,
Obserwuj
Kultura

"Żeby przeżyć i żeby pożyć". O tym po wojnie "wspominało się półgębkiem" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

zsz
7 min. czytania
06.01.2025 20:46
"Kiedy Bronisław, drogomistrz z okolic Szczecinka, zostaje zakwaterowany w domu zajmowanym jeszcze przez Niemca, pełniącego we wsi funkcję sołtysa, zostaje uprzedzony, że na jednym z łóżek śpi 'polski doktor'. Szybko okaże się, że to nie żaden doktor, ale agronom - który rodaka poczęstuje i schabowym, i wódką. Ale Bronisławowi towarzyszy stale jedna myśl: skąd się to wzięło, gdy nic nie ma? Gdzie on to znalazł, wykombinował, wyszabrował?" - pisze Karolina Ćwiek-Rogalska w reportażu "Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty".
|
|
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poniższy fragment pochodzi z reportażu "Ziemie. Historie odzyskiwania i utraty" autorstwa Karoliny Ćwiek-Rogalskiej. Książka została wydana 1 września 2024 roku nakładem Wydawnictwa RN.

Szaber to słowo, którego pochodzenie i pierwotne znaczenie nie jest zupełnie jasne, ale do szerokiego użycia przechodzi z gwary więziennej, w której określa pilnik, narzędzie pozwalające wydostać się z więzienia. "Żelazo do łamania murów" - jak opisał Władysław Niedźwiecki w słowniku "warszawskim". Ale pilnikiem można się posłużyć także wtedy, kiedy chce się sięgnąć po cudzą własność. Wprawić ją w ruch. Spiłować można z czegoś pierwszą warstwę, a potem bez problemu upłynnić obiekt pozbawiony oznak tego, że do kogoś należał, że pełnił inną funkcję, że miał swoją historię, która skończyła się poza zwykłą wymianą społeczną: sprzedaży, dziedziczenia, daru.

Urszula, która jako osadniczka wyjedzie spod Inowrocławia do Gryfic, jeszcze z perspektywy Kujaw napisze o tych, którzy jeździli na "Ziemie Odzyskane", że "ciągle wracali, przywożąc pokaźnych rozmiarów toboły. To były bogactwa z zachodu, to był szaber [?]"

I powtórzy jak zafascynowana: "a więc te worki i tobołki zawierały szaber". Wyszabrowane mienie staje się szabrem. Jako dziewczynka skarży się i pyta: "dlaczego nasz tatuś jest taki niedobry i nie przyśle nam szabru". Skarcona przez matkę uczy się, że szaber nie jest niewinny, ale jest okradaniem. Tyle że nieobecnych. Takie historie, opowiadane z perspektywy dzieciństwa, nie są odosobnione. Po jednym z wykładów, który prowadziłam, słuchaczka podzieliła się historią o tym, że jako dziecko była przekonana, że szaber to rodzaj materiału, skoro matka uszyła jej sukienkę komunijną właśnie "z szabru".

Zwłaszcza przybywający w transportach ze wschodu i nazywani "repatriantami" osadnicy i osadniczki wydają się zdezorientowani sytuacją. Obiecuje się im jedno, na własne oczy widzą jednak co innego. Konstanty wspomina, że po dwudziestu ośmiu latach nie może już "dokładnie odtworzyć wydarzeń, nastrojów, faktów i w ogóle wszelkich przejawów ówczesnego życia i świata", ale będzie się starał nie zmyślać i nie przesadzać. I bez przesadzania ma o czym pisać. Razem z rodziną i zwierzętami przyjeżdża z Wileńszczyzny. "Narodu zjechało się do czorta, tak że i sam PUR nie może dać rady" - zanotuje więc zamaszystym, zdecydowanym pismem. To, jak pisze, stoi w ostrym kontraście do tego, co pisze. "Tam tylko ciągle mówią jedno i to samo: damy wam przepustkę do darmowej jazdy po Pomorzu na całe dwa tygodnie. Jedźcie, popatrzcie i wybierajcie gospodarstwo poniemieckie, jak które wam się spodoba". Tyle że to dużo trudniejsze, niż się wydaje. Zwierzęta są głodne, ludzie niezdecydowani, a szabrownicy ostrzą już sobie zęby na przybyszów ze wschodu, których uważają za naiwnych i bardziej podatnych na oszustwo. "Szabrownicy, cwaniacy i poszukiwacze skarbów tudzież przygód" nagabują wysiedlonych: "Panowie zza Buga! Może macie carskie złote rubelki? Za nie możecie kupić, czego tylko dusza zapragnie". Oferują pomoc i pośrednictwo, obiecują, że za opłatą postarają się załatwić lepsze mieszkanie. Konstanty notuje, że po kryjomu organizowane są nawet jakieś przewozy na czarno do Szwecji.

