,
Obserwuj
Ludzie

Autostrady rozpadają się w oczach. Niemcy stoją przed ogromnym wyzwaniem

Wojciech Kowalik, Anna Augustyn
4 min. czytania
02.10.2025 06:41

Kiedy rok temu zawalił się most w Dreźnie, był to pierwszy sygnał alarmowy, że Niemcy rozpadają się w oczach. Dotychczasowa duma gospodarczej europejskiej potęgi, czyli autostrady i koleje, rdzewieją. Trzeba je gruntownie wyremontować, a w wielu miejscach zbudować od nowa: oficjalne raporty mówią o 4 tysiącach wiaduktów autostradowych i 12 tysiącach takich konstrukcji na mniej ważnych drogach do natychmiastowej naprawy.

  • Obiekty w Niemczech były często budowane enerdowską metodą "jakoś to będzie" i teraz mamy efekty tych metod;
  • Rozpadają się niemieckie drogi, ale też koleje - do niedawna synonim solidności i punktualności. Teraz - synonim spóźnialstwa;
  • Niemiecki rząd na ratunek infrastrukturze rzuca pół biliona euro;
  • Efekty enerdowskich metod budowania mamy też u nas - na Śląsku. Co wspólnego ma zawalony most w Dreźnie z estakadą w Chorzowie? 

Tę historię zaczniemy od wydarzeń sprzed roku - konkretnie z 11 września, gdy Niemcami i całą Europą wstrząsnęły dramatyczne wydarzenia w Dreźnie. Most nad Łabą runął do wody. Katastrofa wydarzyła się o trzeciej w nocy i prawdopodobnie dlatego nikomu nic się nie stało (chociaż kilkanaście minut wcześniej mostem przejechał nocny tramwaj).

Po zerwaniu przeprawy Drezno stanęło przed perspektywą komunikacyjnego chaosu. Most Karola był jednym z czterech łączących dwa brzegi miasta, ważnym dla komunikacji publicznej i ruchu samochodowego. Zbudowano go w 1971 roku, runął w kilka sekund. Gruz po nim uprzątnięto w rekordowym czasie kilkudziesięciu godzin, ale odbudowa to już znacznie bardziej skomplikowana sprawa.

Już kilka tygodni po katastrofie naukowcy z miejscowego uniwersytetu opublikowali wstępny raport na temat przyczyn katastrofy. Betonowa przeprawa upadła, bo… zardzewiała. "Stalowe ścięgna narażone na niekorzystne warunki atmosferyczne uległy uszkodzeniu w wyniku korozji" - wskazano.

Postawienie od nowa drezdeńskiej przeprawy potrwa dekadę i rozpocznie się nie wcześniej niż za rok, czyli dwa lata po katastrofie. Trwa projektowanie i poszukiwanie pieniędzy przez samorząd. Ten mógłby ich szukać w federalnej kasie, ale Drezno to nie jedyne miasto, które ma drogowo-mostowy problem. Niemcy stoją przed największą od drugiej wojny światowej przebudową. Kraj rozpada się w oczach. I to dosłownie. 

Niemieckie autostrady do wymiany

W ruinę popadają nie tylko budowle z czasów radzieckich, ale też z czasów Republiki Weimarskiej; czasów - pierwszych europejskich autostrad. To na przykład tak zwany AVUS, czyli Automobil-Verkehrs-und-Übungs-Straße. To najstarszy w Europie odcinek autostrady. Jego budowa wystartowała w 1913 roku, ale została zawieszona podczas pierwszej wojny światowej. Do użytku została oddany ponad 100 lat temu - także jako tor wyścigowy.

AVUS uważana była kiedyś za najszybszą w Niemczech, dzisiaj obśmiewana jest jako najwolniejsza. Odcięto ją w marcu, gdy na węźle drogowym prowadzącym do miasta odkryto niebezpieczne pęknięcia. Nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że po wiadukcie, po którym miało jeździć 20 tysięcy aut na dobę, jeździło pięć razy więcej. Podobny los spotkał inne kluczowe budowle, nawet te najsolidniejsze betonowe, o których Europa z zazdrością myślała jako o drogach nie do zdarcia. 

Oficjalne raporty mówią o 4 tysiącach wiaduktów autostradowych i 12 tysiącach takich konstrukcji na mniej ważnych drogach, które wymagają pilnej naprawy albo generalnej odbudowy. Ponad połowa tych konstrukcji powstała przed rokiem 1985 w technologii zbrojonego betonu. Stal użyta do budowy rdzewieje pod wpływem wilgoci i soli używanej do odladzania jezdni. A i to nie wszystko.

Niemcy planują odnowić niemal wszystkie trasy kolejowe

Do przeszłości przeszła legendarna punktualność niemieckiej kolei. W Niemczech spóźniony jest co trzeci pociąg. Przede wszystkim z powodu starzejącej się infrastruktury kolejowej. Niemcy planują w pięć lat odnowić niemal wszystkie trasy kolejowe. Przebudować przejazdy i unowocześnić systemy bezpieczeństwa. Problemem jest biurokracja i brak fachowych rąk do pracy. Wszystko to w kraju uważanym za gospodarczego tytana i technologicznego przodownika.

Złośliwi twierdzą, że w przypadku wojny w obecnym stanie Niemcy są niezdolne do obrony. Nie dlatego, że nie mają czym się bronić, ale dlatego, że nie mają jak tego przerzucić. Żaden czołg nie pojedzie po walącym się moście ani nie dotrze na miejsce koleją, a na pewno nie na czas. Prędzej potencjalna wojna się skończy. W niemieckich mediach ukuto nawet hasło: "Rust in Peace" czyli "Rdzewiej w spokoju", przeróbkę angielskiego "Rest in Peace", czyli spoczywaj w pokoju.

 

Redakcja poleca

Co do niemieckich autostrad ma estakada w Chorzowie?

Co na to wszystko federalny rząd? Chce załatwić sprawę finansową bazooką. Na publiczną infrastrukturę planuje wydać pół biliona euro. Uruchomienie specjalnego funduszu przewidział w tegorocznym budżecie - przyjętym z gigantycznym opóźnieniem, bo dopiero we wrześniu. Ale za te pieniądze nie będzie futurystycznej nowej architektury ani lśniących nowością mostów. Będą remonty starych, by w ogóle było po czym jeździć. Bez tych remontów Niemcy ryzykują rozwój gospodarczy, zagraniczne inwestycje i status logistycznego hubu NATO.

I na koniec tej historii - estakada w Chorzowie. Co polski wiadukt ma wspólnego z drezdeńskim mostem? Technologię oraz materiał użyty do budowy. To stal wysokowęglowa - specyficzny materiał zastosowany do zbrojenia betonu, który po latach stracił swoje właściwości. I zaczął w tym betonie pękać pod ciężarem konstrukcji. Estakadę z dnia na dzień zamknięto, pół Śląska stanęło w korkach, stoi w nich cały czas i nie wiadomo, kiedy z nich ruszy. A to nie jedyny wiadukt, w którego budowie maczali palce specjaliści z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. 

Źródło: TOK FM