Ukraińcy w Polsce w nowej rzeczywistości. "Jest duży bałagan, część wypada z systemu"
Nowe przepisy wygaszające pomoc dla uchodźców z Ukrainy już obowiązują i przynoszą pierwsze problemy. Organizacje pomocowe oraz urzędnicy alarmują, że część osób - zwłaszcza seniorzy, osoby chore i samotni rodzice - może stracić dostęp do ubezpieczenia zdrowotnego czy świadczeń. Pojawiają się też opóźnienia w wypłatach 800 plus.
- Ustawa wygaszająca pomoc uchodźcom zaczęła obowiązywać, pojawiły się pierwsze problemy;
- Największe kłopoty mają osoby chore, seniorzy, osoby z niepełnosprawnościami czy samotne matki. Problemem m.in. brak ubezpieczenia zdrowotnego;
- Zmieniły się też zasady wypłaty świadczenia 800 plus.
W ostatni czwartek (5 marca) weszła w życie ustawa wygaszająca pomoc dla uchodźców i uchodźczyń z Ukrainy, którzy przyjechali do Polski po wybuchu w ich kraju pełnoskalowej wojny. Część z nich to osoby, których domy już nie istnieją - zostały zniszczone przez Rosjan, nie mają więc gdzie wrócić. Ustawa przedłuża ich legalny pobyt w Polsce do marca 2027 roku. Jednocześnie osoby uchodźcze będą mogły starać się o kartę pobytu CUKR, która ma być wydawana na kolejne trzy lata.
Ustawa wprowadza szereg zmian dotyczących wsparcia dla Ukrainek i Ukraińców w Polsce. Przykładowo - dostęp do opieki medycznej i świadczenia 800 plus jest od teraz uzależniony od aktywności zawodowej czy zamieszkiwania w tzw. ośrodku zbiorowego zakwaterowania. Już widać, że to powoduje problemy.
Nowe prawa dla Ukraińców w Polsce. "Jest duży bałagan"
Jak słyszymy od urzędników z Warszawy, tuż przed zmianą prawa w niektórych regionach Polski dokwaterowywano osoby z grup wrażliwych (np. ciężko chore, seniorów z Alzheimerem czy osoby ze znaczną niepełnosprawnościa) do ośrodków zbiorowych, by dalej mogły mieć ubezpieczenie zdrowotne. Wielu z nich wcześniej mieszkało w innych miejscach, np. w domach pomocy społecznej.
- Jest duży bałagan. Część osób na pewno wypada lub wypadnie z systemu pomocy i znajdą się w kropce. Nie wiem, jak sobie poradzą - przyznaje jeden z urzędników (nie chce występować pod nazwiskiem z obawy przed ewentualnymi konsekwencjami). I dodaje, że nie zostało to wszystko dobrze przygotowane, bo część osób najbardziej potrzebujących zostaje bez wsparcia.
Widzą to już m.in. organizacje, które wspierają cudzoziemców w Polsce. Doświadczają tego już także sami uchodźcy. Jedną z takich historii opisała na Facebooku pani Elena. Opowiedziała sytuację, w jakiej znalazł się - właśnie w czwartek, tuż po wejściu w życie nowych przepisów - jej tata, który źle się poczuł i pojechał do szpitala. Mężczyzna ma 77 lat i szereg chorób: raka, Parkinsona, niewydolność nerek i serca, bardzo wysokie nadciśnienie oraz poważne uszkodzenia mózgu po dwóch udarach. Nie słyszy i prawie nie chodzi. Na miejscu, w szpitalu, okazało się, że nie jest już ubezpieczony i... po udzieleniu pomocy medycznej dostanie za to rachunek do zapłacenia.
W podobnej sytuacji jest wiele osób - po wejściu w życie nowych przepisów zostały pozbawione prawa do ubezpieczenia zdrowotnego. W efekcie, nie mają szans na bezpłatną wizytę u lekarza. - Dzisiaj nie mają już tego prawa osoby, które kwalifikują się, owszem, do grup wrażliwych, bo np. są emerytami czy osobami z niepełnosprawnością, ale nie mieszkają w ośrodkach zakwaterowania zbiorowego. Dla mnie jest to absurd z tego względu, że jeśli ci ludzie nie mieszkają w tych ośrodkach, to w mniejszym stopniu "obciążają" system i dzisiaj są za to karani - mówi w rozmowie z TOK FM Anna Mirkowska, wolontariuszka organizacji Rubikus HelpUA.
I wskazuje na kolejną sprzeczność: "Dany senior z Ukrainy pobiera polską emeryturę. To wyklucza go z możliwości zamieszkania w ośrodku zakwaterowania zbiorowego, a więc także z dostępu do opieki medycznej. I nieważne, że jego polska emerytura to zaledwie kilka czy kilkadziesiąt złotych, bo przepracował w Polsce tylko miesiąc czy pół roku". - Jak ma się z tego utrzymać, opłacić stancję czy mieć pieniądze na jedzenie? Za co ma pójść do lekarza? - pytają aktywiści i wolontariusze.
