"Chcesz popełniać przestępstwa? Zakumpluj się ze mną". Duda wysłał sygnał i "się zakiwał"
We wtorek policja wkroczyła do Pałacu Prezydenckiego, by aresztować Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Skazani prawomocnym wyrokiem politycy PiS przebywali tam na zaproszenie prezydenta. W środę Andrzej Duda wystąpił ze specjalnym oświadczeniem, w którym powiedział, że 'jest głęboko wstrząśnięty'. - Bo zamknięto do więzienia ludzi, którzy są krystalicznie uczciwi - stwierdził, a dzień później ogłosił, że 'wszczyna postępowanie ułaskawieniowe' wobec Kamińskiego i Wąsika.
Mimo że prezydent wezwał obywateli do zachowania spokoju, to - w ocenie Janusza Schwertnera, który był gościem TOK FM - "eskaluje napięcie społeczne". - W konsekwencji tej sprawy zostało nadszarpnięte elementarne zaufanie do państwa i do wymiaru sprawiedliwości. Do tego bardzo mocno przyczynia się Andrzej Duda. Mamy ogromny galimatias prawny, w którym prezydent uczestniczy i często go powoduje (?) Bez dwóch zdań jest czołowym sprawcą zamieszania dot. sprawy Kamińskiego i Wąsika - analizował redaktor naczelny Goniec.pl w rozmowie z Szymonem Kępką.
Dopłaty do kredytów im nie pomogą. 'Premiera Tuska zapraszam do grup, gdzie polują na mieszkanie'
Zdaniem gościa TOK FM Andrzej Duda wysłał w ostatnich dniach sygnał: "Chcesz iść do polityki i swobodnie popełniać przestępstwa? Zakumpluj się ze mną". - Decyzja prezydenta o ułaskawieniu dwóch polityków jest dla obywateli przykładem zwykłego kolesiostwa - stwierdził i dodał, że w tej rozgrywce politycznej prezydent "się zakiwał".
Z kolei Bianka Mikołajewska z Wirtualnej Polski zauważyła, że po osadzeniu Kamińskiego i Wąsika w więzieniu nie tylko Duda stracił wizerunkowo, ale także PiS-owi ubyło "sporo paliwa politycznego". - Liderzy tej partii liczyli na to, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu pojawiają się obaj panowie. Że będą domagali się dopuszczenia do udziału w obradach. Wtedy byłoby sporo zamieszania. Straż Marszałkowska musiałaby ich wyprowadzić z sali, a oni protestowaliby przeciwko wyłączeniu ich z możliwości głosowania. A w tej chwili PiS może tylko używać argumentu, że Sejm liczy o 2 osoby mniej niż powinien. Tylko że ten argument jest słaby i chwiejny, bo tak już się zdarzało, liczba posłów nie była pełna. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego i w żaden sposób nie wpływa to na prace Sejmu - tłumaczyła dziennikarka.
Kto zostanie następnym szefem PiS?
Goście TOK FM odnieśli się również do ostatniej deklaracji Mateusza Morawieckiego o tym, że po przejściu Jarosława Kaczyńskiego na polityczną emeryturę chciałby przejąć władzę w PiS. - Chciałbym, żeby pan prezes jak najdłużej był szefem PiS. Spajał nasz obóz, a potem chciałbym również wystartować w tym zaszczytnym wyścigu, w tej konkurencji - odpowiedział. Dopytywany, czy to oznacza, że chciałby przejąć funkcję szefa PiS, Morawiecki odparł: "Tak".
- Morawiecki na pewno spotka się z oporem członków partii. Oczywiście ma tam jakąś grupę zwolenników, ale nie jest zbyt duża (?) Natomiast absolutnie mnie nie dziwi, że tak myśli o swojej przyszłości, bo jest politykiem bardzo ambitnym - podkreślił Janusz Schwertner.
W jego ocenie w wyścigu po stanowisko prezesa PiS wystartuje również Andrzej Duda. - Myślę, że bardzo mocno bierze to pod uwagę. Niby zastanawia się, jakie ma możliwości, by działać poza polityką krajową, ale ze względu na różne jego konflikty z Unią Europejską nie będzie mu łatwo dostać stanowisko w polityce światowej. W 2015 roku pokazał, że jest politykiem, który w kraju potrafi zbudować bardzo duże poparcie społeczne, wygrał wtedy wybory. Więc jeśliby zdecydował się (zastąpić w przyszłości Kaczyńskiego - przyp. red.), to byłby jednym z faworytów. Brałbym tutaj pod uwagę również Beatę Szydło - powiedział.
Blanka Mikołajewska zauważyła, że Mateusz Morawiecki "wyrwał się" z powyższą deklaracją jako pierwszy. - Myślę, że to przemyślał. To był zamierzony efekt, bo wiadomo, że ten pierwszy zgarnia pulę i może liczyć na największe zainteresowanie mediów. Ale nie wiem, czy to się będzie przekładało na poparcie członków PiS. Mimo wielu wysiłków czynionych w ostatnich latach Mateusz Morawiecki nie cieszy się w partii taką popularnością jak ludzie z najbliższego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego czy Beata Szydło. Na pewno osobą cieszącą się w partii dużym zaufaniem jest Mariusz Błaszczak. Więc myślę, że ta walka będzie bardzo zacięta - podsumowała gościni TOK FM.
Duda znów ułaskawi Kamińskiego i Wąsika? 'Nie dajmy się nabrać, to zagrywka'