,
Obserwuj
Polityka

Kosiniak-Kamysz nie poleciał do USA. Prof. Dudek o "politykierstwie w najgorszym stylu"

4 min. czytania
22.09.2026 14:36

Władysław Kosiniak-Kamysz nie poleci do Stanów Zjednoczonych na spotkanie z amerykańskim sekretarzem wojny Pete'em Hegsethem. Dlaczego? - Politycy wyrywają sobie kontakt z Waszyngtonem i każdy tu krzyczy, że to on jest ważniejszy - skomentował w rozmowie z tokfm.pl politolog i historyk prof. Antoni Dudek. 

Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
  • Władysław Kosiniak-Kamysz nie spotka się teraz w USA z Petem Hegsethem; 
  • Nowego terminu spotkania nie ma; 
  • Do Waszyngtonu polecieli wiceministrowie, agenda rozmów pozostała bez zmian; 
  • Jak sprawę komentuje prof. Antoni Dudek? 

Amerykanie w ostatnim momencie odwołali wizytę wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza w Pentagonie, gdzie miał się spotkać z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem. Jako powód podali "konflikt terminów". 

- Oczywiście można snuć dywagacje, że to jest rezultat działań Pałacu Prezydenckiego, zazdrości ze strony Nawrockiego i jego ministrów, że wykorzystali swoje amerykańskie kontakty w Białym Domu, by to zablokować. Ale nie wydaje mi się, żeby to się dało udowodnić. Równie dobrze może się okazać, że Hegseth ma pilniejsze sprawy niż Polska, na przykład związane z Zatoką Perską - skomentował w rozmowie z tokfm.pl prof. Antoni Dudek, historyk i politolog, autor książki "Historia polityczna Polski 1989-2023".

Władysław Kosiniak Kamysz powiedział, że spotkanie zostało odwołane z uwagi na wizytę przywódcy Chin Xi Jinpinga w USA. Jak stwierdził prof. Dudek, to "trochę nauczka" i problem wizerunkowy dla wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, który "chciał się zbudować". - Taka wizyta odpowiednio pokazana w mediach dałaby np. 0,5 proc. PSL-owi w najbliższych sondażach, podczas gdy walczy o przetrwanie - ocenił. 

Waszyngton anulował wizytę Kosiniaka-Kamysza. Rywalizacja? Intryga? 

Nowego terminu wizyty nie ma. Dla prof. Dudka to zaskakujące, bo "zazwyczaj jak ktoś przekłada, to proponuje inny termin". Ale nasz rozmówca nie przesądza o słuszności interpretacji, która nasuwa się jako pierwsza: Amerykanie postanowili wyrazić swoje niezadowolenie wobec działań czy Kosiniaka-Kamysza, czy całego rządu.

Jak przyznał, nie widzi, żeby w polskich działaniach było coś, co by mogło się Amerykanom nie podobać. - Polska jest dzisiaj najbardziej proamerykańskim krajem w Europie, a już na pewno w tej części Europy. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to rywalizacja wewnętrzna w Polsce. Czyli między ośrodkiem prezydenckim a rządowym, efekt intrygi ze strony ośrodka prezydenckiego, który zasugerował swoim przyjaciołom w Waszyngtonie, żeby jednak aż tak nie pomagać rządowi Tuska - mówił. Od razu podkreślił, że to tylko spekulacje. 

Informacja o anulowaniu spotkań przyszła, kiedy do podróży była gotowa już cała delegacja. Ostatecznie do USA polecieli wiceministrowie Paweł Zalewski i Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

- To ewidentnie sygnał, że nie chciano rozmawiać z Kosiniakiem-Kamyszem. Co by uprawdopodobniało hipotezę, że tu tak naprawdę nie chodzi o to, że Amerykanie w ogóle nie chcą rozmawiać z polskimi urzędnikami, tylko że nie chcą rozmawiać na szczeblu ministrów, szefów resortów obrony. Możliwe, że tak jest, bo Pete Hegseth jest znany z bardzo radykalnych poglądów politycznych. Może więc ktoś, na przykład Adam Bielan lub inny polityk z otoczenia Nawrockiego powiedział: "Pete, słuchaj, lepiej, żebyś z tym Kosiniakiem nie gadał, bo on ciągle się trzyma za blisko tego Tuska". Choć to wciąż czysta spekulacja - dodał nasz rozmówca.