Anna Mirkowska w rozmowie z nami przyznaje, że już miała telefony od znajomych urzędników z pytaniem, czy zna w Ukrainie miejsca, do których mogłyby trafić osoby ciężko chore, starsze czy z niepełnosprawnością, bo w Polsce właśnie straciły wsparcie. - Bo to nie są ludzie, którzy mogą pójść do pracy, na pewno nie w pełnym wymiarze godzin i w związku z tym niektórzy z nich, na przykład samotni wielodzietni rodzice czy niektórzy emeryci, tracą prawo do zakwaterowania. Tym samym tracą też prawo do ubezpieczenia zdrowotnego - mówi Mirkowska.
Jak dodaje, prawo m.in. do bezpłatnych wizyt u lekarza zachowują obecnie ofiary tortur czy gwałtów z Ukrainy. - Tyle tylko, że do dziś nikt nie umiał nam wiążąco wyjaśnić, kto i na jakiej podstawie ma oceniać, czy dana osoba jest ofiarą takich działań, czy też nie. I czy aby na pewno osoba, która doświadczyła tortur czy gwałtu, ochoczo pójdzie do okienka w danym urzędzie gminy i będzie o tym opowiadać losowo wybranej urzędniczce, by dostać prawo do świadczeń - opowiada wolontariuszka.
Samotne mamy bez pomocy?
- To jest bardzo duży problem - potwierdza Agnieszka Kosowicz z fundacji "Polskie Forum Migracyjne" z Warszawy. - Samotne mamy, które mają trójkę i więcej dzieci, nie są obecnie objęte wsparciem ze strony państwa. Widzimy też trudną sytuację seniorów, szczególnie tych, których polskie emerytury wynoszą kilkadziesiąt złotych. One nie będą w stanie się utrzymać. Są też osoby z niepełnosprawnościami, które wprawdzie mogą nadal korzystać ze wsparcia państwa, ale ich opiekunowie nie mają już takiej możliwości, więc na pewno będzie to stanowiło duże wyzwanie - dodaje.
Obecna sytuacja jest dla wielu osób z Ukrainy trudna do zrozumienia. - Staramy się je wspierać, by to wszystko rozumiały i mogły dokonywać przemyślanych wyborów dotyczących życia w Polsce - podkreśla Kosowicz.
- My w Ukraińskim Domu też już mamy zgłoszenia o skutkach wygaszania pomocy ukraińskim uchodźcom w Polsce. Jest to na przykład starsza osoba, która opiekuje się małoletnim wnuczkiem i niestety straciła pomoc w wymiarze 250 zł miesięcznie oraz 800 plus na dziecko. Za te pieniądze wynajmowała pokoik i jako tako się utrzymywała - mówi Myroslawa Keryk, prezeska fundacji z Warszawy.
Wysłaliśmy do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pytania w tej sprawie - to właśnie ten resort przejął od MSWiA tematykę pomocy uchodźcom. Pytamy m.in. ile osób na dziś - po wejściu w życie Ustawy wygaszającej pomoc dla obywateli Ukrainy - pozostaje bez prawa do ubezpieczenia zdrowotnego i w jaki sposób państwo chce im pomóc.
Problemy także z 800plus
Warto przypomnieć, że od 1 lutego zmieniły się też zasady wypłaty 800 plus dla uchodźców z Ukrainy. Osoba, która składa wniosek, musi pracować, a jej dzieci muszą chodzić do szkoły. Dodatkowo - rodzina musi na stałe mieszkać w Polsce, inaczej nie może liczyć na to świadczenie. By dostać pieniądze, trzeba było złożyć nowy wniosek do urzędu. Dostaliśmy informację, że w niektórych przypadkach środki wciąż nie dotarły, choć kobiety wysłały wnioski w w pierwszym możliwym terminie.
Napisał do nas w tej sprawie pan Mirosław spod Lublina, który od marca 2022 roku pomaga matce z Ukrainy, która jest w Polsce z dwójką małych dzieci. - Kobieta znalazła pracę w cukierni za minimalną krajową, opłaca wszystkie składki. Jej dzieci chodzą do szkoły i przedszkola. Od 1 lutego wstrzymano jej wypłatę 800 plus, mimo że złożyła wniosek w tej sprawie - opowiada nasz słuchacz. - Jej znajome Ukrainki są w podobnej sytuacji. W praktyce jest to dwumiesięczna, niezawiniona przez uprawnionych, zwłoka w wypłacie świadczeń. Mają one być oczywiście wypłacone z wyrównaniem, ale brak bieżących dochodów stawia je w bardzo trudnej sytuacji - dodaje.
Co na to Zakład Ubezpieczeń Społecznych?
- Po zmianach zasad mamy obowiązek weryfikować aktywność zawodową rodzica czy opiekuna dziecka. (…) Weryfikacja prawa do świadczenia, w zakresie aktywności zawodowej, odbywa się m.in. na podstawie danych, które przekazują ZUS pracodawcy, a te dostajemy od płatników składek 20. dnia miesiąca - tłumaczy rzeczniczka ZUS w Lublinie Małgorzata Korba. I dodaje, że zgodnie z ustawą ZUS - na rozpatrzenie wniosków - ma do dwóch miesięcy. - W tym terminie będziemy świadczenia wypłacać. I taki termin dotyczy też wszystkich uprawnionych do świadczenia 800 plus - także polskich obywateli - dodaje.
Źródło: TOK FM