,
Obserwuj
Polityka

Sukces Tuska? Bruksela bardzo chciała dać Polsce KPO. "Piłka wystawiona na pustą bramkę"

3 min. czytania
25.02.2024 13:25
Bruksela bardzo chciała przekazać Polsce środki z Krajowego Planu Odbydowy, tylko za rządów PiS nie było z kim rozmawiać - uważa prof. Renata Mieńkowska-Norkiene. A Janusz Schwertner ocenia, że sukces Donalda Tuska w załatwieniu unijnych pieniędzy to była "piłka wystawiona na pustą bramkę".
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W piątek, po spotkaniu w Warszawie z premierem Donaldem Tuskiem, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała, że jest pod wrażeniem polskich wysiłków na rzecz przywracania praworządności, które są - jak mówiła - zdecydowane i opierają się na uruchomionych już reformach. Szefowa KE poinformowała, że w przyszłym tygodniu zapadną dwie decyzje ws. funduszy europejskich dla Polski. Uwolnią one do 137 mld euro z funduszy spójności i Funduszu Odbudowy.

KPO - łatwa piłka

Jednak politycy PiS uważają, że decyzje unijnych urzędników zapadają, choć nie zostały wypełnione żadne z kamieni milowych. Do opinii tych odniosła się w 'Poranku TOK FM' prof. Renata Mieńkowska-Norkiene, politolożka i europeistka z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. - Ursula i Komisja Europejska bardzo chciały dać środki z KPO Warszawie. Przy rozmowach z wysokimi urzędnikami instytucji europejskich w Brukseli czy Luksemburgu ja często słyszałam: Wie pani, gdyby oni przysłali kogokolwiek, z kim dałoby się rozmawiać. A rząd wysyłał ludzi Zbigniewa Ziobry, którzy na wszystko mówili: nie ma mowy - relacjonowała rozmówczyni Szymona Kępki.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Prof. Mieńkowska-Norkiene podkreślała, że w Brukseli silna była wola, by nie karać polskiego społeczeństwa za to, jak zachowuje się rząd Zjednoczonej Prawicy. - Teraz pojawiła się wola polityczna, by trzymać się zasad praworządności. Minister Adam Bodnar pokazał, co zamierza zrobić krok po kroku. Bruksela ma świadomość, że jak KPO nie przyjdzie do Polski, to karane jest społeczeństwo, a nie władza - dodawała.

O tym, że załatwienie KPO było łatwym celem politycznym, przekonany jest również Janusz Schwertner, redaktor naczelny portalu Goniec.pl. - To była piłka wystawiona napastnikowi na pustą bramkę. Nie ma co ukrywać, że pierwsze miesiące dla nowego rządu są politycznie wygodne - wskazywał dziennikarz. Jako przykład podał chociażby to, że nie dzieją się złowieszcze zapowiedzi głoszone przez TVP za czasów PiS, że pod rządami Donalda Tuska odebrane zostaną środki socjalne.

Kto chce zyskać na protestach rolników?

Goście TOK FM odnieśli się również do trwających w Polsce protestów rolników. Domagają się oni m.in. ograniczenia nadmiernego napływu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. Janusz Schwertner podkreślał, że protestujący zdają sobie sprawę, że ich sytuacja jest pokłosiem rządów PiS. - Ale osoby kierujące protestami, które wychodzą na pierwszy medialny plan, to osoby z Konfederacji. I to Konfederacja chce zyskać na tych protestach, i robi to w stylu nieeleganckim, bo to jest realizowanie agendy kremlowskiej, jeśli chodzi o narrację antyukraińską - punktowała, z kolei, prof. Mieńkowska-Norkiene. Ostrzegała również, że ta narracja może się zacząć rozlewać na Polaków, którzy dotychczas byli na nią w dużym stopniu odporni.

Nieoczekiwani goście na proteście rolników. Zablokowali pół województwa

Politolożka wskazywała również, że argument pozyskania pieniędzy z KPO może zostać wykorzystany w rozmowach z rolnikami - chociażby jako zapowiedź pieniędzy, które będzie można wykorzystać na rozmaite projekty związane z transformacją energetyczną. - Jeżeli Donald Tusk powie: Słuchajcie, odblokowałem pieniądze, które rozwiążą wasze problemy i z innego miejsca przekierują środki na inne kwestie, to zaoszczędzicie na tym. Dajcie spokój Ukrainie - te sprawy rozwiążemy my na poziomie centralnym - mówiła.