"Amerykanie narzucili formułę"

Agenda spotkania pozostała bez zmian. Rozmowy mają dotyczyć m.in. polskiego bezpieczeństwa i dyskusji w sprawie lokalizacji centrum serwisowania pocisków PAC-3 w Polsce. 

W ocenie prof. Antoniego Dudka ważne jest, że poleciała polska delegacja nawet na niższym szczeblu, bo kluczem są rozmowy techniczne dotyczące lokalizacji amerykańskiej bazy. - To najlepsza polisa ubezpieczeniowa, jaką dzisiaj Polska może sobie wykupić w tym rozchwianym świecie - podkreślił.  

I dodał, że tego typu rzeczy są załatwiane organizacyjnie na niższym szczeblu, a finał i tak będzie dziełem prezydentów Nawrockiego i Trumpa, bo taka jest też amerykańska wizja relacji z Polską. - Amerykanie od lat 90. narzucili stronie polskiej formułę, że dla amerykańskiego prezydenta partnerem jest polski prezydent, nawet jeśli on nie ma żadnych mocy wykonawczych, żeby cokolwiek realizować z tego, co zostanie ustalone. Do tego potrzebuje rządu. Amerykanie mają swój punkt widzenia, jesteśmy słabszym partnerem, więc musieliśmy to zaakceptować - tłumaczył.  

"Fatalne dla Polski, ale dobre dla polityków"

Anulowania wizyty Władysława Kosiniaka-Kamysza skomentował m.in.: były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. "Nieźle… bez radości to piszę - tylko Prezydent RP ma drzwi otwarte w Waszyngtonie" - napisał X. 

Zdaniem prof. Dudka, to "politykierstwo w najgorszym stylu". - Nie cieszę z tego, że polskie lobby w Stanach Zjednoczonych jest słabsze, podobnie jak nie cieszę się, że nasi politycy wyrywają sobie kontakt z Waszyngtonem i każdy tu krzyczy, że to on jest ważniejszy. Choć to Nawrocki z całą pewnością ma lepsze relacje z Białym Domem niż Tusk, ale zarazem to Tusk ma narzędzia do budowy konkretów w tych relacjach, nie tylko sloganów. Powinni ze sobą współpracować dla dobra Polski - uważa ekspert.

Dlaczego nie współpracują? Są różne teorie. Jak komentowali politycy w sobotnich "Wyborach w TOK-u" do rządu dochodzą sygnały o zakulisowych działaniach polityków prawicy, którzy wysyłają emisariuszy do USA na rozmowy z Republikanami. Chodziłoby o to, opóźnić decyzję w sprawie wojskowej bazy USA w Polsce z powodu krajowej politycy - prawica nie chce, by rząd ogłosił sukces przed wyborami w 2027 roku. Wiceszef kancelarii premiera Jakub Stefaniak zapytał dziś na X: "Prawica dalej zaprzecza?". 

- Nie wykluczam, że minister Stefaniak może mieć rację, ale prawica się oczywiście do tego nie przyzna. Będzie mówiła, że to nieudolność Tuska, że premier przedrzeźniał Donalda Trumpa, nazywał go rosyjskim agentem, że to kara za to. To bieżąca polityka. W Polsce co do zasady polityka zagraniczna była, jest i niestety najprawdopodobniej będzie, zakładnikiem polityki wewnętrznej. Fatalne dla Polski, ale dobre dla polityków - podsumował prof. Dudek w rozmowie z tokfm.pl.

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca