,
Obserwuj
Kultura

"Netflix szykuje pułapkę". Teraz uderzy w polskich twórców? "Bardzo wyśrubowane warunki"

4 min. czytania
23.12.2022 18:50
Netflix ogłosił nowy system wynagradzania polskich twórców, który, jak ocenił prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, jest pułapką na polskich filmowców. Zdaniem Jakuba Majmurka warunki są bardzo wyśrubowane. - Zwłaszcza wymóg, że trzeba obejrzeć 90 proc serialu. Jeśli sezon liczy 30 odcinków, bo i takie kręci Netflix, to zanim widownia połknie cały sezon, minie trochę czasu - mówił w TOK FM dziennikarz "Krytyki Politycznej".
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Platforma "Netflix szykuje pułapkę na polskich filmowców" - ostrzega prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski w oświadczeniu opublikowanym na stronie Związku Autorów i Producentów Audiowizualnych. Nawiązuje tym samym do niedawnej wizyty szefa Netfliksa w Polsce - Reed Hastings ogłosił wtedy nowy system wynagradzania polskich twórców. Problem w tym, jak pisze Jacek Bromski, że podobne rozwiązania wdrożone wcześniej w Niemczech i Danii mocno uderzyły w twórców z tych państw. W ocenie prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich to 'próba sabotażu przez streamingowego giganta bardzo dobrych rozwiązań systemowych zawartych w projekcie nowelizacji ustawy o prawie autorskim'.

Jak mówił w TOK FM Jakub Majmurek, ton listu jest stanowczy, ale i sprawa jest bardzo ważna, choć może wydać się banalna. - Chodzi o tantiemy, które miałby być wypłacane twórcom za eksploatację ich twórczości na platformach streamingowych. W tej chwili w polskim prawie mamy sytuację, że takich regulacji w ogóle nie ma - zwrócił uwagę dziennikarz "Krytyki Politycznej" w "Popołudniu Radia TOK FM".

Jak dodał, tantiemy wypłacane są tylko wtedy, kiedy dana produkcja pokazywana jest w telewizji, na DVD czy np. blue-rayu. - Prędzej czy później ta kwestia będzie musiała być uregulowana, bo obecne przepisy nie nadążają za tym jak wygląda technologia, wzorce odbioru filmu, jak się zachowują konsumenci, gdzie szukają treści - dodał w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Tantiemy tylko za oryginalność

Jakie rozwiązanie widzi Netflix? Proponuje system wewnętrznych tantiem - wypłacanych przez platformę, ale nie na podstawie ustawowych zobowiązań. Tyle że - jak zastrzegł od razu gość TOK FM - byłyby one przyznawane tylko w przypadku oryginalnych produkcji powstałych dla Netfiksa. W praktyce dotyczyłoby to np. "Ostatniej wieczerzy" czy np. "Sexify". Ale już nie produkcji, do których Netflix kupił prawa, w tym np. klasyki polskiego kina. - Netflix chce w ten sposób przyciągnąć twórców, by ci tworzyli dla niego treści oryginalne, a dzięki niemu ich praca będzie się mogła przebić na cały świat - tłumaczył zamysł platformy Jakub Majmurek. Przypomniał przy tym, że Netflix miał już parę globalnych hitów niepochodzących z USA czy krajów anglojęzycznych, w tym np. hiszpański "Dom z papieru", południowokoreański "Squid Game" czy np. niemiecki "Dark".

Jednak, jak od razu zastrzegł, spór, o którym pisze Jacek Bromski, dotyczy innej kwestii: nie jest sprawiedliwe, by twórcy filmów i seriali, którzy nie kręcili ich dla Netfliksa, nie otrzymywali tantiem, choć także te produkcje nakręcają jego popularność. - Weźmy hipotetyczną sytuację, że ktoś kupuje abonament Netfliksa, by oglądać "Ranczo". To sprawiedliwe byłoby, gdyby twórcy "Rancza" też coś z tego dostali - podkreślił.

