Prezydent ograny ws. weta? "Andrzej Duda mógł przeżyć bolesne rozczarowanie"
Przygotowaliśmy nowy projekt ustawy okołobudżetowej, która gwarantuje podwyżki, m.in. nauczycielom, od 1 stycznia 2024 roku - powiedział w środę premier Donald Tusk. Dodał, że w rządowym projekcie zapisano, że 3 mld zł w obligacjach zostanie przeznaczone dla NFZ z przeznaczeniem na onkologię dziecięcą, na psychiatrię dziecięcą oraz na choroby rzadkie genetyczne. To odpowiedź rządu na weto Andrzej Dudy. Prezydentowi nie spodobało się, że Tusk chce przeznaczyć 3 mld zł na 'nielegalnie przejęte media publiczne'.
Michał Szułdrzyński z 'Rzeczpospolitej' ocenił w 'Wywiadzie Politycznym' TOK FM, że Andrzej Duda zadziałał pod presją Jarosława Kaczyńskiego i jego posłów. - Oni cały czas oskarżali go o bierność, że nie działa tak, jak powinien. Dlatego po świętach mógł przeżyć bolesne rozczarowanie - wskazał gość TOK FM. W ten sposób nawiązał do dalszych ruchów Andrzeja Dudy.
Prezydent zapowiedział, że złoży do Sejmu taki sam projekt ustawy okołobudżetowej, ale bez 3 mld zł na media publiczne. Liczył na to, że parlamentarzyści zbiorą się jeszcze przed końcem roku, aby pracować nad jego projektem. Jednak Duda mocno się przeliczył. Najpierw marszałek Sejmu Szymon Hołownia ogłosił, że ustawa prezydenta będzie procedowana w styczniu, a następnie premier Tusk zapowiedział kolejny projekt rządowy. - Prezydent liczył, że tym wetem sprawi, iż wszyscy będą tańczyć, jak im zagra. Jednak nic takiego się nie stało - wskazał publicysta.
Co więcej, ruch Tuska sprawił, że to Andrzej Duda 'jest w trudnej sytuacji'. - Ponieważ ten jego główny argument ws. pieniędzy dla TVP został spełniony. Prezydent chciał włożyć kij w mrowisko, jednak każdy kij ma dwa końce - ocenił Szułdrzyński. Maciej Kluczka, prowadzący 'Wywiad Polityczny', wtrącił, że Dudzie trudno będzie zawetować ustawę, w której zapisano tak znaczne środki na onkologię dziecięcą.
Zdaniem Szułdrzyńskiego, ruchy prezydenta nie służą temu, żeby utrudnić uchwalenie budżetu - na to rząd ma czas do końca stycznia. Bo taki scenariusz może zakładać skrócenie kadencji Sejmu i nowe wybory. - To nie do pomyślenia, bowiem PiS kolejne wybory po prostu by przegrał. Poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego spada, w siłę rośnie Trzecia Droga. Kolejne wybory mogłyby sprawić, że ta koalicja 15 października miałaby w następnym Sejmie nie 248 mandatów, a tyle, ile potrzeba, by odrzucić weto prezydenta (3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów - red.). Byłoby to bardzo krótkowzroczne - podsumował publicysta.
'Likwidacja spółki to nie jest zabawa'. Co z nowymi pracownikami TVP?