advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Świat

Hiszpania liczy na rekordowe zyski z turystów. To oznacza tylko jedno

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
20.04.2026 06:35

Hiszpania spodziewa się turystycznych rekordów tego lata. Prawdopodobnie pierwszy raz w historii w tym roku liczba odwiedzających ten kraj przekroczy 100 milionów osób.

Plaża La Barceloneta
Plaża La Barceloneta
fot. Dawid Chalimoniuk/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak hiszpańska branża turystyczna liczy na gości, którzy przestraszyli się kierunków bliższych wojnie na Bliskim Wschodzie?
  • O ile w tym roku wzrosną ceny noclegów?
  • Co z tymi, którzy z turystami wojowali i z braku turystów zwiesili nos na kwintę?

Hiszpańska branża turystyczna liczy na tych, którzy przez wojnę na Bliskim Wschodzie nie polecą do Izraela, Egiptu, Turcji, na Cypr czy dalej - do Azji, w podróżach do której Bliski Wschód jest centrum przesiadkowym. Razem z turystycznym rekordem w Hiszpanii wzrośnie średnia cena noclegu hotelowego, a władze kraju i poszczególnych miast dwoją się i troją, żeby z kieszeni turystów wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. Bo razem ze spodziewanym rekordem liczby turystów, Hiszpania chce nadmierną turystykę... ograniczać.

Początek sezonu jest obiecujący

Na Wielkanoc samoloty do Hiszpanii latały pełne i to dało branży nadzieję na fantastyczny sezon. Na maj hiszpańskie hotele mają zajęte już ponad 40 procent łóżek, na czerwiec - prawie 40 procent, a to przecież dopiero rozbieg do tak zwanego wysokiego sezonu, czyli lipca, sierpnia i początku września. Gdzie tych łóżek jest zajętych najwięcej?

Baleary, czyli Majorka, Minorka i Ibiza oraz Wyspy Kanaryjskie - tam sprzedana jest już połowa miejsc hotelowych, a to więcej niż o tej samej porze rok temu. Średnia cena za nocleg sięga - na maj i czerwiec - 170 euro, a to też więcej niż rok temu. I to dotyczy dopiero maja i czerwca, na lato rezerwacje się rozpędzają. Ogółem w skali całego kraju na lipiec sprzedana jest jedna trzecia miejsc, na sierpień jedna czwarta, a na wrzesień - jedna piąta. I przeciętna cena na lato rośnie: w tym roku to 207 euro za noc.

Turystów do Hiszpanii zawiezie rekordowa liczba samolotów. Latem tego roku na tamtejszych lotniskach ma wylądować 320 tysięcy lotów, czyli o grubo ponad 5 procent więcej niż rok temu. Jak piszą autorzy opracowania z hiszpańskiego PwC, to jedyny kierunek śródziemnomorski, w którym liczba lotów rośnie ze zdecydowanej większości rynków, a najbardziej - z Wielkiej Brytanii i z Włoch. Hiszpania potencjalnie będzie należała do jednych z wygranych wysokich cen paliwa lotniczego. Dlaczego?

Bo eksperci rynku już zapowiadają największy wzrost cen biletów w przypadku połączeń długodystansowych. Te na krótsze trasy, czyli po Europie, w tym do Hiszpanii, Włoch, Grecji, Bułgarii - wzrosną, ale ten wzrost nie będzie już tak bolesny dla kieszeni turystów. Co więcej, tak zwane tanie linie lotnicze - jeśli paliwo lotnicze dalej będzie takie drogie - najprawdopodobniej mocno podwyższą ceny biletów dopiero po wakacjach.

Mieć ciastko i zjeść ciastko

Turyści mają więc do Hiszpanii walić drzwiami i oknami, miejscowi już od lat protestują przeciwko nadmiernej turystyce, a hiszpańskie władze chcą wyciągnąć z turystycznych kieszeni jak najwięcej pieniędzy: masowe są już dodatkowe podatki turystyczne, planowane dodatkowe mikroopłaty - na wzór tych wprowadzonych w Rzymie za oglądanie Fontanny di Trevi - za wstęp na... miejski plac, do ogrodu albo na plażę. Nie chodzi oczywiście o wszystkie place, parki i plaże, ale te szczególne, które przyciągają turystów jak magnes, w tym Plac Hiszpański w Sewilli, Plaża Katedr w Galicji czy bezpłatne do tej pory otoczenie Alhambry w Grenadzie. Do tego dochodzi seria ograniczeń w - zwykle tańszym niż hotele - najmie krótkoterminowych mieszkań, zakazy dla statków wycieczkowych czy limity turystów w popularnych atrakcjach.

Ale niektórym zdarzyło się przedobrzyć: ubiegłoroczna walka z turystami na Majorce turystów odstraszyła. Plan lokalnego rządu zakładający ograniczenia w sprzedaży i piciu alkoholu odstraszył Brytyjczyków i Niemców, na których wyspa od dawna zarabiała najwięcej. Kto z turystami wojuje, z braku turystów ginie. I biznes na Majorce boleśnie, bardzo boleśnie się o tym ubiegłego lata przekonał, a zdjęcia pustych ulic były lustrem, w którym odbiły się kłopoty majorkańskich restauracji, barów i pensjonatów.

Ograniczenia ograniczeniami, ale fakt jest jeden - i bardzo twardy. Sektor turystyczny to ponad jedna dziesiąta całej gospodarki Hiszpanii, która zajmuje trzecie miejsce - po Wielkiej Brytanii i Francji - państw, które na turystyce zarabiają najwięcej. W ubiegłym roku przyjezdni zostawili tam ponad 130 miliardów euro. A w tym roku, skoro będzie ich więcej, ten strumień jeszcze się powiększy.

źródło: TOK FM