Skąd miliardy dla Ukrainy? "UE nie powinna tego tematu zarzucać"
Będą miliardy euro dla Ukrainy, choć nie udało się państwo UE wypracować porozumienia w sprawie wykorzystania rosyjskich aktywów. - Każda decyzja, która będzie gwarantowała, że Ukraina będzie mogła walczyć, jest decyzją dobrą z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski i bezpieczeństwa naszego regionu - ocenił w TOK FM minister energii Miłosz Motyka.
- Przywódcy państw UE zdecydowali o wsparciu finansowym Ukrainy w wysokości 90 mld euro na lata 2026–27;
- Zdaniem ministra energii Miłosza Motyki "sprawa jest dość jednoznaczna";
- "Oczywiście, że zamrożone rosyjskie aktywa powinny być jednym z głównych źródłem finansowania pożyczki. I choć dziś się to nie udało, to pewnie próby jeszcze będą. Unia Europejska nie powinna tego tematu zarzucać" - ocenił w TOK FM minister energii.
Jak mówił w TOM FM Miłosz Motyka, "sprawa jest dość jednoznaczna". - Każda decyzja, która będzie gwarantowała, że Ukraina będzie mogła walczyć, jest decyzją dobrą z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski i bezpieczeństwa naszego regionu - ocenił minister energii.
Dopytywany, na ile Polskę i Unię stać finansowo, by stawić czoła rosyjskiej agresji, odpowiedział krótko: "To jest cały czas inwestycja w nasze bezpieczeństwo". - Oczywiście, że zamrożone rosyjskie aktywa powinny być jednym z głównych źródłem finansowania pożyczki. I choć dziś się to nie udało, to pewnie próby jeszcze będą. Unia Europejska nie powinna tego tematu zarzucać - dopowiedział w rozmowie z Jackiem Żakowskim.
Szef Rady Europejskiej już zapowiedział, że prace nad wykorzystaniem rosyjskich aktywów będą kontynuowane.
"By samemu nie trzeba było walczyć"
Gość "Poranka TOK FM" przypomniał też, że Polska wydaje rocznie ponad 200 mld zł na dozbrajanie.
- Ale musimy też - i powinniśmy tak, jak robią to Amerykanie przez lata - wspierać także innych, by samemu nie potrzeba było walczyć. Rosja nie zatrzymała się po 2010 roku, nie zatrzymała się po 2014 i nie zatrzymała się po 2022 roku. Ona nadal będzie prowokowała - tłumaczył min. Miłosz Motyka.
Wskazał w tym kontekście, że agresja Rosji, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku, to nie tylko i wyłącznie agresja na Ukrainę, ale też ataki hybrydowe m.in. na państwa bałtyckie i Polskę. - I to w różnych sferach, czy to cybernetyka, czy to atak dronowy. To pokazuje intencje Rosji, więc albo będziemy mogli te wojska, siły zatrzymać dalej od Polski, albo Ukraina przegra i one będą bliżej. Pytanie dość oczywiste. Co mam się bardziej opłaca? - pytał retorycznie gość TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP