,
Obserwuj
Polityka

Dwoje sędziów zaproszonych do prezydenta. "Granie na polaryzację" czy "dobry prognostyk"?

3 min. czytania
31.03.2026 21:04

Dwoje nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego zostało zaproszonych do Pałacu Prezydenckiego na ślubowanie. Pozostała czwórka, wybrana 13 marca przed Sejm, nadal czeka. - To czysta polityka, granie na polaryzację - tak działania Karola Nawrockiego komentował w TOK FM Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego.

Prezydent Karol Nawrocki
Prezydent Karol Nawrocki
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się przyjąć ślubowanie - ale tylko od dwojga z sześciorga - nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego; 
  • Jak mówił w TOK FM minister Miłosz Motyka to "ruch polityczny"; 
  • Także dla Krzysztofa Izdebskiego z Fundacji Batorego "znowu polityka wkroczyła tam, gdzie są jasne reguły prawne"; 
  • "To dobry prognostyk" - ocenił z kolei były minister sprawiedliwości, senator KO Krzysztof Kwiatkowski. 

Jak dowiedział się reporter TOK FM Maciej Kluczka, wśród sędziów zaproszonych do Pałacu Prezydenckiego jest Magdalena Bentkowska. Swoją obecność, w rozmowie z mediami, potwierdził sędzia Dariusz Szostek. Mecenas Bentkowska była kandydatką zgłoszoną przez PSL, a profesor Szostek to kandydat Polski 2050.

Wszystko wskazuje na to, że oboje pojawią się w środę u prezydenta Karola Nawrockiego, odpowiednio o godzinie 11 i 11.30. Odmowa ślubowania byłaby równoznaczna ze zrzeczeniem się urzędu członka TK. 

To dwoje z sześciorga wybranych przez Sejm sędziów. Ze strony Kancelarii Prezydenta nie ma uzasadnienia tej decyzji. Zdaniem polityków koalicji rządzącej zaproszenie powinni dostać wszyscy sędziowie.

Jak mówił sędzia Krystian Markiewicz - w rozmowie z reporterką TOK FM Anną Gmiterek-Zabłocką - na ślubowanie nie dostał zaproszenia i nie chce dywagować, co było tego przyczyną. Ale, jak podkreślił, jest gotów w każdej chwili stawić się przy Krakowskim Przedmieściu - sędzia wozi nawet w samochodzie specjalnie przygotowany na tę uroczystość garnitur.  

- To ruch polityczny. To udowadnia, że dla prezydenta Nawrockiego Trybunał Konstytucyjny to ciało polityczne i tak je traktuje - ocenił w "Wywiadzie Politycznym" minister energii Miłosz Motyka. Zdaniem polityka PSL to również próba skłócenia koalicji, "ale to mu się nie uda". - Nie ma żadnych podstaw ku temu, żeby czwórka pozostałych sędziów nie miała być zaprzysiężona - przekonywał. 

"Granie na polaryzację" czy "dobry prognostyk"? 

Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego ocenił z kolei w TOK FM, że "znowu polityka wkroczyła tam, gdzie są jasne reguły prawne". - Polscy obywatele i obywatelki niestety są świadkami rozpadu instytucji, która ma chronić nasze prawa. Prezydent nie zdecydował się zakończyć tego konfliktu i deformy Trybunału, która od 2015 roku postępuje - mówił. 

W jego ocenie "nie ma żadnych prawnych argumentów" przemawiających za wtorkową decyzją, "co prezydent swoim zaproszeniem potwierdził". - To czysta polityka, granie na polaryzację, jest perspektywa wyborów w 2027 roku. Ale cierpimy na tym wszyscy i tak naprawdę również wyborcy PiS. Nieskuteczny i upolityczniony Trybunał Konstytucyjny również nie chroni ich praw - wskazywał ekspert.

Izdebski pytany, czy są jakieś możliwości zgodne z prawem, by nie legitymizować polityki narzucanej przez prezydenta, odparł, że "nie ma dobrego planu B". - One są już chyba nieaktualne, jeżeli dwójka sędziów stawi się przed prezydentem. Niektórzy będą przed prezydentem, a inni przed notariuszem? Koalicja rządząca ma tu duży problem - stwierdził.

Jednym z awaryjnych planów rządu na to, aby wybrani sędziowie mogli zacząć pracę, jest też złożenie ślubowania przed marszałkiem Sejmu i wysłanie roty ślubowania podpisanej przez sędziego do prezydenta.

- Być może to jest tak rzucone, żeby sobie wymyślać różne plany B, C i Z, a prezydent, na co jeszcze w swojej naiwności liczę, po świętach powie, że zaprasza czwórkę, a po prostu szóstka mu się do pomieszczeń w Pałacu Prezydenckim nie zmieści - dodał  gość TOK FM.

Były minister sprawiedliwości, senator KO, Krzysztof Kwiatkowski w rozmowie z Wawrzyńcem Zakrzewskim przyznał z kolei, że na ruch Karola Nawrockiego "patrzy z optymizmem". - Jak pan prezydent chce zaprzysiąc na początku dwójkę, to potwierdza równocześnie, że cała szóstka była prawidłowo wybrana - przekonywał.  

Podkreślił przy tym, że "nawet jak łamie to dotychczasowy obyczaj, to jest to dobry prognostyk". 

Kwiatkowski dopytywany wprost, jak odczytuje "podzielenie sześciorga sędziów", wskazał, że "tak się akurat złożyło, że dwójka kandydatów zaproszonych jako pierwsi to kandydatury, które wskazywały kluby parlamentarne czy Polskiego Stronnictwa Ludowego czy Polski 2050”. - Aż mi się wierzyć nie chcę, żeby prezydent kierował się tak miałkim politycznie scenariuszem - podsumował w TOK FM.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM