Bosak zdradza kulisy imprezy w hotelu poselskim. "Maski spadają"
Goszcząc na antenie Radia Zet Krzysztof Bosak, skomentował doniesienia, według których to posłowie Konfederacji mieli wezwać straż marszałkowską w trakcie niedawnej imprezy w hotelu poselskim. Poseł nie tylko zdementował plotki, ale również ujawnił kolejne szczegóły zdarzenia.
— To jakaś żałosna plotka albo pomówienie. Po pierwsze, w Konfederacji chyba mamy najniższy średni wiek naszych posłów, kandydatów i personelu, więc myślę, że to są ludzie, że jak jest impreza, to nie kapują na innych — stwierdził stanowczo jeden z liderów Konfederacji.
Impreza w hotelu poselskim. Bosak zdradza szczegóły afery
W nocy z 10 na 11 kwietnia, czyli w 14. rocznicę katastrofy smoleńskiej politycy Prawa i Sprawiedliwości oraz Suwerennej Polski urządzili głośną imprezę w hotelu poselskim. Jej uczestnikami byli m.in. poseł Łukasz Mejza, poseł Suwerennej Polski Dariusz Matecki oraz były minister sportu Kamil Bortniczuk. Zabawa posłów była tak wielka, że musiała interweniować straż marszałkowska.
Zdaniem posła PiS Marka Suskiego funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej mieli przyjść do hotelu "z kamerami, w jakiś kamizelkach kuloodpornych", a za zgłoszenie mógł odpowiadać "ktoś z Konfederacji". Na antenie Radia Zet Bosak wspomniał, że w sprawę jest zamieszana także policja.
— Jak wiadomo, PiS jest naszą konkurencją, więc jeżeli w PiS pochlali i się kompromitują, to czemu mielibyśmy to przerywać? Chwilo, trwaj, maski spadają, widzimy, że mamy do czynienia z niepoważnymi ludźmi albo takimi, którzy lubią ostro zabalować, zamiast popracować w Sejmie — powiedział Bosak.
Poseł Konfederacji zdradził też detale, które usłyszał podczas posiedzenia Prezydium Sejmu. — To jest coś niewygodnego dla polityków PiS, którzy tam zabalowali. Tam nie był potrzebny donos nikogo nocującego w hotelu poselskim, gdyż jak dowiedziałem się podczas posiedzenia Prezydium Sejmu, tam nie tylko straż marszałkowska była wzywana, ale także policja przez mieszkańców okolicznych budynków, czyli śpiew się niósł poza sam teren Kancelarii Sejmu — przekazał.
Huczna zabawa w hotelu poselskim. Bosak apeluje do posłów PiS
Imprezowicze bawili się, m.in. głośno śpiewając. Jak podkreślał później z mównicy sejmowej Łukasz Mejza, repertuar obejmował "patriotyczne piosenki, przeplatane nieco bardziej humorystyczno-biesiadnym repertuarem". Do tej drugiej grupy z pewnością należała parodia znanego przeboju zespołu Myslovitz "Peggy Brown" pt. "Grzegorz Braun". Przerobiony tekst utworu odnosi się do głośnego incydentu ze zgaszeniem przez posła Konfederacji świec chanukowych.
Na koniec spotkania w Radiu Zet Bosak wystosował bezpośredni apel do polityków PiS. Podkreślił, że niedaleko hotelu poselskiego w kamienicach mieszkają ludzie, którzy "niekoniecznie muszą być zainteresowani polityką i nocnymi śpiewami".
— Więc apel do kolegów z PiS: pośpiewajcie sobie do 22, a później paciorek, spanko i następnego dnia do roboty — podsumował.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>