,
Obserwuj
Polityka

Senatorka opozycji podsłuchiwana? Opowiada wymowną historię. "Mieliśmy się spotkać o 11..."

2 min. czytania
06.09.2023 18:00
Wicemarszałkini Senatu Gabriela Morawska-Stanecka sugerowała w TOK FM, że mogła paść ofiarą inwigilacji. Przytoczyła też historię, która może dowodzić tej tezy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wystąpiła do Marszałka Senatu z wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej senatora Krzysztofa B. - poinformowała rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Chodzi o senatora KO Krzysztofa Brejzę.

Prokurator zaznaczyła, że powodem skierowania wniosku są ustalenia w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w inowrocławskim ratuszu, wskazujące na podejrzenie popełnienia przez senatora przestępstwa przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści osobistej dla niego oraz Ryszarda B. (ojca senatora - red.).

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Gazeta Wyborcza" zwróciła uwagę, że śledztwo w tej sprawie toczy się od sześciu lat, ale swoją decyzję prokuratorzy ogłosili tuż po tym, gdy senacka komisja dziś ujawniła nazwiska agentów, którzy szpiegowali Brejzę programem Pegasus. - Brejzowie to najbardziej poszkodowana rodzina. Z jego telefonu ścigano dane, wgrywano, preparowano. Ta koincydencja czasowa nie jest przypadkowa. Chodzi o zdeprecjonowanie Brejzy i naszej komisji - oceniła w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Gabriela Morawska-Stanecka, senatorka i wiceprzewodnicząca komisji dotyczącej inwigilacji Pegasusem.

Opowiedziała też Karolinie Lewickiej swoją historię dotyczącą spotkania z Robertem Ziółkowskim, który był kierownikiem ds. bezpieczeństwa w Polskim Holdingu Hotelowym. Mężczyzna informował komisję o trzech inwigilacjach, w tym podczas spotkania polskich polityków z białoruską opozycjonistką Swiatłaną Cichanouską.

- Miał się ze mną spotkać w środę o godzinie 11, bo już wcześniej zapowiadał, że może nam przekazać dodatkowe informacje, których nie mógł podać podczas czerwcowego posiedzenia komisji. W poniedziałek umówiliśmy się na rozmowę. Tymczasem Ziółkowski zadzwonił do mnie rano, że wieczorem we wtorek przyszedł do niego dzielnicowy i poinformował go, że o 10 musi się stawić w prokuraturze w Płońsku. Umówiliśmy się przez telefon, że spotkamy się w takim razie o godzinie 14. Ale z prokuratury wypuszczono go o godz. 15. Przypadek? Być może jest tak samo ze mną. Czy mój telefon jest na podsłuchu? Pan Ziółkowski twierdzi, że jego już nie. Tak działa państwo PiS. Jeszcze po tej informacji z prokuratury o Brejzie, to ja wszystkie przypadki eliminuję - podkreśliła gościni TOK FM.