Samuel Pereira oszukał Stanowskiego? "Patologiczny kłamca"
Samuel Pereira były szef portalu TVP.Info i wiceszef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej w Kanale Zero tłumaczył się z m.in. z wyroku ws. zniesławienia polityka KO Krzysztofa Brejzy.
- Mówimy o aferze, która się ciągnie bodaj od 2017 roku. Zaczęła się od tzw. afery fakturowej, czyli od wystawiania lewych faktur w ratuszu kontrolowanym przez tatę pana Brejzy, czyli prezydenta Ryszarda Brejzę. Później się okazało, że te lewe faktury były wystawiane po to, żeby te pieniądze można było wykorzystywać na hejt w internecie wobec przeciwników - mówił Samuel Pereira w rozmowie z Krzysztofem Stanowskim.
TVP musi przeprosić Krzysztofa Brejzę. 'Najważniejsza ze wszystkich naszych spraw'
"Pereira kłamie w sprawie Brejzy"
Na nieprawdziwość wypowiedzi dotyczących Brejzy szybko zwrócili uwagę komentatorzy na portalu X. "Pereira w rozmowie ze Stanowskim kłamie o sprawie Brejzy i przeinacza fakty. Afera inowrocławska nie polegała na wyciąganiu pieniędzy z ratusza na budowę 'wydziału nienawiści' wobec przeciwników politycznych Brejzy. Wyciągnęła je z urzędu b. działaczka PiS i wybudowała za nie dom" - napisał dziennikarz "Gazety Wyborczej" Michał Kokot.
Do słów Pereiry odniósł się także sam zainteresowany. "Co z patologiczny kłamca. Myli (celowo?) procesy" - zwrócił uwagę Krzysztof Brejza. I tłumaczył, że Pereira przegrał z nim już procesy za liczne kłamstwa, w tym sugestie udziału polityka w nielegalnym procederze wyłudzeń.
"Nie jest dla mnie wyzwaniem wygrać piąty raz"
Wypowiedź Pereiry skomentowała także żona i adwokatka europosła Krzysztofa Brejzy - Dorota Brejza. "Samuel Pereira okłamał Stanowskiego. Za teksty i wypowiedzi Samuela Pereiry, pozwalam łącznie 4 razy. Wygrałam 4 razy. Raz prawomocnie, trzy razy nieprawomocne" - napisała.
"1. Raz pozwałam osobiście Samuela Pereirę. Przykre doświadczenie, bo unikał doręczenia korespondencji, doręczał komornik, to ta słynna historia z wanną. Pozwałam za kłamstwo o rzekomym zaangażowaniu Krzysztofa Brejzy w przestępstwo. My wygraliśmy. On przegrał. W I instancji" - wskazała.
"Drugi raz pozwalam TVP, ale właśnie za tekst Pereiry. To sprawa o publikację fałszywych treści pozyskanych Pegasusem. I nie, nie chodziło o „'eden SMS bez znaczenia', chodziło o wiele smsów, o zamianę nadawcy z odbiorcą, o kompilowanie różnych wiadomości wysyłanych w różnym czasie do różnych osób, o dopisywanie do wiadomości nowych, wymyślonych, aferalnych kontekstów. My wygraliśmy. Oni przegrali. W I instancji" - napisała adwokatka.
Trzeci raz także dotyczył tekstu Pereiry w TVP. "Pozwałam TVP za próbę wmówienia ludziom, że Krzysztof Brejza miał rzekomo korzystać z mienia samorządu do swoich celów. To jednoznaczne kłamstwo skutkowało tym, że my znowu wygraliśmy, a oni znowu przegrali. W I instancji" - dodała żona Brejzy.
I wyliczała dalej. "Czwarty raz pozwałam gazetę Orlenu, 'Gazetę Pomorską' za wywiad z Pereirą, za kłamstwo na kłamstwie. W efekcie, my wygraliśmy, a oni przegrali. Tym razem przegrali w obu instancjach. Gdy piszę oni, mam na myśli TVP lub Gazetę Pomorską, ale zawsze chodziło o teksty Pereiry, za które on odpowiada".
"Sami Państwo widzicie, i Pan Stanowski mam nadzieję także, że bilans jest dość jednoznaczny. Nie jest dla mnie wielkim wyzwaniem wygrać piąty raz" - podsumowała Dorota Brejza.