,
Obserwuj
Gospodarka

Kierowcy Ubera mają dość. "Wykorzystują algorytm przeciwko nam"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
04.09.2026 15:46
Obserwuj nas na Google

Jeżeli odrzucę trzy kursy jeden po drugim, to później stoję i nie dostaję żadnego. Więc po pół godziny, jak już dostanę kurs, nawet słabszy, to pojadę z nudów - tak Tomasz Wójcik, założyciel Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji opisał w TOK FM działanie algorytmu, który kieruje zachowaniami pracowników Ubera w Polsce i na świecie. 240 tys. kierowców aplikacji ma dość.

Samochód Ubera (zdjęcie ilustracyjne)
Samochód Ubera (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Arkadiusz Ziółek/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego kierowcy Ubera pozywają firmę;
  • jak działa algorytm Ubera;
  • dlaczego - mimo niekorzystnych warunków - kierowców Ubera nadal przebywa.

240 tysięcy kierowców Ubera z siedmiu krajów europejskich, w tym z Polski, złożyło pozew zbiorowy przeciwko firmie. O tym, co zarzucają amerykańskiemu przedsiębiorstwu, mówił w "TOK360" Tomasz Wójcik, założyciel Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji.

- Pozew dotyczy bezprawnego przekazywania danych osobowych kierowców do Stanów Zjednoczonych i wykorzystania algorytmu przeciwko nam, kierowcom. Algorytm wylicza sobie, jakie zlecenia będą przyjmować kierowcy i cały czas zaniża tę kwotę dla wszystkich. Każdy kierowca może otrzymać od tego samego kursu inną stawkę, w zależności od tego za ile wcześniej jeździł, na jakie najmniejsze stawki przyjmował. Algorytm wylicza na ile kierowca się zgodzi - wyjaśnił gość Filipa Kekusza.

Pozywający żądają usunięcia algorytmu i przejrzystych zasad dotyczących prowizji, jaką pobiera Uber. - Wiemy, ile dostaniemy, ale nie wiemy, ile płaci klient. (...) Chcemy określonych reguł, tak jak to było wcześniej, czyli na przykład kierowca ma zabierane 25 proc. prowizji, a nie że od 25 proc. do 50 proc., przy czym okazuje się, że cały czas to jest 50 proc. - mówił gość TOK FM.

Więcej o tym, jak działa algorytm Ubera w praktyce przeczytasz w opublikowanym przez nas fragmencie książki Cory'ego Doctorowa pt. "Gównowacenie. Jak cyfrowi giganci zmieniają nasz świat na gorsze".

W Polsce algorytm działa od około dwóch lat. - I cały czas przybiera na sile, bo coraz lepiej się uczy. Nasze dane są wysyłane do USA i tam algorytm jest szkolony na podstawie naszych danych - wskazał Tomasz Wójcik.

Czy kierowca ma możliwość "ogrania" algorytmu poprzez zmiany w swoim zachowaniu? Według Wójcika taka próba byłaby z góry skazana na porażkę. - Algorytm może nas wziąć na przeczekanie. Z reguły jest tak, że jeżeli odrzucę trzy kursy jeden po drugim, to później stoję i nie dostaję żadnego. Więc po pół godziny, jak już dostanę kurs, nawet słabszy, to pojadę z nudów - mówił założyciel Stowarzyszenia Kierowców Aplikacji w TOK FM.

Redakcja poleca

Kierowcy Ubera bez alternatywy. "Rynek został przejęty"

Mimo tego wszystkiego kierowców Ubera nie ubywa, a wręcz przeciwnie. - Mamy teraz w gospodarce słaby okres, coraz więcej osób traci pracę, no i szukają jej tam gdzie najłatwiej ją dostać, czyli w Uberze - stwierdził Wójcik, dodając, że alternatywa w postaci przerzucenia się na taksometr nie jest opłacalna. - Taksówkarze stoją cały dzień i nie mają co robić. Rynek został przejęty przez Ubera i Bolta - wskazał.

Tomasz Wójcik nie zna dokładnej liczby polskich kierowców uczestniczących w pozwie. Szacuje, że może chodzić o kilkaset osób. Jak zapowiedział, za około dwa tygodnie do Polski przyjedzie James Farrar, przedstawiciel organizacji zajmującej się sprawą. Wtedy ma się rozpocząć szersza akcja zachęcająca polskich kierowców do przyłączenia się do pozwu.

Źródło: TOK FM