Kogo zatopią ujawnione przez Tuska informacje? "Gwóźdź do trumny. Pocałunek śmierci"
- Nie przypominam sobie, żeby premier ujawniał w Sejmie materiały z trwającego śledztwa i to materiały, które są praktycznie cytatami z zeznań człowieka, który w tym postępowaniu prawdopodobnie ma status świadka koronnego i podejrzanego - mówił w TOK FM Marek Rabij. Dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" przyznał, że ujawnione przez Tuska informacje, są "ze wszech miar niepokojące". Wskazał też, kogo mogą pogrążyć. - To o może być pocałunek śmierci - ocenił.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kogo obciążają informacje ujawnione przez Donalda Tuska w Sejmie?
- Jak Zbigniew Ziobro zareagował na wystąpienie Tuska?
- Czy premier powinien ujawniać informacje z toczącego się śledztwa?
- Komu najbardziej zaszkodzą zeznania prezesa Zondacrypto?
Premier Tusk w wystąpieniu sejmowym poinformował, że prezes giełdy Zondacrypto Przemysław Kral miał zobowiązać się do zapłaty dwóch milionów złotych Zbigniewowi Ziobrze w zamian za rozwiązanie problemów prawnych szefa firmy. Jak mówił w Sejmie Tusk: "Zbyszek zapoznał się z aktami. Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom".
Kral ostatecznie przelał na konto fundacji Ziobry 450 tys. złotych. "Wziąłem pieniądze od szefa Zondacrypto kilka miesięcy po złożeniu propozycji przez Przemysława Krala, gdy upadł inny pomysł na finansowanie politycznej aktywności mojego politycznego środowiska" - tak Ziobro w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" tłumaczy sprawę.
Wątpliwości wokół wystąpienia Donalda Tuska
Komentatorzy sobotniego "Poranka TOK FM" przyznali, że mają poważne wątpliwości w sprawie piątkowego wystąpienia premiera.
- Z tym mam największy problem. Nie przypominam sobie - może moja pamięć jest wadliwa i wyparłem to, żeby premier ujawniał w Sejmie materiały z trwającego śledztwa. I to materiały, które są praktycznie cytatami z zeznań człowieka, który w tym śledztwie prawdopodobnie ma status świadka koronnego i podejrzanego. Dziwi mnie to, by nie wiemy jaki status ma Przemysław Kral - komentował Marek Rabij.
Dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" dodał, że "to, co mówił premier, jest ze wszech miar niepokojące". - Jeśli te informacje się potwierdzą, to mamy do czynienia z sytuacją, w której właściciel prywatnej firmy, która działała w dość podejrzanym sektorze, właściwie wykupił sobie polisę ubezpieczeniową. Miał taki prywatny abonament w poprzednim rządzie - stwierdził gość Aleksandry Karasińskiej.
Karolina Wigura zgodziła się z wątpliwościami Rabija ws. ujawniania przez premiera zeznań z toczącego się śledztwa. Jak oceniła, "Donald Tusk próbuje zasłonić sprawę TK". - Teraz będziemy rozmawiać o sprawie Zondacrypto, a nie o Trybunale Konstytucyjnym, co jest bardzo poważnym tematem. A po drugie, to już jest w pewnym sensie przygotowanie do wyborów w 2027 roku - uważa gościni TOK FM.
Zdaniem Wigury sprawa Zondacrypto może posłużyć do zmobilizowania wyborców środka. Bo "osiągnięcia tego rządu w kwestiach najbardziej symbolicznych, obiecanych (...) są - delikatnie mówiąc - dyskusyjne". - Polaryzacja zadziała na rzecz zwrócenia uwagi wyborców na to, że trzeba się zmobilizować. Nie podważam tego, że tam wyszły bardzo brzydkie rzeczy, ale to, że premier polskiego rządu poświęca temu aż tak dużo miejsca, to jest jakoś zastanawiające - oceniła eksperta z Kultury Liberalnej.
Kogo zatopią zeznania Krala?
Zeznania prezesa Zondacrypto uderzają rzecz jasna przede wszystkim w poprzednie władze. Komu zaszkodzą najbardziej? - Zaryzykowałbym stwierdzenie, że to może być gwóźdź do trumny dla Morawieckiego - mówił Marek Rabij. Dziennikarz przypomniał, że nazwisko byłego premiera ma pojawiać się w zeznaniach. Od razu też zastrzegł, że tego, co Kral mówi prokuratorom, nie powinno się traktować, "jak wyrocznię".
PiS - co oczywiste - próbuje się wykaraskać z kłopotów i winę zrzuca na byłego premiera, który odszedł z partii Kaczyńskiego. Dziennikarz "Tygodnia Powszechnego" ocenił, że mamy do czynienia z bardzo trudną dla Morawieckiego sytuacją.
- On pozycjonował się jako ta bardziej merytoryczna, spokojniejsza frakcja. Jakby się okazało, że nie ma żadnej różnicy (między byłym premierem i PiS-em), to może być pocałunek śmierci dla Matusza Morawieckiego z prostego powodu. Ruch Morawieckiego próbuje pozyskać tę część wyborców PiS, którzy próbują podejść do prawicy nie w sposób światopoglądowy a merytoryczny. Jeśli okaże się, że za tym stoją zarzuty bardziej merytoryczne, to problem będzie gigantyczny - uważa gość "Poranka TOK FM".
Źródło: TOK FM