Znalezienie sobie nowego miejsca w tej rzeczywistości nie jest proste. Nie chodzi już nawet o wyposażenie mieszkania. Domom brakuje przecież okien i drzwi, także i je trzeba sobie jakoś "załatwiać". Kto pierwszy, ten lepszy, jak boleśnie przekona się wracający z Syberii Władysław. "Przede wszystkim zastali co lepsze domy zamknięte z kartkami na drzwiach - zajęte. Tak! Były zajęte przez chwilowych gości, którzy wcale nie mieli zamiaru osiedlać się na nowych terenach, a którzy chcieli tylko wyszabrować jak najwięcej majątku i wyjechać" - wspomina. W końcu:

Z trudem moja rodzina znalazła nie najlepsze mieszkanie. Dokumentnie wyszabrowane. A przecież teść mój, wyjeżdżając z Małopolski Wschodniej, wciąż słyszał, że za pozostawiony majątek otrzyma na Ziemiach Odzyskanych równowartość. Teść mój pozostawił dwa małe domki (w każdym z nich był tylko jeden pokój i kuchnia), a w Zielonej Górze nie otrzymał nic. Na zgłoszoną pretensję dokonano obliczenia pozostawionych domków i okazało się, że ich wartość w porównaniu do tego, w którym zamieszkał, jest tak mała, że chcąc go otrzymać, należy wpłacić wyrównanie, przewyższające możliwości finansowe teścia.

W takiej sytuacji trudno ukryć rozgoryczenie, więc nawet po latach Władysław kończy gorzko: "Tak wyglądała rzeczywistość w porównaniu z szumnie rozgłaszanymi obiecankami". Konstantego tułaczka po Pomorzu też zresztą szybko pozbawiła złudzeń. "Kto był - jak to mówią - nie frajer, lecz sprytny, obrotny i »zaradny« - ten prędko otrzymywał luksusowe mieszkanie, z meblami, z kompletnym wyposażeniem [?]. A kto frajer, ciamajda, poczciwy, delikatny - ten zawsze, wszędzie i w każdej okoliczności przegrywał na rzecz cwaniaków" - pisał. Tyle że pojęcie cwaniaka we wczesnym powojniu jest szerokie. Cwaniak to nie tylko ktoś, kto naiwnego wystrychnie na dudka. To też ktoś, kto biorąc dla siebie, uniemożliwia normalne funkcjonowanie innym, zmęczonym wielotygodniową podróżą, często zrozpaczonym samym faktem, że "tego nie będzie, co w Rudziszkach? Nie, nie ma co?". Tak wzdycha we wspomnieniach Konstantego starszy "repatriant".

Pochodzenie rzeczy na "Ziemiach Odzyskanych" bywa określane enigmatycznie. Według Stanisława - najpierw robotnika przymusowego w Köslin, a tuż po zdobyciu miasta milicjanta w Koszalinie - tamtejsi funkcjonariusze jeżdżą na poniemieckich, "zdobycznych" rowerach. Jak i gdzie "zdobytych"? O tym już nie mówi. Szaber wspomina się często półgębkiem, ale bywa i tak, że jasno nazywane jest to, co się działo. Niekoniecznie wprost mówią o nim jego krytycy.

Słowo zaczyna znaczyć coś jeszcze: sposób na zagospodarowanie się w rzeczywistości, w której jest tak dużo, a równocześnie trudno się zorganizować, nic nie ma, jak w tych domach. Dom wprawdzie jest, stoi, ale bez drzwi i okien. Jakby przestrzenie najbardziej prywatne stały się zupełnie publicznymi.

Szaber rozgrzewa wyobraźnię i polaryzuje społeczeństwo. Szuka się winnych i tych, którzy do szabrowania mają być szczególnie predestynowani. "Szabrownicy rekrutowali się przeważnie z ludzi, którzy w Centralnej Polsce zajmowali się handlem" - twierdzi inny Stanisław, krótko po wojnie wójt w jednej z miejscowości pod Szczecinkiem. Tych z "Centrali" wini się szczególnie często: w końcu mają dokąd wrócić, nie trzyma ich na "Ziemiach Odzyskanych" żadna konieczność. Te oskarżenia na długie lata zaciążą nad wizerunkiem całej grupy. Papież literatury osadniczej, Eugeniusz Paukszta, jeszcze dwa lata po wojnie będzie im wymyślał od wydrwigroszów. Nazwie ich "ludźmi o giętkich karkach" i "o butnej minie". Wskaże, że są podejrzani, bo skąd byliby już tak dobrze "umiejscowieni [?] w luksusowych mieszkaniach i na intratnych posadach"?

A motywacje bywały różne. Dorota, osadniczka w Goleniowie, wyjaśniała, że przecież "aby podnieść gospodarstwo z ruiny, trzeba było rąk do pracy, a tych zdecydowanie brakowało". Co wtedy? "Świat nie torba, mawiano i ruszano na Zachód, czasem tylko po szaber, a czasem, żeby tam pozostać na stałe". Świat nie torba - czyli możliwości wcale nie są ograniczone i warto poszukać czegoś, co pozwoli urządzić się w powojennej rzeczywistości braku. Niby świat nie torba - a równocześnie ten świat stoi na torbach, w które wkłada się szaber. Tu znów pojawia się ministerstwo i przypomina: "jeśli zakwestionowane przedmioty stanowią większą część zawartości pewnego opakowania [?], podlegają zatrzymaniu wraz z opakowaniem, celem uniknięcia zagubienia części zawartości". Świat może nie torba, ale w takim świecie torbę warto mieć ze sobą. Trzeba ją tylko umiejętnie zapakować.

Najpierw był szaber tuż za frontem, szaber niemal w afekcie, nieskoordynowany, chaotyczny, jakby przypadkowy. Szaber, żeby przeżyć i żeby pożyć. Kiedy Bronisław, drogomistrz z okolic Szczecinka. zostaje zakwaterowany w domu zajmowanym jeszcze przez Niemca, pełniącego we wsi funkcję sołtysa, zostaje uprzedzony, że na jednym z łóżek śpi "polski doktor". Szybko okaże się, że to nie żaden doktor, ale agronom - który rodaka poczęstuje i schabowym, i wódką. Ale Bronisławowi towarzyszy stale jedna myśl: skąd się to wzięło, gdy nic nie ma? Gdzie on to znalazł, wykombinował, wyszabrował?

Dopiero potem nastaje szaber metodyczny, rękoma szabrowników zwabionych opowieściami o niemieckich skarbach, wyszukiwany i wystarany, szaber niemal legendarny. Jak ten, o którym donoszono z Kłębowca pod Wałczem. Wszczęto nawet dochodzenie, którym żywo interesowało się samo Ministerstwo Ziem Odzyskanych. Bo czy to możliwe, żeby obywatel, który zajął spore gospodarstwo, sklep spożywczy, restaurację i "kompletnie urządzoną masarnię mechaniczną", naprawdę systematycznie wywoził zastany majątek, sprzedając go w innych miejscach i pozyskując wciąż nowy? Kto przyznał takiemu dwa konie? I co się z nimi stało? Jak to możliwe, że fałszował podpisy miejscowych władz? Kiedy chętnych do majątku jest wielu, wygrywają podrobione podpisy. Czyja sankcja większa, ten zgarnia pulę. Taki szaber płynnie przekracza ustawiane mu granice czasowe, staje się wreszcie szabrem usystematyzowanym, ucywilizowanym niemal, kwitnąc do lata 1946 roku. Zabrano tak wiele, że zabrakło miejsc do szabrowania, by mógł trwać na większą skalę. Ale to wcale nie znaczy, że się zakończył. (...)

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>