w tematy, jakimi żyła Ameryka"

Jak komentował w TOK FM Jakub Majmurek z "Krytyki Politycznej", statuetki, które otrzymał film Andersona, "są nie tylko nagrodami dla rzeczywiście bardzo znaczącego, wybitnego nawet dzieła sztuki filmowej czy talentu reżyserskiego".  - To też zajęcie przez filmowców stanowiska wobec tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Trudno nie zauważyć analogii między tym, co pokazywał film a działalnością ICE w zeszłym roku - ocenił w rozmowie z Filipem Kekuszem. 

Według Majmurka nagrodzony sześcioma Oscarami obraz "idealnie wpisuje się w tematy, jakimi żyła Ameryka". - To film o tym, jak Ameryka staje się ofiarą czegoś w rodzaju własnego faszyzmu. Lęki, zwłaszcza liberalnej Ameryki, znalazły swoje odzwierciedlenie na ekranie - mówił dziennikarz.

Zdaniem dziennikarza "największą pomyłką i wielką niesprawiedliwością było pominięcie przez Akademię" filmu "Eddington" (reż. Ari Aster), który - jak ocenił - "był najwybitniejszym amerykańskim filmem zeszłego roku, najlepiej komentującym amerykańską rzeczywistość i znacznie lepszym niż od 'Jednej bitwy po drugiej'". Ten tytuł nie otrzymał nominacji w żadnej z kategorii. - Triumfować powinien nie tylko za najlepszy scenariusz, reżyserię, film, ale także rola Joaquina Phoenixa zasługiwała na jakieś uznanie - powiedział gość TOK FM. 

Redakcja poleca

Jak zauważył również Jakub Majmurek, zarzuty konserwatywnej części USA wobec Oscarów "nasilają się, gdy Stany Zjednoczone są głęboko spolaryzowane". Zaznaczył, że "zawsze Hollywood było bardziej liberalne niż reszta kraju i zawsze było oskarżane o to, że demoralizuje Amerykanów, nie przedstawia charakterystycznych dla nich wartości".

- Ten spór jest szczególnie głęboki, szczególnie głęboka jest polaryzacja dzieląca Stany i trudno znaleźć wśród nominowanych w tym roku filmów czy filmowców, tych, którzy byliby bliscy obozowi, który dzisiaj sprawuje politycznie władzę. Zawsze republikanie byli mniejszością absolutną, a już republikanie popierający Donalda Trumpa jeszcze mniejszą mniejszością. Trudno wyobrazić sobie, żeby powstał film, który oddawałby ideologię MAGA - komentował dziennikarz "Krytyki Politycznej".

Oscary 2026. 'Grzesznicy" przegrali z "Jedną bitwą po drugiej"

Rekordzistą - jeśli chodzi o liczbę nominacji do Oscarów - byli "Grzesznicy" Rayana Cooglera. Film miał aż 16 nominacji, ale skończyło się na czterech statuetkach. - To, że Akademia docenia horror - to bardzo złożony film formalnie gatunkowy - to jest w jakiś sposób nowe - podkreślił w specjalnym wydaniu "Pierwszego programu" w TOK FM Aleksander Włodkowski, współtwórca kanału Trochę Krytyczni.

Podczas ceremonii nie zabrakło wyraźnych akcentów politycznych. Kilka razy pojawiły się krótkie odniesienia do bieżącej sytuacji międzynarodowej. Zapowiadając laureata Oscara za najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy, sprzeciw wobec wojny oraz poparcie dla wolnej Palestyny wyraził Javier Bardem. Zgromadzona w Dolby Theatre publiczność nagrodziła jego słowa głośnymi brawami. Niedługo później reżyser nagrodzonego w tej kategorii filmu "Wartość sentymentalna" Joachim Trier przytoczył słowa amerykańskiego pisarza Jamesa Baldwina, który mówił, że "wszyscy dorośli są odpowiedzialni za wszystkie dzieci, dlatego przestańmy głosować na polityków, którzy nie biorą tego pod uwagę".

Źródło: TOK FM, PAP