,
Obserwuj
Polska

Sabotaż na linii kolejowej. "Był taki huk, że zadrżał budynek"

tokfm.pl, PAP
2 min. czytania
17.11.2025 13:39

Premier poinformował w poniedziałek, że w miejscowości Mika na trasie kolejowej Warszawa-Lublin doszło do aktu sabotażu. Donalda Tusk przekazał, że "eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy". Reporter TOK FM Tomasz Fenske był na miejscu i rozmawiał z mieszkańcami, którzy relacjonowali, co się wydarzyło w niedzielę. 

fot. KPRM/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy mieszkańcy pobliskich miejscowości słyszeli wybuch?
  • Kiedy PKP PLK otrzymało pierwsze informacje o incydent na trasie kolejowej Warszawa-Lublin?

"Niestety potwierdziły się najgorsze przypuszczenia - na trasie Warszawa-Lublin (wieś Mika) doszło do aktu dywersji; eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy" - poinformował w poniedziałek - we wpisie na platformie X - premier Tusk. 

Na miejscu zdarzeń był reporter TOK FM. Tomasz Fenske rozmawiał między innymi z jednym z mieszkańców Życzyny. Jak relacjonował pan Piotr w TOK FM Fenske, był on "absolutnie zaskoczony i porażony tym, jak głośny to był wybuch". Zapewnił, że ma porównanie, bo kiedyś był świadkiem, jak w domu jednorodzinnym eksplodowała butla z gazem.

Huk, który mężczyzna usłyszał w niedzielę, być znacznie głośniejszy. - Oglądałem sobie telewizję i nagle był taki huk, że zadrżał budynek i szyby. Takiego huku to dawno nie słyszałem. Przypuszczałem, że może gdzieś butla z gazem u kogoś wybuchła - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM. 

Mężczyzna, pytany, czy powiadomił służby o huku, który usłyszał, odpowiedział, że nie. Bo nie wiedział, co się stało.

Akty sabotażu wymierzone w ruch kolejowy 

Tomasz Siemioniak minister koordynator służb specjalnych w serwisie X przekazał, że "Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działa we współpracy z policją, prokuraturą i służbami kolejowymi na miejscu aktu dywersji na trasie kolejowej Warszawa-Lublin. Ostatnie ustalenia z podjętych czynności zostały przedstawione premierowi". 

Prezes PKP PLK Piotr Wyborski w poniedziałek w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że w niedzielę odnotowano "kilka incydentów" na linii kolejowej pomiędzy Warszawą a Lublinem. – Współpracujemy ze służbami w celu ustalenia osób, które spowodowały te uszkodzenia - mówił prezes.

Zapewnił, że PLK na bieżąco monitorują całą infrastrukturę kolejową, która jest pod zarządem tej spółki. - Jesteśmy w stałym kontakcie z przewoźnikami oraz innym personelem, który przebywa na terenie kolejowym. Wczoraj wieczorem przygotowaliśmy dodatkowym komunikat, poprzez który chcemy zwiększyć czujność i komunikację z osobami, które są pracownikami kolejowymi i które mogą szybciej zauważyć zjawiska niestandardowe - mówił prezes. Podkreślił, że w reakcji na incydenty na linii kolejowej Warszawa-Lublin procedury spółki kolejowej zadziałały. - Była łączność pomiędzy dyżurnym ruchu, maszynistą, nikt nie został poszkodowany - wskazał Wyborski.

Źródło TOK FM, PAP, Tomasz Fenske