Kulisy wojny we władzach PiS. "Nigdy dotąd nie było tak blisko rozłamu"
W Prawie i Sprawiedliwości coraz większe wrzenie. - Nigdy dotąd nie było tak blisko rozłamu. Morawiecki po prostu wskakuje na kolejne szczebelki eskalacyjne. Napięcie w środku jest gigantyczne - mówił w TOK FM Jacek Gądek z "Newsweeka".
Z tego artykułu dowiesz się:
- W co gra Mateusz Morawiecki?
- Czy w PiS dojdzie do rozłamu?
Mateusz Morawiecki założył stowarzyszenie "Rozwój Plus", do którego dołączyło około 40 polityków Prawa i Sprawiedliwości. Prezes Jarosław Kaczyński wezwał ich do wycofania się z projektu. Ale na razie nikt się nie przestraszył. Jak mówił w “Poranku TOK FM” członek stowarzyszenia Michał Dworczyk, z udziału w organizacji Morawieckiego nie wycofał się do tej pory żaden polityk. Nawet po tym, jak Jarosław Kaczyński zagroził, że członkowie Rozwoju Plus nie dostaną miejsca na listach wyborczych PiS-u.
"Nigdy dotąd nie było tak blisko rozłamu"
Czy będzie rozłam? - Jarosław Kaczyński powiedział, że rzeczą oczywistą jest, że to zmierza ku nowej partii, która się tworzy jako pasożyt na ciele Prawa i Sprawiedliwości. Więc wizja Jarosława Kaczyńskiego, jak wynika z jego publicznych słów, jest taka: Morawiecki chce w przyszłości, wykorzystując swoją pozycję w PiS-ie, stworzyć własną partię - relacjonował w “Poranku TOK FM” Jacek Gądek z “Newsweeka”.
Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej wskazał, że “rozdźwięk we władzach PiS-u jest już potworny”. - Na ostatnim spotkaniu władz kiedy padało pytanie: "Mateusz, a byś się spotkał, jakiś wiec byś zrobił z Przemkiem Czarnkiem”, to Morawiecki mówił: "Jarku, o tym będziemy rozmawiać sami". A maślarzom, czyli Sasinowi, Jakiemu, Bocheńskiemu i Czarnkowi, Mateusz Morawiecki mówił: "Ja z wami nie rozmawiam" - przekazał dziennikarz.
Gądek stwierdził, że na ten moment nie postawi swoich pieniędzy na to, jak to się skończy. - Ale nigdy dotąd nie było tak blisko rozłamu. I Morawiecki po prostu wskakuje na te kolejne szczebelki eskalacyjne. Napięcie w środku jest gigantyczne - ocenił.
Jak jednak dodał, jeśli tylu posłów wyjdzie i PiS przestanie być największym klubem w Sejmie, to będzie to dla PiS-u "straszna lipa". - Ja z Nowogrodzkiej słyszałem takie opowieści, że jak tylko Rafał Bochenek wydał takie twarde oświadczenie, że nie wolno do tego stowarzyszenia Morawieckiego wstępować, to wówczas tam dzwoniły telefony. Kolejne osoby się ustawiały w kolejeczce do gabinetu prezesa albo do Mariusza Błaszczaka, żeby zapewniać, że "my to jesteśmy wierni PiS-owi, Nowogrodzkiej, nie wybieramy nigdzie”. Więc ta grupa trochę się łamie. Nie jest tak, że oto idzie w rozsypkę, ale pojedyncze osoby odpadają - opisywał Gądek.
"Zmartwiony ojciec ciągle liczy na to, że syn marnotrawny dojdzie do zmysłów"
Zdaniem Michała Danielewskiego "im dłużej ten spektakl trwa, to jednak to prawdopodobieństwo rozłamu jest mniejsze". - Kiedy słuchałem tej konferencji prezesa Kaczyńskiego, to trochę miałem inne wrażenie. Były ostre komunikaty, ale (...) tam było bardzo dużo pozytywnych opinii o Mateuszu Morawieckim, że jest ambitny, ciężko pracuje, ma wiele udanych spotkań. To brzmiało tak, jakby taki zmartwiony ojciec ciągle liczył na to, że syn marnotrawny dojdzie do zmysłów, uspokoi się i zostanie w rodzinie - powiedział zastępca redaktor naczelnej polityka.pl.
Zwłaszcza że - w opinii publicysty - nikomu się ten rozłam nie opłaca. - Nie opłaca się PiS-owi i Kaczyńskiemu, także nie opłaca się maślarzom, chociaż oni sobie chyba z tego nie za bardzo zdają sprawę, są tacy upojeni pozycją w partii. Nie opłaca się też Morawieckiemu, który nigdzie nie będzie miał silniejszej pozycji, niż tak naprawdę już ma teraz w PiS-ie, mimo tej dominacji maślarzy. Bo na co może liczyć Mateusz Morawiecki, kiedy powoła własną partię? Na - góra - 5-6 proc. w sondażach - szacował Danielewski.
Jak mówił, ten elektorat jest już w dużej mierze zagospodarowany. - Więc tak naprawdę koniec końców Mateusz Morawiecki będzie musiał przed wyborami chodzić po prośbie jako petent, nie wiem może do Polski 2050, może do PSL-u, żeby jednak stworzyć jakiś rodzaj "normalsowego sojuszu". Więc biorąc to wszystko pod uwagę, wydaje się, że obie strony dojdą do porozumienia, bo wydaje się, że Morawiecki chce, żeby dano trochę święty spokój. To znaczy, że Przemysław Czarnek jest kandydatem na premiera, on się z tym nie zgadza, ale chce nie być w żaden sposób podporządkowany tej linii narracyjnej, politycznej, którą reprezentuje Czarnek - wskazał dziennikarz.
W ocenie Danielewskiego, Kaczyński w jakiś sposób może mu to zaoferować. - Kaczyński by chciał, żeby Morawiecki został w partii, żeby jej nie osłabiał, bo PiS ma wystarczająco wiele kłopotów. Więc jeśli obaj panowie, oba środowiska się zachowają racjonalnie, to obstawiałbym i postawiłbym już 7 zł 23 gr na to, że do rozpadu PiS-u jednak nie dojdzie - powiedział komentator "Poranka TOK FM".
- Kadzidło naprawdę jest w potężnym stężeniu pod adresem Morawieckiego, ale swego czasu Kaczyński też okadzał Beatę Szydło - przypomniał. I dodał, że “celem Morawieckiego było bycie kandydatem na premiera, ale celem fundamentalnym jest to, żeby być szefem największej partii prawicowej w Polsce”. - Czy to będzie PiS, czy coś innego, ale to jest cel - podsumował Danielewski.
Źródło: TOK FM