,
Obserwuj
Polityka

Edukacja seksualna wciąż nieobowiązkowa. "Przyszła jakaś psychoza strachu"

oprac. MZ
3 min. czytania
09.04.2026 09:42

Żałuję, że nie będzie obowiązkowego tego segmentu edukacji seksualnej. Szkoda. Uważam, że w przyszłości otworzą się jeszcze na to drzwi, bo na pewno lewica będzie temu kibicowała - tak o zmianach w edukacji zdrowotnej mówił w TOK FM wicepremier Krzysztof Gawkowski.

Krzysztof Gawkowski i Barbara Nowacka
Krzysztof Gawkowski i Barbara Nowacka
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jakich nowych zasadach będzie się odbywał przedmiot edukacja zdrowotna?
  • Czy decyzja Barbary Nowackiej o zmianach jest dobra?

Od nowego roku szkolnego edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym – poinformowała w czwartek ministra edukacji Barbara Nowacka. Przekazała też, że nieobowiązkowy będzie jednak moduł dotyczący wiedzy seksualnej. 

- Kibicowałem pani minister Nowackiej, żeby zmieniła się decyzja dotycząca edukacji zdrowotnej na obowiązkową. Uważam, że to dobry kierunek. Cała ta perspektywa edukacji zdrowotnej zawieszona na nieobowiązkowości wprowadziła zamieszanie wśród uczniów i wśród rodziców i wypisywanie się. Więc przejście w obowiązkowy stan przedmiotu, który daje bezpieczeństwo cyfrowe, bezpieczeństwo społeczne to dobrze - mówił w “Poranku TOK FM” wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy ubolewał jednak, że jeden moduł pozostanie nieobowiązkowy. - Żałuję, że nie będzie obowiązkowego tego segmentu edukacji seksualnej, szkoda. Uważam, że w przyszłości otworzą się jeszcze na to drzwi, bo na pewno lewica będzie temu kibicowała. Ale dzisiaj chwalę panią minister Nowacką za decyzję. Dobrze, że będzie obowiązkowa edukacja zdrowotna - to lepiej dla uczniów to dobrze dla rodziców, to najlepiej dla państwa - ocenił rozmówca Karoliny Lewickiej.

"Przyszła jakaś psychoza strachu"

Jak wspominał, za jego czasów szkolnych rozmowy o seksualności często zaczynały się w szkole. - Przypominam sobie biologię z mojej podstawówki - początek lat 90., rozmawialiśmy wtedy w gronie uczniów w wieku 12-13 lat o narządach rozrodczych, o seksualności - w rozumieniu takim normalnym, że człowiek z człowiekiem, kobieta z mężczyzną mają dzieci i że z czegoś się te dzieci biorą. I nie było to nic, co uwłaczało mojej odpowiedzialności młodego człowieka, zresztą dobrze, że ktoś w ogóle nas tego uczył - wspominał Gawkowski. 

Redakcja poleca

Polityk stwierdził, że wówczas nie było to nic nadzwyczajnego. - Później przyszła jakaś psychoza strachu. W środowisku prawicy, konserwatystów zapanowało przekonanie, że człowieka młodego nie można uczyć o seksie. Bo co? - pytał retorycznie.

Wicepremier polemizował z poglądem, że to seksualizacja dzieci. - Skąd się biorą dzieci u 15-16 latków? Nie pochwalam tego, bo pewnie powinny poczekać dłużej, ale za moich czasów, za obecnych czasów i za czasów naszych dziadków dzieci jednak brały się też u 15-latków a czasami nawet wcześniej. Nie opowiadajmy herezji, że dziecka nie powinniśmy uczyć tego, skąd się biorą dzieci, bo to głupie jest - stwierdził Gawkowski.

Czy to, że ten moduł będzie nieobowiązkow, to nie jest jednak oddawanie pola prawicy? - dopytywała Karolina Lewicka. 

- Dlatego uważam, że powinna być obowiązkowa, wycofanie się z programu obowiązkowego w tej części według mnie jest błędem. Chciałbym, żeby w przyszłości było - powiedział Gawkowski.

Podkreślił jednak, że dzięki tej decyzji obowiązkowy będzie moduł dla niego ważny - higiena cyfrowa. - Widzę, ile dzisiaj brakuje dzieciakom wiedzy, jakie są zagrożenia w sieci, co mogą złego przynieść social media i jak możemy się narazić na hejt, jak na niego odpowiadać. To bezpieczeństwo internetowe to mega ważny temat i nareszcie będzie też odpowiedzialność za to, że niesiemy ten przedmiot do domów i mówimy: Uważajcie na to, co się dzieje w internecie, bo tam wcale bezpiecznie nie jest - podsumował Gawkowski.

Źródło: TOK FM