Polacy nie chcą, żeby Donald Tusk znów został premierem. "Problem można rozwiązać na wiele sposobów"
62 proc. Polaków nie chce, aby Donald Tusk wrócił na stanowisko premiera, jeśli opozycja wygra wybory - wynika z najnowszego sondażu Ipsos dla TOK FM i OKO.press. 46 proc. ankietowanych wskazało odpowiedzi 'zdecydowanie nie' i 16 proc. 'raczej nie'. Na pytanie o Tuska w roli premiera, 12 procent badanych odpowiedziało 'zdecydowanie tak', a 22 proc. 'raczej tak'. Problem z odpowiedzią miało 4 proc. badanych.
Jak zwrócił uwagę w TOK FM prof. Radosław Markowski, przy interpretacji wyników badania trzeba pamiętać o jednej rzeczy. - 60 kilka procent liczony jest od ogółu Polaków, podczas gdy do wyborów pójdzie 50-55 proc. - mówił politolog i socjolog z Polskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu SWPS w 'Pierwszym Śniadaniu w TOK-u'.
W jego ocenie metodologiczne kwestie powodują też, że trudno określić tych, którzy faktycznie będą politycznie decydować. - To bolączka. Bo ci, którzy będą głosować albo mogliby zostać zdemobilizowani przez wizję tego, że Tusk zostanie premierem, to nie jest ogół Polaków - dodał w rozmowie z Piotrem Maślakiem. Według niego to powoduje także, że przewidywania są częściowo nietrafne.
"Problem można rozwiązać na wiele sposobów"
Gość TOK FM mówił też, że niezależnie od dyskusji o metodologii badań, wynik sondażu wskazuje, że dla opozycji może to być problem. - Ale to może być też taki problem, który można rozwiązać na wiele sposobów. By ktoś inny był kandydatem na premiera albo można zdecydować, że czasy są wyjątkowe i pokazać szerszy kontekst, że inni liderzy partii politycznych będą np. wicepremierami - wskazał konkretne kroki.
Podkreślił przy tym, że gdyby zapytano, kto inny z innych opozycyjnych liderów miałby stanąć na czele rządu, to wynik byłby równie niekorzystny, a nawet bardziej.
Inna rzecz, jak wskazał prof. Radosław Markowski, że wpływ na wynik najnowszego sondażu miał także czas, kiedy go zrealizowano. - W okresie przedświątecznym mamy ponadnormatywne pozytywne opinie o życiu. A jeśli jednym okiem się zerka jeszcze na Ukrainę, to wszystko jest właściwie ok - mówił w TOK FM.
Przypomniał, że tezę tę potwierdzają także badania uniwersyteckiego Centrum Studiów nad Demokracją. - Wojna w Ukrainie została niesłychanie skonsumowana na korzyść PiS. Gdyby nie ona, to można przypuszczać, że wynik byłby znacznie gorszy - podsumował w rozmowie z Piotrem Maślakiem.