,
Obserwuj
Kultura

Paulina Holtz o szkole. "Świetnie działa zgubienie kodu od librusa"

TOK FM, tokfm.pl
1 min. czytania
13.08.2025 18:04
"W domu nie było presji. Szkołę traktowano jako coś, co trzeba przetrwać" - mówi Paulina Holz w rozmowie z Karoliną Oponowicz. Aktorka wspomina swoje licealne porażki, a szczególnie jedną, która nieomal kosztowała ją powtórkę pierwszej klasy.
|
|
fot. Andrzej Jordan

- Zawsze byłam zdolna, ale leniwa. Mama mówiła: wychowywałam cię na długiej smyczy - wspomina Paulina Holtz. To dzięki mamie, która zabrała ją do kuratorium, uniknęła repety w liceum. Jak to wspomina? Jak nastoletnie doświadczenia i problemy ze szkołą wpłynęły na rodzicielskie decyzje popularnej aktorki?

- Nigdy nie odrabiałam lekcji z moimi dziećmi - mówi Holtz, prywatnie mama dwóch nastoletnich córek. - Moje rozmowy z nimi były takie: Mamo, mam na jutro kasztan. No dziecko, to albo dymasz na dół po kasztan, albo masz niezaliczone. Ja nie mogę pamiętać o twoim kasztanie, o którym ty wiesz od dwóch tygodni - opowiada gościni wideopodcastu Karoliny Oponowicz. Nauka samodzielności i sprawczości był ważnym elementem edukacji jej córek.

- A już najlepiej działa zgubienie kodu od librusa - żartuje aktorka. Dzięki temu nie musiała angażować się we wszystkie szkolne sprawy swoich dzieci.

Dlaczego nie chciała posłać córek do publicznej szkoły? Posłuchajcie kolejnego odcinka wideopodcastu TOK FM, "Punkt zwrotny".