,
Obserwuj
Polityka

Co to jest owulacja? Politycy rozkładają ręce w TVP. "Wkurzyłam się"

Koprz
3 min. czytania
03.09.2025 16:30

W studiu TVP politycy PiS, PSL i Nowej Lewicy przyznali, że nie wiedzą, czym się różni okres od owulacji.  - Możemy się z tego śmiać, ale ja się wkurzyłam - przyznała w TOK FM dziennikarka Anna Piekutowska. - Myślę, że to nie jest tak, iż politycy nie wiedzieli, jaka jest odpowiedź na to pytanie. Pewnie coś kojarzyli i mogli coś wydukać, ale pewnie dostali chwilowego zaćmienia mózgu i wpadli w konsternację, bo ktoś przy nich wypowiedział słowa: "okres" i "owulacja". Po prostu zapomnieli języka w gębie - oceniła.

fot. TVP INfo

Z tego artykułu dowiesz się:

  • TVP sprawdziła wiedzę polityków na temat menstruacji. Żaden z nich nie potrafił odpowiedzieć na pytanie: "Czym różni się okres od owulacji";
  • "Wkurzyłam się" - mówiła w TOK FM Anna Piekutowska i przypomniała, że to właśnie ci politycy decydują o dostępie do tabletki "dzień po", prawie do aborcji i antykoncepcji.

Czym się różni owulacja od okresu? - to pytanie zadała w TVP Info Magdalena Pernet. Okazało się jednak, że żaden z obecnych w studiu polityków nie był w stanie odpowiedzieć. Poseł Andrzej Kosztowniak z PiS stwierdził, że się tym "nie interesował", a Marcin Karpiński z Nowej Lewicy jęknął: "Oj, nie będę wchodził w ten temat". Z kolei Ireneusz Raś z PSL dodał, że "nie będzie z kolegami polemizował". - I proszę Państwa, chyba mamy odpowiedź na to, czy ten przedmiot jest potrzebny - skwitowała dziennikarka, bo dyskusja toczyła się wokół edukacji zdrowotnej. Przypomnijmy, polscy biskupi i politycy prawicy torpedują jej wprowadzenie do szkół. Publicznie namawiają rodziców, by nie zapisywali dzieci na te lekcje.

- Możemy się z tego śmiać, ale ja się po prostu zdenerwowałam, wkurzyłam się - przyznała w TOK FM dziennikarka Anna Piekutowska. - Myślę, że to nie jest tak, iż politycy nie wiedzieli, jaka jest odpowiedź na to pytanie. Pewnie coś kojarzyli i mogli coś wydukać, ale pewnie dostali chwilowego zaćmienia mózgu i wpadli w konsternację, bo ktoś przy nich wypowiedział słowa: "okres" i "owulacja". One wiążą się z płodnością, reprodukcją, a to są tematy bardzo silnie stabuizowane w naszym społeczeństwie. Pewnie szczególnie w pokoleniu tych panów polityków. Po prostu zapomnieli języka w gębie - oceniła.

Jak dodała, być może naprawdę nie mają podstawowej wiedzy na temat menstruacji. - Wtedy powinno nas zmartwić to, że ci ludzie decydują m.in. o dostępie do tabletki "dzień po", o programach leczenia niepłodności, prawie do aborcji i antykoncepcji. Ich niewiedza byłaby bardzo niepokojąca – podkreśliła.

Edukacja zdrowotna w szkołach. "Politycy stchórzyli"

Tym bardziej - jak zauważyła dziennikarka TOK FM - edukacja zdrowotna jest bardzo potrzebna w szkołach. Przypomniała, że ma uczniom przede wszystkim dawać wiedzę o tym, jak funkcjonują ich ciała, a zagadnienia dot. seksualności stanowią tylko jedną jedenastą całej podstawy programowej tego przedmiotu. - Ale może rzeczywiście powinno tego wątku być więcej, a nie mniej, bo - jak widać - mamy z tym ogromny kłopot - powiedziała.

Przyznała jednak, że nie spodziewa się, by edukacja zdrowotna stała się obowiązkowymi przedmiotem w szkołach. - Bo politycy stchórzyli w tej sprawie i zrobili krok w tył. Temat został fantastycznie upolityczniony, co jest winą zarówno konserwatystów, jak i osób po bardziej liberalnej czy nawet lewicowej stronie (…) Myślę, że również media dołożyły do tego ogródka kamyczek, bo widziałam wiele artykułów, które skupiały się na wątpliwościach rodziców, a nie na tym, żeby je wyjaśniać - podsumowała dziennikarka TOK FM.