,
Obserwuj
Polityka

"Dlaczego myśli, że kobiety są głupsze od mężczyzn?". Ginekolożka ma pytanie do Dudy

Koprz
3 min. czytania
08.03.2024 06:46
Senat dał zielone światło dla przepisów w sprawie pigułki "dzień po". To do prezydenta należy ostateczna decyzja, czy Polki będą mogły kupić tabletkę bez recepty. Na wątpliwości Andrzeja Dudy ginekolożka Gizela Jagielska zareagowała w TOK FM ciężkim westchnięciem. - Dlaczego pan prezydent myśli, że my, kobiety, jesteśmy głupsze od mężczyzn? - zapytała retorycznie.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

W środę Senat przyjął nowelizację prawa farmaceutycznego, która dotyczy tzw. pigułki 'dzień po'. Politycy większości rządzącej chcą, by tabletkę mogły kupić bez recepty osoby od 15. roku życia. Ustawa trafi do podpisu do prezydenta.

Jednak Andrzej Duda nie jest zwolennikiem nowego rozwiązania, o czym może świadczyć to, że antykoncepcję awaryjną nazwał 'bombą hormonalną'. - Przypomnę, że na prośbę, na żądanie, na wnioski składane tutaj przez specjalistów z zakresu dermatologii zgłaszałem i jako projekt prezydencki została uchwalona ustawa, która ogranicza dostęp do solariów osobom poniżej 18. roku życia. Do solariów, nie do bomby hormonalnej, jaką jest ta pigułka - powiedział pod koniec lutego.

Gdy Adam Ozga przypomniał w TOK FM te słowa prezydenta, ginekolożka Gizela Jagielska ciężko westchnęła. Następnie cierpliwie tłumaczyła, że antykoncepcja awaryjna jest uznawana za 'jedno z najbezpieczniejszych środków'.

- W takich sytuacjach nasuwa mi się takie pytanie: Dlaczego pan prezydent myśli, że my, kobiety, jesteśmy głupsze od mężczyzn, którzy w każdej chwili mogą podejść do okienka w aptece i kupić sobie Viagrę? A ta przecież jest środkiem z o wiele większymi działaniami niepożądanymi. Łącznie ze skutkiem śmiertelnym, jeśli jest używana niewłaściwie. Antykoncepcja awaryjna jest niewspółmiernie bezpieczniejsza od np. Viagry, którą możemy dostać bez recepty - mówiła specjalistka ds. medycznych w szpitalu w Oleśnicy.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Prawicowi politycy, ale także księża często powtarzają, że pigułka 'dzień po' ma działanie wczesnoporonne. Także i z tym mitem rozprawiła się ekspertka. - Absolutnie jest to nieprawda. Nie jest to tabletka wczesnoporonna. Ma zapobiegać zapłodnieniu, opóźniając owulację. Mało tego, w jednym z preparatów (nazywanych pigułką 'dzień po' - przyp. red.) są zawarte hormony, które de facto podtrzymują ciążę - tłumaczyła lekarka.

Jak dodała, antykoncepcja awaryjna nie działa po zapłodnieniu, a samo 'połączenie komórki jajowej z plemnikiem nie jest jeszcze zarodkiem'. - Ten ostatni to struktura, która jest już zagnieżdżona w macicy - podkreśliła.

W ocenie gościni TOK FM kluczowe jest, by pigułka 'dzień po' była dostępna bez recepty, także dla młodych. - Bo niejednokrotnie jest potrzebna w weekend i są problemy z otrzymaniem na nią recepty od lekarza. A poza tym w Polsce uznajemy, że młodzież od 15. roku życia może legalnie współżyć, natomiast nie uznajemy prawa tych osób np. do samodzielnej wizyty u ginekologa, by taką antykoncepcję dostać - stwierdziła specjalistka położnictwa.

Kościół siń się wściekł. Znowu. 'Nie da się poważnie rozmawiać'

Hołownia mówi "stop" debacie o aborcji. Ginekolożka: To wymówki

Gizela Jagielska powiedziała również, że dostęp do antykoncepcji, także awaryjnej, jest niewielką składową praw reprodukcyjnych. A w ich wdrażaniu Polska jest bardzo spóźniona w stosunku do innych krajów europejskich. W tym kontekście odniosła się również do środowej decyzji marszałka Szymona Hołowni, który przesunął na 11 kwietnia sejmową debatę o projektach ustaw liberalizujących dostęp do aborcji. Lider Polski 2050 podkreślił, że zbliżające się wybory powodują, że 'emocje kampanijne hulają w bardzo dużym diapazonie'. - Trzeba powiedzieć sobie jednak, że jest to tak ważna sprawa, że musi zostać rozpatrzona poza kontekstem coraz bardziej gorącej kampanii wyborczej - zaznaczył.

Z tym stanowiskiem zdecydowanie nie zgodziła się gościni TOK FM. - To jest pilna dyskusja. Powinna mieć miejsce już bardzo dawno temu. A okazuje się, że nie możemy o tym rozmawiać, bo za miesiąc kawałkiem będą wybory samorządowe. Później będzie druga tura tych wyborów i znowu nie będziemy mogli rozmawiać. Potem będą wybory do Parlamentu Europejskiego i znowu nie będziemy mogli rozmawiać. Takich wymówek i sposobów na przeciąganie terminów tej dyskusji możemy znajdować wiele - mówiła.

Przypomniała, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych wiele kobiet poszło do głosowania, bo miało nadzieję na zmiany w kwestii praw reprodukcyjnych. - Tymczasem mijają miesiące, a nie zmienia się nic - podsumowała gorzko rozmówczyni Adama Ozgi.

Prawa kobiet przegrały z interesem Hołowni? Kobosko aż się zagotował