"Prawybory" do nowej KRS. Część sędziów nie chce głosować
W sądach w całej Polsce trwa opiniowanie kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa - tzw. prawybory.
Ci, którzy zostaną wskazani, mają być potem wybrani przez Sejm i zasiąść w Radzie. Sprawa budzi duże dyskusje. Nawet ci, którzy sprzeciwiali się reformom PiS, mają wątpliwości, czy brać udział w głosowaniu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ile osób kandyduje do KRS?
- W jaki sposób odbywa się opiniowanie sędziów do KRS?
- W których sądach jest problem z przeprowadzeniem "prawyborów"?
- O co apeluje obecna przewodnicząca KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka?
Skąd "prawybory" do KRS?
W sądach w całej Polsce rozpoczęło się w poniedziałek opiniowanie kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. To takie sędziowskie "prawybory" do rady. "Pra", bo - zgodnie z obowiązującym prawem (ustawa z 2017 r.) - wyboru członków KRS dokonuje Sejm (a nie sędziowie).
To jest jednak od początku przedmiotem sporu. Wielu prawników zarzuca przez to Radzie upolitycznienie. Nowa władza próbowała to zmienić - nowymi przepisami, ale prezydent Karol Nawrocki je zawetował. W związku z tym - by nie można było zarzucić upolitycznienia członków nowej KRS zdecydowano, że Sejm niejako "poprosi" środowisko sędziowskie o zaopiniowanie kandydatów i ci, którzy dostaną najwięcej głosów, mają zostać potem sędziami w Krajowej Radzie Sądownictwa.
"Prawybory" do KRS. Kto kandyduje i jak to się odbywa?
Do nowej KRS kandyduje 60 osób. Wśród nich jest 15 kandydatów z sędziowskich stowarzyszeń Iustitia i Themis, są osoby związane z działaniami poprzedniej władzy, są też osoby przedstawiające się jako całkowicie niezależne.
Opiniowanie polega na tym, że na kartce do głosowania jest 60 nazwisk - sędzia wybiera maksymalnie 15 z nich i na nie głosuje (tyle miejsc dla sędziów jest w KRS). Opiniowanie odbywa się w różnych sądach o różnych godzinach. - Liczymy na gremialny udział w opiniowaniu kandydatów po to, by jednak zadośćuczynić wymogom Konstytucji. Frekwencja jest niezwykle istotna - mówi sędzia Beata Morawiec. Sędzia Maciej Czajka w serwisie X pisał, że "pojedyncze informacje wskazują na wysoką frekwencję" sędziów.
Gdy rozmawiamy z pojedynczymi sędziami, odczucia są bardzo różne. - Nie idę na to głosowanie. Jestem rozczarowana tym, co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości - mówi nam sędzia z Lublina. Prosi o anonimowość, bo - jak przyznaje - nie chce nikomu zaszkodzić, ale nie chce być też stygmatyzowana przez środowisko. - W mojej ocenie to, co widzimy na listach kandydatów, to m.in. grupy interesów niektórych sędziów. Ja to tak odbieram. Po 1989 roku też tak było, że nie wszyscy z dawnej "Solidarności" chcieli się "układać" z władzą. Ja nie chcę - dodaje. Warto podkreślić, że nasza rozmówczyni jest jedną z osób, które sprzeciwiały się reformom wprowadzanym do sądów przez PiS.
- Moje zdanie na temat tego, co robi Iustitia, jest mocno krytyczne. Promowanie - momentami dość nachalne - swoich kandydatów - niczemu dobremu nie służyło. Wybrali 15 sędziów, nawoływali do głosowania tylko na nich, i myślą, że wszyscy się zastosują. Uważam, że nie jest to do końca w porządku - mówi inny z sędziów (też anonimowo). Podobne głosy pojawiały się też w mediach społecznościowych.
Już wiadomo, że "prawybory" nie wszędzie się odbędą. Tak jak pisaliśmy na naszym portalu już wcześniej, Ustawa o ustroju sądów powszechnych (z czasów PiS) przewiduje możliwość zwołania zgromadzeń w sądach apelacyjnych i okręgowych - z dowolnego powodu. Ale w sądach rejonowych - już nie. Pojawił się pomysł, by w tej sytuacji w rejonach - zamiast zgromadzeń ogólnych sędziów - zwoływać zebrania sędziowskie i na nich przeprowadzać "prawybory". Nie każdy prezes się na to zdecydował. Opiniowania nie będzie m.in. w Sądzie Rejonowym w Janowie Lubelskim. Dlaczego? Prezes tego sądu Marek Bogdanowicz nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie.
Sąd Najwyższy bez "prawyborów"
Do udziału w opiniowaniu kandydatów zachęcają w mediach społecznościowych prawnicze autorytety, wśród nich sędzia, prof. Włodzimierz Wróbel. Jak mówi, możliwość oddania głosu na poszczególnych kandydatów powinna być zrealizowana we wszystkich sądach w Polsce. Co ciekawe - podaje, że zgromadzenia, które mogłoby się tym zająć, nie zwołano choćby w Sądzie Najwyższym.
- Ale znajdziemy inny sposób, by przedstawić także nasze (sędziów SN) rekomendacje w tym zakresie. I zrobimy to - w tym ja też to zrobię - mając pełną świadomość, jak niedoskonałe są obecnie procedury związane z odbudowywaniem Krajowej Rady Sądownictwa. Rozmawiam z sędziami (...) i wiem, ile jest rozczarowania, zniechęcenia, czasem także rozgoryczenia tym, co dzieje się także dzisiaj w sądownictwie. Ale proszę was, weźcie udział w tym opiniowaniu - apeluje prof. Wróbel.
"Prawybory" do KRS. Kto może wygrać?
Na dziś trudno przewidzieć, które nazwiska z listy 60 kandydatów uzyskają największe poparcie i zostaną przedstawione Sejmowi do przegłosowania.
W pojedynczych sądach w Polsce głosowanie odbyło się już w ubiegłym tygodniu, jak np. w Sądzie Rejonowym w Jaworze na Dolnym Śląsku. Z przedstawionych na stronie sądu wyników głosowania wynika, że głosy się podzieliły.
W temacie opiniowania sędziów do KRS głos zabrała sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca obecnej neoKRS. "Uważam, że sędziowie powinni zbojkotować zgromadzenia. Nie jest to apel, ale racjonalna ocena sytuacji" - podała w mediach społecznościowych. Wskazała też, że jest pełnomocnikiem sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Stanisława Zduna, który jest jednym z 60 kandydatów do KRS i który "nie wyraża zgody na opiniowanie jego kandydatury przez 'zgromadzenia'". "Sędzia Zdun sprzeciw wysłał wszystkim prezesom sądów powszechnych" - napisała Pawełczyk-Woicka.
Nazwiska 15 osób, które zostaną wybrane przez sędziów, będą potem przedstawione Sejmowi, bo to posłowie - ostatecznie - muszą przegłosować te kandydatury. Kancelaria Sejmu informowała na początku kwietnia, że wybór ten wstępnie planowany jest na posiedzeniu Sejmu, które odbędzie się 13-15 maja.
Źródło: TOK FM