Znalazł paradoks w planie Bodnara na TK. "To może być najbardziej sprawcze"
W poniedziałek w Sejmie minister sprawiedliwości Adam Bondar poinformował, że gotowe są założenia dotyczące kompleksowej reformy Trybunału Konstytucyjnego. Jak powiedział, to pakiet czterech aktów prawnych, a w ich skład wchodzą: projekt uchwały Sejmu RP dotyczący TK - o ile posłowie go podpiszą i złożą do marszałka Sejmu; projekt ustawy o TK przygotowany przez organizacje pozarządowe oraz projekt przepisów wprowadzających ustawę o TK. Czwartym aktem prawnym - jak przekazał Bodnar - jest "ustawa, która ma na celu nowelizację konstytucji w kontekście funkcjonowania TK oraz wprowadzenia zasady bezpośredniego stosowania konstytucji przez sądy powszechne".
Według szefa MS, te rozwiązania, jeśli zostaną przyjęte przez Sejm, mają szansę doprowadzić do uzdrowienia sytuacji w TK. Bodnar zaznaczył, że pierwsza debata w kontekście uchwały czeka nas w Sejmie w środę.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Paradoks tego całego pakietu polega na tym, że ten potencjalnie najsłabszy element, czyli uchwała, może się okazać najbardziej sprawczy - stwierdził gość Karoliny Lewickiej w audycji "Wywiad polityczny", Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej". Wyjaśnił, że proces legislacyjny ustaw, a tym bardziej zmian w Konstytucji nie jest prosty, a i tak potem natrafi na blokadę na biurku prezydenta. - Jedyny realny skutek może więc odnieść ta uchwała - przekonywał.
Żółciak widział przy tym w jej zapisach konkretne sformułowania, które pociągną za sobą praktyczne skutki. - Mamy tam zawartą taką odezwę do szeroko pojętych instytucji publicznych, by nie stosowały wyroków obecnego Trybunału Konstytucyjnego, bo może to być sprzeczne z zasadą legalizmu - powiedział i dodał, że jego zdaniem to pewnego rodzaju zawoalowane ostrzeżenie, żeby nie stosować wyroków, jeśli nie chce się mieć potem kłopotów.
Drugim praktycznym skutkiem uchwały może być jej wpływ na działanie Rządowego Centrum Legislacji. Gość TOK FM miał na myśli kwestię publikacji wyroków Trybunału. - Dziś adnotacja o wadliwości wyroku pojawia się tylko przy tych wydanych przez sędziów-dublerów. Po przyjęciu takiej uchwały, rząd może sobie wyinterpretować, że nie możemy w ogóle realizować tych wyroków. Więc publikujemy, ale tylko z takiego kronikarskiego obowiązku - tłumaczył Żółciak. Według niego teraz już każdy wyrok będzie mógł być opatrzony adnotacją o wadliwości.
Z jego opinią o kluczowej roli uchwały w prezentowanym pakiecie zgodził się drugi gość "Wywiadu politycznego" Marcin Celiński, z wydawnictwa Arbitror i Resety Obywatelskiego. - Rząd nie mógł przedstawić samych uchwał - stwierdził. Ważne było, jak przekonywał, by od razu pokazać pełną koncepcję. - Ta złożona z czterech elementów jest spójna i pokazuje pewien kierunek - ocenił, choć również przyznał, że nie ma realnych szans na ich przyjęcie, dopóki prezydentem jest Andrzej Duda. Celiński zauważył, że te ustawy i projekt zmian w Konstytucji będą też pewnie używane w kampaniach wyborczych, by wyraźnie pokazywać, kto blokuje zmiany w sądownictwie.
Trybunał Konstytucyjny do odbudowy. Ekspertka: Trzeba wyciągać do PiS-u rąk
- Uchwały mogą uruchomić procedurę uzupełniania wakatów w Trybunale Konstytucyjnym - dodał Celiński. Jego zdaniem, nie do przecenienia jest też przekaz społeczny, w którym uchwała jest reakcją na to, co aktualnie wyprawia Trybunał Konstytucyjny. Widać bowiem jak ta poważna instytucja "rżnie głupa", a pojedynczy jej sędziowie wydają jakieś absurdalne zabezpieczenia. - To jest żartowanie z Polaków i na te żarty rząd musiał jakoś zareagować. Ten pakiet jest taką reakcją - spuentował Celiński.