,
Obserwuj
Polityka

Dywersja na polskiej kolei. Wiceminister Szczepański: Nie wprowadzajmy syndromu strachu

3 min. czytania
18.11.2025 08:56

Jak wygląda sytuacja po uderzeniu sabotażystów w infrastrukturę kolejową. - Powiem wprost: Nie wprowadzajmy syndromu strachu. Jesteśmy w kraju bezpieczni - mówił w TOK FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański.

Uszkodzone tory przy stacji PKP Mika
Uszkodzone tory przy stacji PKP Mika
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Po incydentach w miejscowościach Mika i Gołąb wszczęto postępowanie dotyczące aktów dywersji o charakterze terrorystycznym;
  • Dziś w Kancelarii Premiera z Donaldem Tuskiem spotkają się dowódcy wojskowi, szefowie służb i przedstawiciel prezydenta; 
  • Jak zapewnił w TOK FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański, "sytuacja na kolei jest pod kontrolą";
  • Odpowiedział też na pytanie, czy Polska powinna podnieść stopień bezpieczeństwa wprowadzany w przypadku zagrożeń terrorystycznych.

Premier zapowiedział na wtorek nadzwyczajne posiedzenie rządowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego w związku z aktami dywersji na kolei. Już teraz prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące uszkodzenia infrastruktury linii kolejowej nr 7 na trasie Warszawa Wschodnia-Dorohusk.

Chodzi o uszkodzenie torów przy użyciu materiałów wybuchowych w okolicach miejscowości Mika (powiat garwoliński) oraz uszkodzenia torów w okolicach miejscowości Gołąb (powiat puławski). Jak podała prokuratura, działania te sprowadziły bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach.

- Zdaje sobie sprawę, że pilnowanie i nadzór nad 19 000 km linii kolejowych jest utrudniony, ale powiem wprost: Nie wprowadzajmy syndromu strachu. Jesteśmy w kraju bezpieczni - komentował w TOK FM wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Szczepański. 

Jak zapewnił, "Polacy mogą spokojnie wsiadać do pociągu i podróżować w każde miejsce na terenie Polski". - Sytuacja na kolei jest pod kontrolą - podkreślił w rozmowie z Maciejem Kluczką. 

"Najważniejszy był czynnik ludzki"

Politycy rządu i przedstawiciele kolei powtarzali w poniedziałek, że w przypadku aktów dywersji zadziałały procedury. Dziennikarz TOK FM przypomniał, że mieszkańcy wsi Mika usłyszeli wybuch w sobotę wieczorem, ale "dopiero w niedzielę rano maszynista powiadomił dyżurnego, że coś jest na torach". 

- Wybuch miał miejsce po 21. Na miejscu pojawiła się policja, teren był sprawdzany, ale też najprawdopodobniej w wyniku tego wybuchu skorupa została tak naruszona, że nie była widoczna w nocy. Zresztą potem mieliśmy sytuację, że od godz. 21 do godziny rannych po tych torach przejeżdżały pociągi - odpowiedział wiceminister Wiesław Szczepański. 

Redakcja poleca

Uzupełnił od razu, że do dziś nie wiemy, czy w torach był wyłom, czy wyrwa powstała pod wpływem drgań, kiedy pojawił się tam pociąg pospieszny, który jechał z prędkością 150 kilometrów na godzinę. 

- Najważniejsze był jednak czynnik ludzki. To akurat maszynista stwierdził, że jest jakaś nierówność, a pociąg, który przejeżdża, powoduje drgania. Stąd też - za chwilę - inny maszynista pociągu Kolei Mazowieckiej został powiadomiony, że ma zwolnić i zobaczyć, czy coś się dzieje. I zatrzymał się, widząc, że przed sobą ma już wyrwę w torach. Co prawda niewielką, ale ma - opisywał gość TOK FM.

Wiceminister dopytywany w tym kontekście, czy działa w ogóle system monitoringu torów i czy każdy kilometr trakcji jest monitorowany, odpowiedział krótko: "Nie". - Znaczna część torów jest monitorowana, np. te w pobliżu dworców kolejowych. Natomiast nie jesteśmy w stanie zmonitorować 19 000 km, zwłaszcza że niektóre z nich nie mają charakteru strategicznych linii kolejowych - wyjaśnił Szczepański. Do tego "wszystkie lokomotywy są wyposażone w system kamer wideo".

- Wysokiej rangi system bezpieczeństwa mieć będziemy wtedy, kiedy zwiększymy prędkość naszych pociągów - zapewnił.

"Tajemnica śledztwa"

Jak podało w poniedziałek Radio ZET, w pobliżu uszkodzenia torów na trasie Warszawa-Lublin służby odkryły urządzenie do rejestracji obrazu i drugi ładunek wybuchowy, który nie eksplodował.

- Nawet gdybym cokolwiek wiedział, nie jestem w stanie dzisiaj tego powiedzieć z jednego względu: prokuratura wszczęła postępowanie w zakresie dywersji, a w związku z tym wszystkie materiały znalezione na miejscu są objęte tajemnicą śledztwa - powiedział wiceszef MSWiA.

Czy Polska w obecnej sytuacji zdecyduje się na podwyższenie stopnia bezpieczeństwa? Zdaniem ministra Szczepańskiego nie jest to wykluczone. Jak przypomniał, obecnie obowiązuje już drugi stopień, który powoduje, że "wszystkie służby są postawione w gotowości". 

- Dziś wszystko zależy od koordynatora służb specjalnych i informacji, które przedstawią Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz od decyzji premiera - podkreśliłrozmówca Macieja Kluczki. 

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM, PAP