Zaskakująca deklaracja posłanki PiS o Kamińskim i Wąsiku. "Nikt nie kwestionuje"
Prezydent Andrzej Duda podpisał w środę ustawę budżetową, ale skierował ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego . Decyzja ma związek z wątpliwościami głowy państwa, dotyczącymi uchwalenia ustawy bez możliwości udziału Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Co więcej, Duda zapowiedział, że będzie podejmował takie działania względem wszystkich kolejnych ustaw, procedowanych bez udziału dwóch polityków Prawa i Sprawiedliwości. "Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik są posłami na Sejm RP" - czytamy w uzasadnieniu decyzji.
Przekazanie ustawy do kontroli następczej Trybunału Konstytucyjnego jest jednym z uprawnień przysługujących prezydentowi. Ale uzasadnianie tego posunięcia nieobecnością przy procedowaniu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika budzi wątpliwości. Obaj panowie przebywali wtedy w więzieniu w związku z prawomocnymi wyrokami sądów.
Szantaż Dudy. Co zrobię rządzący? 'Państwo nie będzie zatrzymane na 1,5 roku'
W sobotniej audycji "Wybory w TOKu" Dominika Wielowieyska rozmawiała ze swoimi gośćmi na temat konsekwencji tego ruchu Andrzeja Dudy. - Co by było, gdyby trybunał Julii Przyłębskiej uznał, że ta ustawa nie istnieje? - pytała prowadząca. Marcin Bosacki z PO przypomniał, że obaj panowie nie są posłami od 20 grudnia 2023 roku, kiedy to zostali prawomocnie skazani. Jego zdaniem odesłanie ustawy budżetowej do Trybunału Konstytucyjnego jest "niepotrzebnym i żałosnym gestem prezydenta". A to, co robi Andrzej Duda "jest grą pod elektorat".
Problematyczna liczba posłów
Innego zdania była przedstawicielka Prawa i Sprawiedliwości - Olga Semeniuk-Patkowska. Posłanka z pełnym przekonaniem mówiła, że na sali plenarnej powinno być 460 posłów. - Mamy sytuację nadzwyczajną - stwierdziła, oskarżając jednocześnie PKW o brak odpowiednich działań.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Prowadząca, przypomniała, że zdarzały się sytuacje, gdy ustawy procedowano ustawy bez obecności wszystkich posłów. Działo się to z różnych przyczyn np. śmierci. Posłanka PiS nie dała się przekonać. Mówiła między innymi o: formie decyzji Szymona Hołowni w temacie wygaszania mandatów, opiniach prawnych na temat tego czy Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński są posłami, ułaskawieniu w 2015 roku. Reagując na te słowa, Marcin Bosacki zapytał, dlaczego w takim razie Andrzej Duda nie skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawy budżetowej z 2016 roku. - Którą uchwalono przy nieobecności 200 posłów opozycji, bo nie pozwolono im wejść na salę? Albo, gdy do aresztu poszedł poseł Gawłowski, do tej pory niewinny, bo jego proces się nie zakończył? Wtedy też było 459 posłów, a nie 460? - wymieniał poseł PO.
Barbara Oliwiecka z Polski 2050 podsumowała dobitnie wypowiedzi swojej poprzedniczki. - Ja rozumiem, Państwa narrację, że to marszałek Szymon Hołownia wygasił mandaty. Gorzej brzmi, że panowie są przestępcami i dlatego mandaty stracili - mówiła. Ale, jak podkreśliła, "Duda musiał wykonać gest dla swojego elektoratu" i to zrobił. Ma to na celu "potrzymanie emocji".
Jacek Wilk z Konfederacji stał na stanowisku, że ustawę "warto było zgłosić do trybunału". Nie dlatego, że są wątpliwości, czy Kamiński i Wąsik są posłami. - Bo nie są. Natomiast jest problem z powołaniem nowych posłów - wskazywał Wilk. Dodał, że kontrola Trybunału Konstytucyjnego nad przyjmowaniem ustaw powinna być częstsza.
Zaskakujące słowa posłanki PiS o Macieju Wąsiku i Mariuszu Kamińskim
Maciej Konieczny cieszył się przede wszystkim, że budżet został podpisany. Co do sprawy Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego wspomniał praprzyczynę. - Prawo o tym, że osoby skazane prawomocnym wyrokiem nie mogą być posłami, tzw. Lex Lepper, zostało przyjęte głosami między innymi tych posłów (...) Zgodnie więc ze swoimi poglądami z przeszłości zostali tych mandatów pozbawieni - powiedział.
Dominika Wielowieyska zwróciła się bezpośrednio do Olgi Semeniuk-Patkowskiej, by wyjaśnić sprawę konstytucyjności lub niekonstytucyjności budżetu.
- Prezydent Andrzej Duda ułaskawił obu panów i zdecydował o zatarciu wyroku. Skoro zdecydował o zatarciu wyroku, to chyba jest logiczne, że ten wyrok uznał. A skoro ten wyrok był, to jest logiczne, że oni stracili mandaty. Tak wynika z Konstytucji - zaczęła wyliczać prowadząca. W pewnym momencie przerwała jej posłanka PiS i oznajmiła, że "teraz już nikt nie kwestionuje tego, że panowie Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński utracili te mandaty". - Kwestionowana jest po pierwsze droga ku temu, jak to się odbywało. A po drugie, brak powołania dwóch ... - w tym momencie zszokowani goście zaczęli dopytywać o szczegóły deklaracji.
Olga Semeniuk-Patkowska próbowała wyjaśnić swoje stanowisko, wypominając "nieprawidłowości" leżące, chociażby po stronie Szymona Hołowni. Następnie zaczęła podpierać się zapisami Konstytucji kwietniowej z 1935 roku.
- Dlaczego PKW nie powołało dwóch nowych posłów? Dlaczego to się nie odbyło? Tutaj zgadzam się z przedstawicielem Konfederacji, że to jest ten temat, który został odesłany do Trybunału - twierdziła.
Po kolejnym zamieszaniu w studiu, do głosu doszła Barbara Oliwiecka. - Pani poseł (Semeniuk - przyp. red) przyznała, że faktycznie panom (Kamińskiemu i Wąsikowi - przyp. red.) wygasły mandaty na temat przestępstwa i wyroku sądu - zaczęła.
- Nie, nic takiego nie powiedziałam. Proszę mi nie wmawiać - stwierdziła reprezentantka Prawa i Sprawiedliwości.