advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Koniec bezkarności. Prokuratura wznawia śledztwo w sprawie ochroniarzy Kaczyńskiego

oprac. tokfm.pl
2 min. czytania
20.03.2024 14:09
Śledztwo w sprawie naruszenia nietykalności 75-letniego aktywisty KOD, którego ochroniarze Jarosława Kaczyńskiego poturbowali w październiku zeszłego roku w Częstochowie, zostało wznowione po dwukrotnej wcześniejszej odmowie wszczęcia postępowania karnego.
|
|
fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Po ponad czterech miesiącach od złożenia zażalenia do Prokuratury Okręgowej, wznowiono śledztwo dotyczące wydarzeń podczas wiecu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego. Częstochowska 'Gazeta Wyborcza' opisała całą sprawę i determinację pokrzywdzonego krytyka rządów Zjednoczonej Prawicy.

Dziwne zachowanie Kaczyńskiego podczas przesłuchania. Filmik jest hitem internetu

Działacz KOD-u 75-letni Ryszard Raczek próbował wejść na spotkanie z Kaczyńskim, które odbywało się 15 października 2023 r. w auli Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie. Jak opowiadał, gdy rozpoznała go jedna ze "znanych mu działaczek częstochowskich struktur PiS ", Beata Kocik - radna sejmiku śląskiego, szepnęła coś do jednego ze stojących przy drzwiach ochroniarzy. - Dwóch rosłych mężczyzn, bez słowa wyjaśnienia wykręcili mi ręce i bezceremonialnie wyrzucili z gmachu uczelni - wspominał Raczek.

Dwukrotne umarzanie

Niedługo potem złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości przekroczenia uprawnień przez ochroniarzy i naruszeniu jego nietykalności cielesnej. Prokuratura Rejonowa Częstochowa-Północ odmówiła wszczęcia postępowania karnego. Raczek złożył zażalenie do sądu, a ten w marcu 2023 r. nakazał wznowić śledztwo, uznając, że nie wyczerpano wszystkich procedur dowodowych.

Zanim śledztwo ponownie umorzono, okazało się, że imprezę zabezpieczała spółka Grom i zidentyfikowano obie osoby zaangażowane w wydarzenie. Pierwszy z nich, Tadeusz Mikuła zaprzeczył, że działał na zlecenie spółki Grom. Twierdził, że był na imprezie prywatnie. Drugi Dariusz Kantorowicz, dyrektor w firmie Rosomak, stwierdził, że działał na zlecenie Gromu, ale nie przedstawił na to żadnych dowodów. Mimo to prokurator rejonowy ponownie uznał, że obaj działali jako pracownicy ochrony i zgodnie z przepisami ustawowymi mieli prawo do zastosowania przymusu bezpośredniego.

Kolejne zażalenie poskutkowało ponownym wszczęciem śledztwa. Tym razem prokuratura ma wreszcie ustalić status Mikuły i Kantorowicza na imprezie w Częstochowie, jak też ocenić, czy 75-letni Ryszard Raczek stawiał czynny opór, a tylko taka sytuacja upoważnia ochronę do stosowania jakichkolwiek środków przymusu bezpośredniego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>