,
Obserwuj
Polityka

Rozpad Polski 2050. Hołownia mówi o swoim największym rozczarowaniu. "Czuję się przez nią oszukany"

jsx
3 min. czytania
18.02.2026 13:40

- Ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, program. Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - mówił Szymon Hołownia w Sejmie.

Szymon Hołownia
Szymon Hołownia
fot. Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co o rozpadzie Polski 2050 mówił jej założyciel Szymon Hołownia?
  • Dlaczego polityk czuje się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę?
  • Co Hołownia ma sobie do zarzucenia ws. partii?

Część polityków Polski 2050 - z dotychczasową wiceprzewodniczącą Pauliną Hennig-Kloską na czele - ogłosiła w środę odejście z partii i powołanie klubu parlamentarnego Centrum.

- Stała się dziś rzecz bardzo smutna i zła. To, co się dzieje, boli mnie i rozdziera mi serce, jako założycielowi tego ruchu. To, co się stało, trzeba powiedzieć jasno: ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig-Kloski, nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, program. Powód ich odejścia jest jeden: nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz - mówił w środę w Sejmie Szymon Hołownia.

- Na nienawiści i niechęci niczego dobrego nikt nigdy nie zbudował. Ci rozłamowcy, którzy wychodzą, z automatu tracą miejsca w Polsce 2050, w jej ciałach statutowych. Przestają być członkami partii - podkreślił cytowany przez Onet wicemarszałek Sejmu.

Polecamy

"Nie zajadą długo"

- Destabilizowanie Polski z powodu partykularnych fochów, nienawiści i interesów. Nie zajadą długo miejsca w polityce - ocenił Hołownia. Zwrócił uwagę, że rozłamowcy obecnie mają tylko klub, a nie mają partii. - To z całą pewnością nie wystarczy, żeby w wyborach w 2027 roku być czymś więcej niż wypełniaczem list Koalicji Obywatelskiej - dodał. Jego zdaniem jest dla nich za późno, żeby stworzyć partię.

Polityk ironizował, że kwestie wartości, o których mówią rozłamowcy "nigdy do tej pory (…) nie były podnoszone w klubie i nagle stały się najważniejszą rzeczą".

- Dziś mówią "odchodzimy, dziękujemy", ale w zasadzie nie mówią, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał, mimo że to ja byłem na początku tej drogi, którą szliśmy - dodał.

Założyciel Polski 2050 stwierdził również, że "największym rozczarowaniem dla niego jest Paulina Hennig-Kloska". - Czuję się przez nią oszukany. Na oszustwie i zdradach nie buduje się obecności politycznej. Jest ministrem, którego wielokrotnie broniłem, dziś zachowuje się w ten sposób, w jaki się zachowuje - mówił.

Odnosząc się do przegranych przez Hennig-Kloskę wyborów przewodniczącej partii, ocenił, że "ktoś nie nauczył się przegrywać". - Ja miałem okazję się nauczyć, wiem, z czym się to je, wiem, jak to smakuje i wiem, jakiej pokory to uczy. Niestety większość z tych, którzy odeszli, to ludzie, którzy w życiu politycznym jeszcze nie przegrali - mówił.

Polityk przyznał się też do błędów. Ma sobie za złe to, że zdecydował się oddać przywództwo partii w ramach demokratycznego procesu. - To był błąd. Polska 2050 za moich czasów, jaka była taka była, sondaże miała, jakie miała, ale była jednością i panował tam porządek - mówił. Dodał również, że z partii dawno powinien być wyrzucony Ryszard Petru (winą za to obarczył przewodniczącego klubu Pawła Śliza).

Źródło: Onet/ Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl