,
Obserwuj
Polityka

Referendum w Krakowie. Czy pójdą za tym kolejne miasta?

oprac. MZ
1 min. czytania
19.03.2026 18:50

Czy zapowiadane referendum w sprawie odwołania Aleksandra Miszalskiego z funkcji prezydenta Krakowa to początek większej akcji? - Jest jeden czynnik, który jest niedoceniany - dwukandencyjność - ocenił w TOK FM Andrzej Andrysiak - wydawca "Gazety Radomszczańskiej" i prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.

Aleksander Miszalski
Aleksander Miszalski
fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Referendum w Krakowie. Czy pójdą za tym kolejne miasta?

Złożenie ponad 130 tysięcy podpisów za odwołaniem prezydenta Aleksandra Miszalskiego może już wkrótce doprowadzić do przedterminowych wyborów w Krakowie. Czy PiS i Konfederacja liczą, że jeśli uda im się odwołać prezydenta z KO w stolicy Małopolski, to tym tropem pójdą inne miasta jak np. Gdańsk czy Poznań?

- Wydaje mi się, że jest jeden czynnik, który jest niedoceniany - dwukandencyjność - mówił w “Wywiadzie politycznym” w TOK FM Andrzej Andrysiak - wydawca "Gazety Radomszczańskiej", prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych.

Jak tłumaczył w rozmowie z Karoliną Lewicką, większy wpływ na to, czy referenda będą organizowane, "może mieć to, czy dwukadencyjność zostanie zniesiona". - Czyli czy mieszkańcy zostaną z tymi swoimi włodarzami na następną kadencję po 2029 roku, czy dwukadencyjność będzie obowiązywać i wtedy będzie wiadomo, że mój burmistrz/wójt/prezydent będzie rządził do 2029 roku - tłumaczył. 

- To 60 proc. wójtów, którym będzie się kończyła druga kadencja. Myślę, że to jest dużo bardziej istotny czynnik niż takie chęci polityczne i przekonanie, że jak w Krakowie się uda odwołać prezydenta, to już pójdzie falą po całym kraju - podsumował Andrysiak.

Źródło: TOK FM