,
Obserwuj
Polityka

Po co prezydent stawia się PiS-owi? "Andrzej Duda chce być atrakcyjny"

2 min. czytania
18.02.2023 13:30
- Ta ustawa zabiera Andrzejowi Dudzie prerogatywy i to go boleśnie dotknęło. Został wmanewrowany w demontaż systemu sprawiedliwości, firmował to, podpisywał, a zamiast nagrody dostał ograniczenie kompetencji - mówiła w TOK FM Zuzanna Dąbrowska z "Rzeczpospolitej".
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

- Zrobiłem to, co uznałem za właściwe w zakresie prezydenckich prerogatyw - tak prezydent Andrzej Duda tłumaczył w rozmowie z telewizją rządową swoją decyzję ws. noweli ustawy o Sądzie Najwyższym. Nowelizacja, która ma wypełnić kluczowy 'kamień milowy' dla odblokowania przez Komisję Europejską pieniędzy na Krajowy Plan Odbudowa, została przez Dudę odesłana do Trybunału Konstytucyjnego bez podpisu. Politycy PiS prześcigają się teraz w tłumaczeniu decyzji prezydenta. - Wniosek prezydenta ws. nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym w tym momencie jest formułowany, myślę, że w perspektywie najbliższych dni trafi do Trybunału Konstytucyjnego - poinformował w sobotę szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.

Zdaniem Zuzanny Dąbrowskiej z 'Rzeczpospolitej' Andrzej Duda po prostu 'szuka pomysłu na siebie i drugą część drugiej kadencji'. - Chciałby doprowadzić do sytuacji, w której będzie atrakcyjny zarówno dla PiS-u, gdyby ten wygrał wybory, jak i dla opozycji, jeśli ona będzie tworzyć rząd - oceniła komentatorka.

Jak dodała, prezydent 'ma też trochę dość tłumaczenia się przed prezesem PiS'. - Ta ustawa zabiera mu prerogatywy i to go boleśnie dotknęło. Został wmanewrowany w demontaż systemu sprawiedliwości, firmował to, podpisywał, a zamiast nagrody dostał ograniczenie kompetencji - wskazała gościni 'Wywiadu politycznego'.

Dlatego prezydent - jej zdaniem - został postawiony w niewygodnej sytuacji i stara się z tego wybrnąć. - - Z największą korzyścią dla siebie. PiS potrzebuje prezydenta, ale ten przyjmie postawę wyczekującą. Duda dobrze wie, że nie wiadomo, jak to wszystko się skończy i co będzie robił przez najbliższe dwa lata - podsumowała ekspertka.