advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

To jedyne takie miejsce w Polsce. Ile kobiet korzysta z punktu pomocy po gwałcie FEMKA?

4 min. czytania
03.03.2026 15:02

W zeszłym roku z punktu pomocy po gwałcie FEMKA skorzystało 401 Polek oraz 23 cudzoziemki, głównie Ukrainki. To jedyne tego typu miejsce w naszym kraju - od momentu jego powstania w 2023 r. opieką objęto w nim ponad 850 kobiet

Dzień Niepodległości Ukrainy na Placu Zamkowym w Warszawie
Dzień Niepodległości Ukrainy na Placu Zamkowym w Warszawie
fot. Adam Burakowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest FEMKA?
  • Jak wygląda pomoc dla kobiet z Ukrainy?
  • Czy nowa definicja gwałtu coś zmieniła? 

- Od samego początku miałyśmy przekonanie, że trzeba zapewnić wsparcie dla osób, które uciekają z Ukrainy. I że powinno ono być szersze niż to, którego udzielałyśmy polskim kobietom. Dlatego otworzyłyśmy hostel, w którym mogły zamieszkać osoby z tego kraju - mówi Katarzyna Nowakowska, psycholożka i psychotraumatolożka z Feminoteki, a jednocześnie koordynatorka punktu pomocy. - W tej chwili mieszkają tam przede wszystkim uchodźczynie z dziećmi i ze zwierzętami. Co jest dość istotne, dlatego że w Polsce te osoby często nie mają co zrobić ze zwierzętami, bo w miejscach, w których można się schronić, nie można z nimi przebywać - dodaje gościni TOK FM.

Jak dodaje, Feminoteka od początku zatrudniła też ukraińską psycholożkę. - To było dla nas ważne, ponieważ mogła udzielać wsparcia i w języku ukraińskim, i w języku rosyjskim. A oprócz tego dołączyły do naszego zespołu asystentki międzykulturowe, czyli nasze koleżanki, które już jakiś czas temu przyjechały z Ukrainy na studia i doskonale mówiły i po polsku, i po ukraińsku, i po rosyjsku. Myśmy na początku nie miały kobiet, które przeżyły gwałty. One jechały m.in. do Włoch czy Holandii, bo wiedziały, że tam będą ewentualnie mogły przerwać ciążę. Natomiast w tej chwili te osoby się zdarzają. Na początku to były osoby, które zostały przekierowane do nas przez organizację ukraińską, która działa we Lwowie. A dziś? Osoby, które dzwonią, doświadczają przemocy domowej, seksualnej, przemocy w relacjach z bliskimi. Także cały czas pomagamy - dodaje Katarzyna Nowakowska. 

''Nasza pomoc jest bezpłatna i anonimowa. To ty decydujesz, z jakiego rodzaju pomocy skorzystasz, my przedstawiamy ci możliwości i towarzyszymy ci w tym procesie na tyle, na ile sobie tego życzysz" - piszą pomysłodawczynie FEMKI. Wsparcie w języku polskim jest udzielane pod numerem telefonu 888 88 33 88, natomiast w języku ukraińskim - 888 88 79 88. 

- W traumie po przemocy seksualnej statystycznie częściej dochodzi do zespołu stresu pourazowego (PTSD). Gwałt to sytuacja, w której tracimy zupełnie kontrolę. Nie mamy wpływu na nic, nawet nie kontrolujemy własnej intymności. Natomiast objawy są takie same, jak w przypadku innych traumatycznych doświadczeń, czyli takich, które zagrażają życiu, zdrowiu - tłumaczy Katarzyna Nowakowska.

Jak mówi, występują tu trzy grupy objawów. - Po pierwsze - zdarzenie traumatyczne wraca do nas - w postaci snów, natrętnych myśli albo wspomnień. Druga grupa objawów to unikanie różnych rzeczy, które nam się kojarzą z tym zdarzeniem. I trzecia grupa - to nieustanna czujność. Wszystko jest już za nami, jesteśmy bezpieczne, ale zachowujemy się tak, jakby cały czas coś nam groziło - tłumaczy Nowakowska. 

Jak słyszymy od ekspertki, w pracy z osobą z traumą - w zależności od metody - stosuje się albo 10 spotkań półtoragodzinnych, albo 15 spotkań godzinnych. - To nie są jakieś długotrwałe terapie, ale rzeczywiście wymagają dużego zaangażowania, trzeba wykonywać różne ćwiczenia, oswajać różne bodźce, to się robi powolutku i stopniowo - dodaje gościni TOK FM. 

Nowa definicja gwałtu niewiele zmieniła

Zgodnie z nową definicją, która weszła w życie w lutym 2025 roku, zgwałceniem jest doprowadzenie innej osoby "do obcowania płciowego przemocą, groźbą bezprawną, podstępem lub w inny sposób mimo braku jej zgody". Kluczowy jest "brak zgody", którego wcześniej nie było. Prawniczka dr Dominik Czerniak przeanalizowała dane, które udało jej się uzyskać z Prokuratury Krajowej. Porównała dane dotyczące gwałtów za ubiegły rok z 2024 rokiem. Okazało się, że liczba postępowań została mniej więcej na tym samym poziomie. W 2024 roku wszczęto 4050 postępowań w sprawach o przestępstwa z art. 197-199, w 2025 - 4426. Liczba aktów oskarżenia, wniosków o umorzenie postępowania i zastosowanie środka zabezpieczającego z art. 324 k.p.k., wniosków o skazanie bez rozprawy, też pozostaje na mniej więcej zbliżonym poziomie.

Zmiana definicji gwałtu to jedno - na to nakłada się także brak wiedzy czy doświadczenia u przedstawicieli służb czy sądów. Dlatego Feminoteka przygotowała petycję, w której apeluje o szkolenia dla policjantów, prokuratorów czy sędziów. Z badań wynika, że co trzecia osoba, która doświadczyła przemocy, nie ufa instytucjom które powinny ją chronić. Rzecz w tym, że przemoc domowa ciągle jest bagatelizowana, w dalszym ciągu część kobiet w trakcie interwencji domowej słyszy od policjanta poradę ''proszę dziś spać na kanapie'' albo ''lepiej nie denerwować męża''. Dlatego, zdaniem ekspertek, bez szkoleń dla służb, przemoc wobec kobiet nigdy się nie skończy.

"Jako organizacja od lat zajmującą się przemocą wobec kobiet i prowadząca telefon pomocowy wiemy, że kobiety, które zgłosiły przemoc, bardzo często żałują, że to zrobiły. Przerażająco często słyszymy, że to, co spotkało je w sądzie czy na policji, było gorsze niż sam gwałt" - piszą aktywistki z Feminoteki. Petycję może podpisać każdy - jest dostępna TUTAJ

źródło: TOK FM