Sędzia uniewinniła lekarzy ojca Ziobry. Prokuratura zaczęła inwigilować nawet jej rodzinę
"Gazeta Wyborcza" napisała, że "od kilku dni krakowska sędzia Agnieszka Pilarczyk, jej krewni i znajomi dostają listy z Prokuratury Regionalnej w Katowicach". Dowiadują się z nich, że "z nieznanych sobie przyczyn byli obiektami zainteresowania śledczych".
"Listy zawierają postanowienia katowickiej prokuratury, że w sprawie, jaką śledczy z Katowic wszczęli wobec sędzi Pilarczyk, domagali się od operatorów telefonicznych danych dotyczących ich samych" - napisała "GW".
Sędzie uniewinniła lekarzy ojca Ziobry. I zaczęły się kłopoty
"Nigdy nie byłam w Katowicach, a co dopiero w prokuraturze. Mandatu nawet nie zapłaciłam. Nigdy nie interesowałam się polityką. Całą noc nie spałam po przeczytaniu pisma" - powiedziała "GW" bliska znajoma sędzi Pilarczyk.
Podkreślono, że nie ma ona "nic wspólnego z wymiarem sprawiedliwości ani tym bardziej z procesem lekarzy oskarżonych przez rodzinę Ziobrów o błędy w leczeniu, które zdaniem krewnych pacjenta skutkowały śmiercią Jerzego Ziobry, ojca byłego już ministra sprawiedliwości".
"GW" przypomniała, że to właśnie ten proces w pierwszej instancji prowadziła sędzia Pilarczyk, która zdecydowała o uniewinnieniu lekarzy ojca Zbigniewa Ziobry.
"Tuż przed ogłoszeniem wyroku Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła śledztwo wymierzone w sędzię Pilarczyk. Wystarczyło doniesienie złożone przez matkę byłego ministra sprawiedliwości Krystynę Kornicką-Ziobro. Trzy dni później ruszyło postępowanie. Pretekstem był koszt uzupełniającej opinii biegłych (372 tys. zł), który zatwierdziła w trakcie procesu sędzia Pilarczyk. Według komunikatu prokuratury - zbyt wysoki" – czytamy.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>