advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Glapiński szykuje list do Tuska. "Dwie rzeczy zabawne i jedna poważna"

3 min. czytania
25.03.2024 11:39
Zdaniem Ludwika Koteckiego pomysł Adama Glapińskiego z listem do premiera jest "niepoważny". twierdzi, że chce zakończyć spór z obecnym rządem. Na łamach brytyjskiego "Financial Times" zapowiada, że wyśle w tej sprawie list do premiera Donalda Tuska.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Odpowiedzią Adama Glapińskiego na szykowany przez koalicję rządową wniosek do Trybunału Stanu jest list do Donalda Tuska. Prezes Narodowego Banku Polskiego zdradził, że szykuje list do premiera, w rozmowie z brytyjskim dziennikiem 'Financial Times'.

List ma na celu - jak tłumaczył Glapiński - zakończenie coraz bardziej zaciekłego sporu, który ma szkodzić międzynarodowemu wizerunkowi Polski. Prezes NBP stwierdził, że "nie ma nic do ukrycia" i "oczywiście" jest gotów bronić swoich działań przed Trybunałem Stanu, jeśli jego oferta rozejmu zostanie odrzucona. A wniosek ws. TS dla Glapińskiego ma być złożony - jak zapowiedział w TOK FM poseł Janusz Cichoń - już w najbliższy wtorek 26 marca.

Glapiński napisze list do premiera. "Niepoważne"

Członek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki w wywiadzie Glapińskiego wyczytał "dwie rzeczy zabawne i jedną poważną". - Niepoważny jest dla mnie sam ten list, napisany w stylu: "Wobec mnie są sformułowane jakieś zarzuty i załatwię sobie to listem do premiera". W normalnym państwie to tak chyba nie funkcjonuje - komentował w "Magazynie EKG".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Drugim wątkiem z omawianego wywiadu, który rozbawił Koteckiego, jest poruszona przez Glapińskiego kwestia "nieformalnego listu", który prezes NBP miał wysłać do ministra finansów w sierpniu 2023 roku. Szef NBP miał zapewniać w nim resort, że przekaże do budżetu około 6 mld zł zysku banku centralnego. Sprawy 6 mld dotyczy jeden z zarzutów, które znalazły się we wniosku o postawienie Glapińskiego przed TS.

Uwagę gościa TOK FM przykuło słowo "nieformalny". - Co to znaczy nieformalny list między dwoma instytucjami? - pytał retorycznie Kotecki i dodał: "Może to nie było autoryzowane, być może to jakaś nieprecyzyjna wypowiedź, bo po angielsku".

Poza wątkami zabawnymi była też w wywiadzie Glapińskiego sprawa poważna. Jak ocenił rozmówca Macieja Głogowskiego, prezes banku centralnego wyraził wolę wytłumaczenia się ze stawianych pod jego adresem oskarżeń. - Powiedział, że pojawi się przed sejmową Komisją odpowiedzialności konstytucyjnej, nie będzie stosował żadnych uników i ja rozumiem, że nie ma nic do ukrycia - ocenił ekonomista. Jak dodał, dlatego namawiałby premiera Donalda Tuska do odbycia spotkania, o które prosi prezes NBP.

Podobnie intencje wyrażone przez Adama Glapińskiego w rozmowie z "Financial Times" czyta Ryszard Petru z Polski 2050. W jego ocenie zapowiedź szefa NBP oznacza, że jest on gotów stanąć przed sejmową komisją. - Odbieram deklarację Glapińskiego jako chęć rozmowy. Komisja ta przesłuchuje za zamkniętymi drzwiami, w związku z czym nie będzie to spektakl medialny - mówił w "Poranku Radia TOK FM" przewodniczący sejmowej Komisji gospodarki i rozwoju.

Glapiński ociąga z wyjaśnieniami ws. sprawozdania finansowego. "Bardzo dziwna sytuacja"

Przed tygodniem dowiedzieliśmy się o piśmie części członków Rady Polityki Pieniężnej do prezesa NBP w sprawie dodatkowego posiedzenia rady, na którym można byłoby wyjaśnić nieprawidłowości w sprawozdaniu finansowym oraz sprawozdaniu z działalności NBP.

Jak wyjaśnił Ludwik Kotecki, oba sprawozdania są jednymi "z najważniejszych dokumentów, które przyjmuje RPP". - Zarząd powinien przejąć te sprawozdania do 28 marca, a potem wydać Radzie Polityki Pieniężnej. Natomiast wygląda na to, że już na poziomie zarządu pojawiły się bardzo duże wątpliwości - relacjonował.

Wśród członków zarządu takie wątpliwości - jak mówił członek RPP - zgłaszali Paweł Mucha oraz Marta Gajęcka. - Wiem od nich, że nie otrzymali dokumentów, które by te wątpliwości rozwiewały i to jest bardzo dziwna sytuacja, bo za chwilę będą głosować. W najmniejszej spółce, nie mówiąc o NBP, kwestii sprawozdań rocznych i finansowych powinno się strzec jak oka w głowie. A tutaj mamy już dwóch członków, którzy mają jakieś wątpliwości i nie wykluczam, że będzie ich więcej. Skoro Glapiński nie ma nic do ukrycia, to powinien pokazać te dokumenty - uważa Ludwik Kotecki.