Aborcja w Sejmie. Hołownia nie wpuścił aktywistek? "Podobno są limity w otwartości i uśmiechu"
Przed godziną 13.00 w Sejmie rozpoczęła się debata nad czterema projektami ustaw zmieniającymi prawo antyaborcyjne. Dwa z nich złożyła Lewica, a po jednym Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga - PSL i Polska 2050.
Marta Lempart dostała zakaz? Posłanka Lewicy kpi z Hołowni
Według harmonogramu Sejmu debata nad czterema projektami ma potrwać ponad sześć godzin. Jako pierwsza na mównicę wyszła Anna Maria Żukowska z Lewicy, która prezentuje projekt nowelizacji Kodeksu karnego, złożony w Sejmie w listopadzie 2023 r. Projekt dotyczy częściowej depenalizacji czynów związanych z terminacją ciąży: całkowitego wyłączenia przestępczości przerywania ciąży do 12. tygodnia za zgodą kobiety oraz wyłączenia karalności przerywania ciąży za zgodą kobiety w sytuacji ciężkiego, nieodwracalnego upośledzenia lub nieuleczalnej choroby płodu.
Posłanka Lewicy Katarzyna Ueberhan w trakcie uzasadnienia projektu swojego ugrupowania, wyznała, że sama przeszła zabieg aborcji. - Jedna Polka na trzy w Polsce miała aborcję. Jestem jedną z nich - powiedziała.
Z mównicy posłanka zwróciła też uwagę, że na galerii sejmowej są aktywistki i przedstawicielki organizacji pozarządowych, pomagających kobietom w przerwaniu ciąży. Jednak, jak podkreśliła, nie dla wszystkich znalazło się miejsce. - Nie wszystkie otrzymały dziś rano zgodę od marszałka Hołowni na wejście na galerię. Podobno są jakieś limity w otwartości i uśmiechu. Pierwsze słyszę, ale się zdarzyło - ironizowała.
Jak się okazało, jedną z osób, które nie zostały wpuszczone na galerię jest liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart. - Dzisiaj dostałam zakaz wejścia na galerię sejmową od marszałka Hołowni, bo jemu sprawia przykrość oglądanie osób, które mają na sobie koszulki "Legalna aborcja" - mówiła Lempart w Sejmie.
Spięcie w Sejmie z udziałem posła Suwerennej Polski. Włączył urządzenie
Ueberhan mówiła dłużej, niż pozwalał jej na to limit czasowy, na co posłowie PiS reagowali okrzykami. Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zwrócił im uwagę. - Nie po to kobiety walczyły osiem i poł roku, żeby ta sprawa stanęła na posiedzeniu Sejmu, żebym teraz ograniczał im czas - stwierdził wiceprzewodniczący Nowej Lewicy.
Czarzasty ponownie musiał przerwać, gdy poseł Suwerennej Polski Dariusz Matecki włączył urządzenie, które zakłócało prowadzenie obrad. Na siedzeniu obok polityk umieścił plakat z napisem "10 tydzień od poczęcia". - Nie pan nie przeszkadza. Zwracam panu uwagę, że zakłóca Pan obrady Sejmu - powiedział. Dodatkowo interweniowała wicemarszałkini Monika Wielichowska.
Na sali sejmowej na chwilę zapanowało również wzruszenie, a to za sprawą Kariny Bosak - posłanki Konfederacji, a prywatnie żony wicemarszałka Sejmu z ramienia tej partii Krzysztofa Bosaka. - Stoję dzisiaj przed wami, bo cala dyskusja jest mi niezwykle bliska. Jako matka trójki małych dzieci, jako kobieta, która weszła do Sejmu kilka dni prze porodem i która w tej izbie, przy was, karmiła noworodka, wiem jakie to poświecenie być matką - mówiła polityczka łamiącym się głosem. Na sali rozległy się brawa.
Debata o aborcji w Sejmie. Polkom z pomocą przyjdzie Unia Europejska?
Cztery projekty ustaw dot. aborcji
Druga propozycja Lewicy to projekt ustawy "o bezpiecznym przerywaniu ciąży". Dotyczy zagwarantowania prawa do świadczenia opieki zdrowotnej w postaci przerywania ciąży do końca 12. tygodnia jej trwania, a w określonych przypadkach także po upływie tego terminu. Projekt ustawy wprowadza także dodatkowe regulacje w zakresie klauzuli sumienia i dekryminalizacji przerywania ciąży za zgodą osoby w ciąży oraz udzielania osobie w ciąży pomocy w jej przerwaniu.
Pod koniec stycznia do Sejmu wpłynął także projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, złożony przez grupę posłów Koalicji Obywatelskiej. Zakłada on, że osoba w ciąży ma prawo do świadczenia zdrowotnego w postaci przerwania ciąży w okresie pierwszych 12 tygodni jej trwania. W projekcie zapisano ponadto, że w określonych przypadkach przerwanie ciąży po upływie 12. tygodnia jest możliwe.
Z kolei pod koniec lutego Trzecia Droga, czyli PSL i Polska 2050 złożyły w Sejmie projekt ustawy, który odwraca wyrok TK z 2020 r. w sprawie przepisów dotyczących aborcji. Przerywanie ciąży możliwe jest tylko w trzech sytuacjach - gdy ciąża stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety, występuje duże prawdopodobieństwo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu lub gdy zachodzi podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.
Poseł PSL nie poprze projektów KO i Lewicy w sprawie aborcji. 'Mnie pan nie przekona'
Aborcja w Polsce
Obowiązujące w Polsce od 1993 r. przepisy antyaborcyjne zostały zmienione po wyroku TK z października 2020 r. Wcześniej ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, zwana kompromisem aborcyjnym, zezwalała na dokonanie aborcji także w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Tę przesłankę do przerwania ciąży TK uznał za niekonstytucyjną, co wywołało falę protestów w całym kraju.
W Polsce aborcja możliwa jest jedynie w dwóch przypadkach - gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego lub w razie zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. Przepisy te są jednymi z bardziej restrykcyjnych wśród państw UE, gdzie od Polski bardziej konserwatywna jest jedynie Malta.