"Grubymi nićmi szyta" akcja białoruskich służb. Na zatrzymaniu Polaka się nie skończy?
Grubymi nićmi szyte - tak o zatrzymaniu polskiego obywatela na Białorusi mówiła w TOK FM Anna Maria Dyner. Zdaniem ekspertki z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w dniach poprzedzających ćwiczenia Zapad może dochodzić do kolejnych prowokacji.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie stanowisko wobec zatrzymania Polaka na Białorusi mają polskie władze?
- Dlaczego ekspertka z PISM uważa, że to prowokacja "grubymi nićmi szyta"?
- Jakie mogą być konsekwencje tego wydarzenia?
Białoruska telewizja państwowa wyemitowała w czwartek materiał dotyczący zatrzymania obywatela Polski, który miał jakoby zbierać informacje na temat rosyjsko-białoruskich ćwiczeń wojskowych Zapad. Według stacji wszczęto sprawę karną o szpiegostwo.
Tusk: Brednie, absurdalne zarzuty
Premier Donald Tusk podkreślił w piątek, że "zarzuty strony białoruskiej kierowane pod adresem polskiego obywatela są absurdalne". Poinformował, że polskie służby "absolutnie wykluczają", by polski zakonnik miał zdobywać jakieś tajne materiały. - Nie ma mowy, żebyśmy akceptowali tego typu prowokacje czy brednie wypowiadane przez stronę białoruską - oświadczył szef rządu. Dodał, że nie ma pełnych informacji, jaki charakter miała wizyta polskiego zakonnika na Białorusi. - Według mojej informacji odwiedzał księdza, swojego znajomego czy przyjaciela, który mieszka czy działa na Białorusi. W tej chwili tyle wiadomo - dodał premier.
Zapewnił, że polska strona podejmuje działania dyplomatyczne w sprawie uwolnienia zakonnika. Przekazał też, że rozmawiał na ten temat z wicepremierem, szefem MSZ Radosławem Sikorskim. - Przygotujemy środki, powiem wprost, odwetowe, jeśli ta sytuacja nie ulegnie zmianie. I to w bardzo szybkim tempie, po powrocie ministra Sikorskiego (z USA) opracujemy plan działań na najbliższe tygodnie wobec Białorusi - powiedział premier.
"Grubymi nićmi szyta prowokacja"
- Widać wyraźnie, że to jest grubymi nićmi szyta prowokacja - oceniła w "TOK360" Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. - Nawet w materiale, który został zaprezentowany w białoruskiej telewizji, widzimy, że ten zakonnik w zasadzie nie rozumie języka rosyjskiego, co oznacza, że Białorusini sobie przeczą. Skoro nie rozumie języka, to zastanawiam się, jak był w stanie zwerbować innych Białorusinów do współpracy - mówiła. Poza tym - jak wskazywała - "jak był w stanie ocenić materiały, które zostały mu udostępnione, czyli rzekome kserówki dotyczące ćwiczeń Zapad".
- Białoruś znowu chce pokazać, że "zła, militarystyczna Polska prowadzi wrogie działania wobec Białorusi i kolejny raz odrzuca rękę wyciągniętą do dialogu" - powiedziała ekspertka. - Tylko Białoruś nie rozumie, że dialog w takich okolicznościach i w sytuacji, kiedy de facto ten zakonnik stał się zakładnikiem dużej polityki w ogóle nie może mieć miejsca - dodała.
Według gościni TOK FM w dniach poprzedzających manewry Zapad, które mają odbywać się od 12 do 16 września, może dochodzić do kolejnych prowokacji ze strony Białorusi.
Dyner zwróciła uwagę na "jeszcze jeden ciekawy kontekst". Na Białorusi do soboty trwają ćwiczenia Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (Białoruś, Rosja, Kazachstan, Tadżykistan, Kirgistan), w których bierze udział około dwóch tysięcy żołnierzy. - Tam też został przećwiczony, co prawda tylko teoretycznie, komponent nuklearny. To zamieszanie i napięcie jest generowane przez stronę białoruską celowo - powiedziała.
Źródło: TOK FM, PAP