Mosbacher na Twitterze poucza PiS ws. mediów. "Ma rację, ale to upokarzający gest"
"Zmuszanie firm medialnych do sprzedaży akcji zmusi inwestorów do szukania innych rynków. To nie jest dobry klimat inwestycyjny - to cenzura. Przyciąganie inwestycji zagranicznych i silna gospodarka wymaga przewidywalności" – napisała na Twitterze ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. Odniosła się tak do informacji pojawiających się w mediach, że PiS pracuje nad projektem ustawy dotyczącym dekoncentracji w mediach. Mówiła też o tym w wywiadzie dla 'Dziennika Gazety Prawnej' Joanna Lichocka, posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych.
Kolega klubowy Lichockiej, Zbigniew Girzyński, ocenił w 'Wyborach w TOKu', że jest "zniesmaczony" wpisami Mosbacher – Nie jest rolą ambasadora wypowiadanie się w sprawach wewnętrznych danego kraju. Nie pierwszy raz pani Mosbacher wychodzi z roli. Mam nadzieję, że takie wypowiedzi nie będą brane pod uwagę – powiedział Girzyński i jednocześnie dodał, że nie przewiduje, aby przepisy o dekoncentracji mediów zostały faktycznie uchwalone. – Kolejny raz już o tym dyskutujemy, a te pomysły nigdy nie doczekały się materializacji. Zobaczymy, jak będzie w tym przypadku – stwierdził poseł PiS.
Blokada na podcaście? Odblokuj wszystkie podcasty za 5 zł
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa 'Strategie2050', think-tanku współpracującego z ruchem 'Polska2050' Szymona Hołowni, choć zgodziła się z przesłaniem wpisów ambasadorów, to jednak taki ruch oceniła negatywnie. – To jest, prawdę powiedziawszy, upokarzający gest wobec państwa polskiego. Takie bezpośrednie, publiczne pouczanie rządu jest czymś absolutnie niestandardowym i nie powinno się zdarzyć. Z drugiej strony, do tanga trzeba dwojga i ktoś pozwolił na taką atmosferę w relacjach między Polską a Stanami Zjednoczonymi. To jednocześnie pokazuje, w jaki sposób traktuje nas administracja Donalda Trumpa – wskazywała była ambasador RP w Rosji.
Agnieszka Ścigaj z Kukiz’15 dopowiadała, że Mosbacher "po prostu grozi Polsce palcem". – Wielokrotnie pani ambasador pokazywała, że jest w Polsce po to, żeby bronić interesów Amerykanów, którzy inwestują tu duże pieniądze – stwierdziła posłanka klub Koalicji Polskiej.
Z kolei zdaniem Pauliny Hennig-Kloski z Nowoczesnej, ambasador broni niezależnych mediów w Polsce, ponieważ w USA pluralizm to największa wartość demokracji. – Bo tylko takie media są w stanie punktować władzę – mówiła Hennig-Kloska. Magdalena Biejat z Lewicy podkreślała, że takie sygnały z USA mogą sprawić, że rząd wycofa się z planów wobec mediów. – Debata o reformie mediów jest potrzebna, ale od kilku lat jesteśmy straszeni tą dekoncentracją. To klasyczny przykład polityki PiS, która służy konfliktom i demolce kolejnych obszarów w państwie – oceniła Biejat.