Jej film został uznany za objawienie. "To wielkie zainteresowanie mnie zaskakuje"
- To wielkie zainteresowanie, które w ostatnich miesiącach się wydarza, mnie zaskakuje. Myślałam, że ten film będzie dla pewnej specyficznej grupy ludzi. Cieszę się, że dociera do takiej szerokiej publiczności - mówiła w "Programie specjalnym" w TOK FM Emi Buchwald, laureatka Paszportu Polityki w kategorii Film.
- Emi Buchwald otrzymała Paszport Polityki m.in. za czuły i nieoczywisty portret młodego pokolenia uwikłanego w skomplikowane relacje rodzinne w filmie "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej";
- Premiera tego filmu odbędzie się 13 marca;
- W TOK FM reżyserka podkreśliła, że "kocha swoich bohaterów i chce o nich opowiadać". - Stąd może widzowie to czują i potrzebują takiego rodzaju czułości - mówiła;
- Radio TOK FM było partnerem medialnym Paszportów Polityki.
W niedzielę wieczorem poznaliśmy laureatów Paszportów Polityki. W kategorii Film prestiżowa nagroda trafiła do Emi Buchwald za "pewność w kreowaniu intymnej atmosfery i odważne spojrzenie w kierunku metafizyki", ale też za "czuły i nieoczywisty portret młodego pokolenia uwikłanego w skomplikowane relacje rodzinne w filmie 'Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej'". Film ten, jak wspomniał w "Programie specjalnym" w TOK FM nasz dziennikarz Filip Kekusz, został okrzyknięty objawieniem na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Jego premiera odbędzie się 13 marca.
Pełnometrażowy debiut Buchwald koncentruje się na bliskości i czułości relacji rodzinnych. Opowiada o czwórce rodzeństwa mieszkającego w Warszawie, które łączą toksyczne więzi. Kekusz zastanawiał się, na ile produkcja była formą autoterapii dla reżyserki, która sama ma piątkę rodzeństwa.
- Każdy film ma trochę wymiar autoterapii, ale trzeba pamiętać, żeby się w niej nie pogrążyć. Bo jednak robimy film - coś, co potem pokazujemy widzom. Nie można stać się zbyt hermetycznym w tych opowieściach rodzinnych - powiedziała Buchwald. - Ja się trochę tego bałam, więc to wielkie zainteresowanie, które w ostatnich miesiącach się wydarza, mnie zaskakuje. Myślałam, że ten film będzie dla pewnej specyficznej grupy ludzi. Cieszę się, że dociera do takiej szerokiej publiczności - dodała reżyserka i scenarzystka.
"Kocham swoim bohaterów"
Podkreśliła, że "kocha swoich bohaterów i chce o nich opowiadać". - Stąd może widzowie to czują i potrzebują takiego rodzaju czułości i uważności, jakie ten film im daje - zastanawiała się w kontekście tego, iż w jej laudacji podkreślono, że nagrodę zdobywa właśnie za "czuły" portret młodego pokolenia. - Mam poczucie, że w rodzinach jest dużo trudnych tematów, ale jest też dużo dobrego. Staram się w swoim filmie to równoważyć - mówiła.
Buchwald powiedziała też, jak ważną rolę w produkcji "Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej" odgrywa Warszawa. - Wszystkie miejsca, w których dzieje się akcja tego filmu, są mi bliskie. Znam je. Zależało mi, żeby opowiedzieć o Warszawie z jednej strony szukając miejsc, które nie zostały jeszcze pokazane w filmach i które łączą to, co stare [w tym mieście] i nowe - mówiła. Jak podkreśliła, "to był ważny zamysł tego filmu".
Dopytywana przez Martę Perchuć-Burzyńską, zdradziła, że pracuje aktualnie nad drugim filmem. - On też w jakiś sposób będzie opowiadał o rodzinie, ale będzie to bardziej kino drogi. Będą tam pogłębione pewne wątki metafizyczne, które już zaznaczyliśmy w "Duchach", choć akurat w tym filmie nie będzie rodzeństwa - mówiła. Zaznaczyła jednak, że nie ma stuprocentowej pewności, iż produkcja powstanie, bo - jak dodała - dopóki nie wejdzie się na plan, ciężko przewidzieć efekt końcowy.
Źródło: TOK FM