,
Obserwuj
Polityka

Posłanka Lewicy potępia słowa Żukowskiej, ale Hołownia też ją "drażni". "Bardzo protekcjonalne"

3 min. czytania
11.03.2024 12:42
Nie powinniśmy używać takiego języka - skomentowała Dorota Olko z Nowej Lewicy głośną wypowiedź Anny Marii Żukowskiej, którą ta skierowała do Szymona Hołowni. Wiceprzewodnicząca klubu zaznaczyła przy tym, że rozumie "frustrację" koleżanki z partii. I wskazała na pewną chwiejność marszałka, jeżeli chodzi o termin sejmowej debaty o aborcji.
|
|
fot. Szymon Hołownia stracił panowanie w Sejmie. Ekspert od mowy ciała wyłapał te znaki. Agencja Wyborcza.pl

- Różnimy się w koalicji ws. aborcji. Mówiąc o tej kwestii, trzeba nam spokoju i cierpliwości, aby walcząc o dobro, nie wprowadzić więcej zła - mówił w sobotę na spotkaniu otwartym w Tychach Szymon Hołownia. W ten sposób marszałek Sejmu i lider Polski 2050 odniósł się do swojej zapowiedzi, dotyczącej przesunięcia sejmowej debaty o aborcji do dnia 11 kwietnia, czyli okresu po pierwszej turze wyborów samorządowych.

Na wypowiedź Hołowni w swoim stylu zareagowała Anna Maria Żukowska. "W********aj z tym spokojem" - napisała na Twitterze posłanka Nowej Lewicy, przy czym zaznaczyła, że właśnie takie jest stanowisko całego jej ugrupowania.

Całą tę sytuację w TOK FM skomentowała Dorota Olko. W ocenie wiceprzewodniczącej parlamentarnego klubu Lewicy, Żukowska w swojej krytyce decyzji marszałka poszła "o krok za daleko".

- Nie powinniśmy używać takiego języka i naprawdę trudno sobie wyobrazić, żebyśmy taką treść stanowiska mieli głosować jako klub - powiedziała gościni "Poranka Radia TOK FM".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Dorota Olko, choć nie pochwala zachowania Żukowskiej, zaznaczyła, że rozumie, z czego ono wynika. - To efekt zniecierpliwienia i frustracji, które podziela dużo kobiet w Polsce, co widzimy w komentarzach, w internecie w wiadomościach, na ulicy. To, co robi marszałek Hołownia, przetrzymując te ustawy, budzi słuszną złość. Mnie też drażni ten ton apelowania o spokój, bo jest w nim coś bardzo protekcjonalnego w stosunku do kobiet i rozumiem, że to kobiety złości - przyznała posłanka w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Kiedy sejmowa debata o aborcji? Olko zapala się "czerwona lampka"

Wiceprzewodnicząca klubu Nowej Lewicy zwróciła uwagę też na to, jak często Szymon Hołownia zmienia zdanie w kwestii terminu procedowania w Sejmie czterech projektów ustaw, dotyczących aborcji.

- Hołownia mówił, że te projekty będą procedowane w tym tygodniu. We wtorek już mówił, że nie będą. We czwartek powiedział, że ta zgoda jest i zapytany, czy w takim razie projekty mogą być procedowane na najbliższym posiedzeniu, odpowiedział, że wszystko jest możliwe. W piątek znowu mówił, że nie ma zgody, bo dzisiaj wszystkie projekty trafiłyby do kosza, a 11 kwietnia nie trafią. Ja tego uzasadnienia zupełnie nie rozumiem. Jak głosowanie za albo przeciwko prawkom kobiet zależy od daty? - pytała retorycznie Olko.

Ta chwiejność Hołowni - jak stwierdziła posłanka - zapala w jej głowie "czerwoną lampkę". - Czy można ufać temu, że rzeczywiście 11 kwietnia wszystkie te projekty będą procedowane? Czy można liczyć na to wysłuchanie publiczne, czy to jest tylko sposób na to, żeby po prostu przepchnąć powrót do zakazu z 1993 roku? - zastanawiała się Dorota Olko w TOK FM.