'Bardzo wyśrubowane warunki'

Jeszcze większy sprzeciw branży budzi sposób, w jaki tantiemy miałby być obliczane. Wynagrodzenie płacone jest dopiero po osiągnięciu progu 10 milionów globalnych użytkowników, a warunkiem jego uzyskania jest obejrzenie przez nich 90 proc. filmu lub sezonu serialu. - To bardzo wyśrubowane warunki i bardzo trudne dla twórców. Zwłaszcza wymóg, że trzeba obejrzeć 90 proc. serialu. Jeśli sezon liczy 30 odcinków, bo i takie kręci Netflix, to zanim widownia połknie cały sezon, minie trochę czasu - skomentował dziennikarz "Krytyki Politycznej".

Zwrócił też uwagę na jeszcze jedną kwestię - czy sposób wynagradzania twórców treści na platformach powinny regulować same platformy, państwa czy np. UE, w przypadku europejskiego rynku audiowizualnego. On sam opowiada się za uniwersalnymi i odgórnymi rozwiązaniami; choćby na poziomie państwowym. - Polska jest na tyle dużym rynkiem audiowizualnym, że w interesie takich platform jak Netflix jest to, by tu być i dostosować się do naszych reguł - zastrzegł.

'Filmowe środowisko skuteczne w lobbingu'

Oświadczenie prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich kończy apel do rządu. Jacek Bromski pisze, że do władz należy decyzja, czy w tych zyskach udział będą mieć polscy twórcy, czy pozostaną one jedynie w rękach amerykańskiej korporacji. 'Jedyną gwarancją sprawiedliwego podziału jest zapewnienie odpowiedniego, proporcjonalnego i niezrzekalnego wynagrodzenia za eksploatację filmów w Internecie na poziomie ustawowym', podkreśla.

Zdaniem gościa TOK FM presja na ustawodawcę to dobry pomysł. - To coś, co należało zrobić już dawno. Polskie prawo w kwestiach wynagrodzeń czy praw twórców jest anachroniczne w wielu miejscach. Mamy przecież np. opłatę reprograficzną, która obejmuje takie nośniki jak ksero czy kasety magnetofonowe VHS, a nie smartfony. To absurdalne - uważa.

I choć, jak dodał, z jednej strony można docenić gest Netfiksa, który próbuje wyjść przed szereg, to z drugiej strony nie jest to jedyna platforma w Polsce. Działają także np. Disney+, HBO, Amazon Prime - może nie tak popularne, ale np. Disney+ rośnie bardzo dynamicznie i już widać, że globalnie to najpoważniejsza konkurencja dla Netfliksa. - Jak najbardziej wszystkie te platformy powinny mieć taki lub podobny mechanizm. Co nie zmienia faktu, że oprócz tego przydałaby się i regulacja - podkreślił rozmówca Filipa Kekusza.

- Odzew Jacka Bromskiego przypomni ustawodawcom, że warto wrócić do tematu czy wciąż to za bardzo hermetyczne? - chciał też wiedzieć prowadzący.

- Filmowe środowisko było do tej pory skuteczne w lobbingu - dopowiedział krótko Jakub Majmurek.

Wyliczył, że udało się doprowadzić do przyjęcia ustawy o kinematografii i to mimo że np. PO było przeciwne. - To był wielki krok dla polskiego kina, dzięki stworzeniu stabilnego i względnie odpornego na nacisk polityczny systemu finansowania produkcji filmowej - dopowiedział.

Poza tym przyjęto ustawę o zachętach do produkcji, który stwarza mechanizm ulg podatkowych. Choć, jak od razu zastrzegł, ostatnio minister Piotr Gliński twierdził, że został wprowadzony w błąd w sprawie tej ustawy. - Że była ona błędem, wywołuje polityczne kontrowersje, bo z ulg korzystaj także twórcy takich filmów jak "Wesele", które się nie podobają władzy. Ale nie sądzę, by przed wyborami ustawę tę zmieniano - podsumował Jakub Majmurek w TOK FM.