Komisja ds. rosyjskich wpływów kontratakuje. "Polityczna gra najgorszego sortu"
W środę w wieczornym bloku głosowań Sejm ma zająć się odwołaniem członków Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022. Zgodnie z ustawą powołującą komisję, jej członków powołuje i odwołuje Sejm. Jednak już po południu komisja zdecydowała się podzielić z opinią publiczną owocami swoich prac. Przewodniczący komisji Sławomir Cenckiewicz zaznaczał na konferencji prasowej, że ten krok został wymuszony wnioskiem o odwołanie członków komisji. - Komisja ds. rosyjskich wpływów rekomenduje, aby D. Tuskowi, J.Cichockiemu, B.Klichowi, B.Sienkiewiczowi nie były powierzane stanowiska publiczne odpowiadające za bezpieczeństwo państwa. Ich zły nadzór doprowadził do nieprawidłowych działań SKW - czytamy w cząstkowym raporcie.
Te informacje na gorąco komentowała w 'Wywiadzie Politycznym' TOK FM Joanna Mucha z Polski 2050. - To wszystko palcem na wodzie pisane. Widać, że jest oczywista i jasna polityczna gra najgorszego sortu - wskazała gościni Karoliny Lewickiej.
Dodała, że to element pewnego mitu, który buduje PiS po utracie władzy, który można porównać do 'mitu smoleńskiego'. - Tamta legenda miała kilka elementów. Choćby to, że nie staraliśmy się o odzyskanie wraku samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku, tak jakby PiS przez osiem lat zrobił cokolwiek w tej sprawie. To będzie kolejna legenda, mit, że rządzić będą nami ludzie, którzy nie powinni tego robić, według tej komisji. Mam nadzieję, że nikt poważny nie będzie brał tego pod uwagę - podsumowała Mucha.